Diagnoza: Miasto spotkań oraz nowych wyzwań

Dialog, współpraca, wymiana idei, współistnienie i łączenie różnych tradycji kulturowych – o tym wszystkim mówiła dotychczasowa misja Wrocławia („Wrocław miastem spotkania – miastem, które jednoczy”). W praktyce została ona jednak zrozumiana – i wykorzystana – całkiem inaczej.

Przekuta w hasło promocyjne: „Wrocław – miasto spotkań”, przez długie lata opisywała politykę polegającą na organizowaniu dużych imprez, turystów oraz na przemyśle konferencyjnym.

Te dwa podejścia do Wrocławia – jako „miasta spotkania” i „miasta spotkań” - nie muszą być sprzeczne. W Strategii Wrocław 2030 zmieniamy misję. Chcielibyśmy jednak zachować głębszą treść jej poprzedniczki, z działań prowadzonych pod szyldem „miasta spotkań”.

Jakie są ich efekty?

Podsumowujemy je kilkoma liczbami, które pokazujemy i opisujemy na kolejnych dwóch stronach. Te liczby układają się w cykl życia kogoś, kto przyjechał do Wrocławia na studia (albo jako turysta), po czym został tu, pracował, chodził na imprezy kulturalne, kupił mieszkanie.

Co wynika z tych danych?

Chętnie odwiedzają nas turyści, mamy mnóstwo studentów, coraz więcej powierzchni biurowych, wiele imprez kulturalnych. Rośnie liczba mieszkańców miasta, choć coraz więcej osób osiedla się też na przedmieściach. Niektóre wyniki spadają, inne rosną – pokazujemy.

Tych kilku liczb nie należy oczywiście traktować jako pełnej diagnozy miasta.

Dbamy o wizerunek miasta otwartego, choćby wspierając słynną Dzielnicę Czterech Świątyń

Z radością przyjmujemy rzesze nowych mieszkańców, którzy w ostatnich latach przybywają do nas głównie z Ukrainy. Szacujemy, że tylko w 2016 r. pracę u nas podjęło aż 62,5 tys. obywateli tego kraju. Odradza się społeczeństwo obywatelskie, oddolna aktywność, gotowość do poświęceń na rzecz Wrocławia. Jednak miastu grozi eskalacja politycznych konfliktów. Powinniśmy też zapobiegać aktom rasizmu.

Jesteśmy miastem akademickim. W 2016 r. studiowało u nas niemal 120 tys. osób

Stawiamy na przemysły kreatywne. Budujemy gospodarkę opartą na wiedzy. Jednak  w rankingach międzynarodowych nasze uczelnie wypadają bardzo słabo. Pod względem liczby osób pracujących w branży kreatywnej na tysiąc mieszkańców ustępujemy nie tylko Monachium czy Frankfurtowi (tu przepaść jest ogromna), ale także Poznaniowi  i Krakowowi. 

PKB na głowę mieszkańca rośnie we Wrocławiu najszybciej wśród polskich metropolii

Bezrobocie jest najniższe od początku transformacji ustrojowej. W 2016 r. mieliśmy niemal 850 tys. m2 nowoczesnych powierzchni biurowych. Stać nas na coraz większe mieszkania. Mimo awansu w rankingu miast globalnych pozostajemy jednak ekonomiczną prowincją. Tylko co dwudziesta z największych polskich firm ma siedzibę we Wrocławiu. Nie mamy flagowych okrętów gospodarczych, które budowałyby naszą markę na świecie.

Bywaliśmy globalnym ośrodkiem w różnych dziedzinach nauki (np. neurochirurgia przed wojną, matematyka po wojnie)

Mieliśmy twórców kultury znanych na całym świecie (Jerzy Grotowski). W stolicy Dolnego Śląska mieszkało i tworzyło kilku laureatów nagrody Nobla. Także dziś jesteśmy głodni sukcesów – wielkich osiągnięć, tytułów, nagród. Cieszymy się, że w 2016 r. nasze imprezy masowe przyciągnęły ponad 1,3 mln uczestników (dane GUS), a imprezy kulturalne – aż niemal 4 mln! (dane Biura Festiwalowego IMPART 2016). Jednak wielu potencjałów nie potrafiliśmy utrzymać (przemysł komputerowy, potęga Naszej Klasy, Wytwórnia Filmów Fabularnych, renoma ośrodka, w którym narodziła się pierwsza w Bloku Wschodnim telewizja prywatna…).

Mamy bogate tradycje dbałości o piękno Wrocławia (przykład: model miasta-ogrodu)

Dzięki aplikacji zatytułowanej „Przestrzenie dla piękna” zdobyliśmy tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2016. Zabiegamy o tytuł Zielonej Stolicy Europy. Przyciągamy turystów: w 2016 r. spało u nas ponad 1,1 mln gości z zewnątrz (wg GUS, który zbiera dane z hoteli). Wedle innych wyliczeń przyciągnęliśmy ich niemal 5 mln w 2016 r. (badania firmy Beeline Research & Consulting, która uwzględniła nie tylko hotele, ale też mieszkania prywatne, hostele i apartamenty oraz turystów, którzy nie nocują). I choć opinie turystów i innych gości o Wrocławiu są coraz lepsze, nadal w wielu miejscach zauważalny jest chaos przestrzenny. Wiele do życzenia pozostawia również estetyka niektórych nowych inwestycji. Grozi nam suburbanizacja: według prognoz od 2028 r. w podregionie wrocławskim będzie mieszkać więcej ludzi niż w samym Wrocławiu.