Płyta „Made in Poland”. Muzyczny kolektyw marzeń

Na okładce nowego albumu NFM Leopoldinum i Atom String Quartet tatrzańskie Morskie Oko – soczysta zieleń roślin nad brzegiem w zderzeniu z dominującym surowym masywem górskim w tle. Taki też jest materiał nagrany na „Made in Poland” – dynamiczne kompozycje młodych twórców przeplatają się płynnie z klasyką. Wspólnym mianownikiem pozostaje fascynacja wykonawców polskim folklorem. I to jaka!

  • Orkiestra Leopoldinum/fot. Łukasz Rajchert

  • atom string quartet

    Atom String Quartet


W NFM płoną smyczki

Pomysłodawcą płyty jest skrzypek Christian Danowicz, koncertmistrz Orkiestry Leopoldinum, który najpierw zamienił boskie Buenos (gdzie przyszedł na świat) na francuskie konserwatorium (tam m.in. studiował), by osiąść w zdecydowanie mniej upalnej Polsce i doprowadzić zespół, z którym pracuje od blisko dekady, do temperatury bliskiej wrzeniu. Bo smyczki musiały się muzykom dosłownie palić w rękach podczas nagrywania „Made in Poland” w jednej z kameralnych sal Narodowego Forum Muzyki. Zwłaszcza, kiedy przygotowało się taki repertuar (Bacewiczówna, Szymanowski, młody Górecki) i zagrało z takimi partnerami, jak Atom String Quartet. Kooperatywa na jednym krążku się zresztą nie skończyła. Zespoły właśnie nagrały w NFM kolejny, znowu ze starannie dobranym programem (i nowym, specjalnie na tę okazję skomponowanym utworem Hanny Kulenty). Czekać więc warto.

Christian Danowicz z Wrocławską Nagrodą Muzyczną za płytę „Made in Poland”

Folklor dla wtajemniczonych

Przede wszystki jednak trzeba koniecznie przesluchać (i na jednym seansie się, z pewnością nie skończy) album „Made in Poland”, bo z taką „metką” w postaci znakomicie ułożonych utworów inspirowanych muzyką ludową można się promować dosłownie na całym świecie. Świat zna już, rzecz jasna, Karola Szymanowskiego i Grażynę Bacewicz, ale fenomenalne, dynamiczne i gniewne, tajemnicze, niepokojące i „pod napięciem” odczytanie Koncertu na orkiestrę smyczkową Bacewiczównej odmładza ten repertuar i nadaje mu polotu, zaś Taniec góralski z baletu Harnasie Szymanowskiego w transkrypcji Pawła Kochańskiego (a w wersji orkiestrowej Christiana Danowicza) spodoba się tym, którzy cenią góralski folklor. Ale ten przetworzony w niezwykle charakterystycznym stylu człowieka zakochanego w Tatrach, tutejszej muzyce i ludziach (wszak serdecznym przyjacielem młodości był dla Szymanowskiego Stanisław Ignacy Witkiewicz). Mniej przekonuje, niestety, II Kwartet smyczkowy Szymanowskiego w świetnym wprawdzie opracowaniu Richarda Tognettiego, ale przy innych utworach na krążku to wykonanie wypada jednak nie do końca przekonująco.

Atom String Quartet zadziwia

Tymczasem prawdziwą torpedą są na płycie trzy utwory młodych muzyków Atom String Quartet. Zwłaszcza otwierająca program Ballada o śmierci Janosika na improwizujący kwartet smyczkowy i orkiestrę smyczkową Dawida Lubowicza, prymariusza ASQ. To prawdziwa perełka, zdecydowanie zbyt krótka (4:30), bo potencjał materiału sugerowałby nawet kilkuczęściową kompozycję. Rzecz jest nie tylko wyjątkowo melodyjna i pięknie napisana na obydwa zespoły, ale zagrana z niezwykłym wprost ogniem góralskim (bo też skrzypek z podhalańskiej rodziny się wywodzi) i zaangażowaniem. A momentami po klezmersku (Lubowicz zastąpił pewien czas temu Jarosława Tyrałę w formacji klezmerskiej Bester Quartet). Co ciekawe, także wiolonczelista Krzysztof Lenczowski ma prawdziwy talent do komponowania rzeczy przyjemnych do słuchania i świetnie rozplanowanych pod kątem budowania klimatu i stopniowania napięcia, co wyraźnie slyszymy w Iławie, czy Namysłowiaku (ta druga kompozycja powstała z zachwytu nad jazzowym feelingiem Zbigniewa Namysłowskiego, piewcy folkloru w polskim jazzie).

Leopoldinum w dobrej formie

Warto w końcu zwrócić uwagę na piękne, melodyjne zamknięcie płyty Concerto-Notturno Mikołaja Góreckiego (syna Henryka Mikołaja), który napisał wirtuozowski, ale i pełen ciepłych barw utwór na skrzypce (Christian Danowicz) i orkiestrę smyczkową. I solista i zespół Leopoldinum brzmi bardzo dobrze. Nie dziwi tym samym, że to właśnie muzykom Danowicz dziękował jak najserdeczniej odbierając 4 grudnia w NFM Wrocławską Nagrodę Muzyczną jako pomysłodawca albumu  „Made in Poland”.

Zgłoś uwagę