Obraz Tintoretta ozdobą kolekcji Muzeum Narodowego

„Narcyz” to płótno jednego z najwybitniejszych włoskich malarzy XVI wieku – Jacopa Tintoretta i twórców z jego warsztatu. Obraz można już podziwiać w sali włoskiej wystawy „Sztuka europejska XV-XX w., a jego zakup od prywatnych właścicieli to kolejny etap gromadzenia kolekcji mistrzowskiej Muzeum Narodowego we Wrocławiu. – Ta galeria jest miejscem żywym, ciągle ją wzgobacamy, dlatego dziś obejrzymy tu dzieła Brueghla, Zurbarána, Jordaensa – wylicza Piotr Oszczanowski, dyrektor muzeum zapowiadając kolejne zakupy dzieł sztuki.

  • oszczanowski narcyz tintoretto

    Dyrektor Piotr Oszczanowski pod obrazem „Narcyz”

  • tintoretto narcyz

    „Narcyz” Tintoretta i jego warsztatu

  • ewa houszka tintoretto

    Kurator Ewa Houszka przy obrazie Tintoretta


„Narcyz” perłą w koronie

Nie da się ukryć, że obecność „Narcyza” we wrocławskim muzeum jest wielkim wydarzeniem, choćby dlatego, że, co podkreślał dyrektor Piotr Osczanowski, w zbiorach polskich to jeden z dwóch obrazów, który wiążemy z tym twórcą. A ponieważ każde dzieło wielkiego mistrza jest w przypadku Polski (której kolekcje i muzea rabowano na przestrzeni wieków) na wagę złota, mówienie o obrazie „bezcenny” nie jest przesadzone. – To od dziś przysłowiowa perła w koronie naszej kolekcji – nie kryje radości Piotr Oszczanowski.

„Domowy” obraz w muzeum

Muzeum Narodowe cieszy się „Narcyzem” już od pewnego czasu (obraz był w depozycie), ale dopiero w ubiegłym roku udało się doprowadzić do zawarcia transakcji z rodziną, której własność dotychczas stanowił.

– Nietrudno rozstać się z obrazem, wiemy, że w każdej chwili można przyjść i go obejrzeć – śmieje się Anna Roszkowska, członek rodziny, która sprzedała płótno Tintoretta. Dawna współwłaścicielka jest malarką, więc z wielu powodów obraz był dla niej zawsze ciekawy. – Pamiętam go w domu, robił wrażenie, zawsze wydawał się nam się dużo większy, ale też nie miał nigdy ramy, był bardzo mocno spękany, ciemny, nawet trochę straszny. Teraz trzeba się przyzwyczaić do jego wyglądu po zabiegach konserwatorskich – przyznaje Anna Roszkowska.

Z pokolenia na pokolenie

Historia właścicielska „Narcyza” jest bardzo ciekawa. W XIX wieku kupił go Otto Hausner, galicyjski działacz i kolekcjoner, ale w wyniku plajty musiał wyprzedać wiele dzieł, w tym obraz Tintoretta. – Od Hausnera kupił go nasz pociotek i od tej pory dzieło było przekazywane w rodzinie – wyjaśnia Anna Roszkowska.

Opowiada, że niemieckie i austriackie rodziny przodków były bardzo rozbudowane, ale większość członków umierała bezpotomnie, więc przekazywali majątki np. kuzynom. – Taką dosyć skomplikowaną drogą obraz dotarł do nas, to zresztą pasjonująca historia – dodaje Anna Roszkowska.

Udział Tintoretta

Kiedy „Narcyz” został oddany przez rodzinę w depozyt Muzeum Narodowemu we Wrocławiu historycy sztuki byli sceptyczni wobec rodzinnej legendy jakoby było to dzieło Tintoretta. – Naszej wątpliwości nie budził ani związek z Wenecją, ani związek z Tintorettem – przekonuje Ewa Houszka, kurator Galerii Szttuki XVI-XIX wieku. – Chodziło raczej o wyważenie proporcji i, w miarę prac konserwatorskich, nasze przekonanie o udziale Tintoretta – większym niż można się było spodziewać na początku – poprawiało humor – opowiada.

Kilka szczegółów na obrazie wyraźnie wskazywało, że nie mógł być udziałem jedynie uczniów i współpracowników z pracowni Tintoretta. – Uczniowie mogli być specjalistami od pejzażu, czy martwych natur, ale tak trudne decyzje, jak przesunięcie kompozycji, czy koncepcja, były tylko w rękach mistrza – zwraca uwagę Ewa Houszka.

Na obrazie znaleziono wiele podobieństw  z innym obrazem weneckiego mistrza znajdującym się w rzymskim Palazzo Colonna. To krzyżujące się drzewa po prawej stronie obrazu, a zwłaszcza charakterystyczny mostek w tle.

Dyrektor Muzeum Narodowego nie chce zdradzać wartości obrazu. – Tu nie pieniądze są istotne, ale wartości dodane – przekonuje. 

Konserwację obrazu i wykonanie ramy według dawnych wzorów weneckich sfiansowała Fundacja Rodzinna Wallenberg-Pachaly.

Zgłoś uwagę