Ekstremalny maraton – prof. Jan Chmura pobiegł na Malediwach

– Po maratonie na Antarktydzie Malediwy były najtrudniejszym biegiem w moim życiu – mówi wrocławianin prof. Jan Chmura. 70-letni maratończyk, w ciągu ostatnich 7 lat przebiegł 21 maratonów na wszystkich kontynentach. Teraz przygotowuje się do startu na Alasce.

  • Jan Chmura

    Fizjolog profesor Jan Chmura, 70-letni naukowiec z Akademii Wychowania Fizycznego we Wrocławiu, ma koncie 3 maratońskie korony, źródło: archiwum prywatne


Po powrocie z maratonu na Malediwach, położonych na Oceanie Indyjskim, prof. Jan Chmura nie ma wątpliwości, że po maratonie na Antarktydzie był to najtrudniejszy bieg w jego życiu. Porównuje go do Soweto Marathon w Johannesburgu w RPA.

– Już przy wyjściu z samolotu na płytę lotniska w Male w stolicy Malediwów odnosiłem wrażenie, że wchodzę do łaźni parowej. Było bardzo wilgotno i wyjątkowo gorąco. Do tej pory królewski dystans przebiegłem na wszystkich kontynentach kuli ziemskiej, w różnych strefach klimatycznych: w strefie koła podbiegunowego północnego i koła podbiegunowego południowego, w strefie Zwrotnika Raka i Zwrotnika Koziorożca. Nie przepuszczałem jednak, że maraton w strefie równikowej będzie dla mnie tak arcytrudny – mówi wrocławianin.

Jan Chmura pobiegł na Malediwach, fot. archiwum prywatne

Profesor opowiada, że pięciodniowa aklimatyzacja do startu w ekstremalnych warunkach klimatycznych okazała się zbyt krótka. Organizm nie zdążył się do nich odpowiednio zaadaptować.

– Bieg rozpoczął się o godzinie 2:20 w nocy w Wielki Piątek na wyspie Hulhumale na Oceanie Indyjskim. Trasa 42,195 km została wyznaczona na płaskiej, siedmiokilometrowej pętli, którą maratończycy musieli pokonać sześciokrotnie. W szczytowym okresie biegu temperatura powietrza wynosiła prawie 32 °C, a „zabójcza” dla maratończyków wilgotność powietrza przekraczała 90%. Już po 4-5 km byłem cały zlany potem – dodaje profesor.

Brakuje tlenu i 4 kg mniej

Po przebiegnięciu zaledwie 8 km dopadł go pierwszy kryzys, głównie z powodu zbyt wysokiego tempa biegu 5,40 min/km, które wyznaczył sobie, aby ukończyć bieg w czasie poniżej 4 godzin.

– Tempo to było prawie o jedną minutę niższe od mojego tempa rekordowego (4,48 min/km; TUI Maraton – Hannover). Było to dla mnie nowe doświadczenie, ponieważ w dwudziestu dotychczas przebiegniętych maratonach pierwszy poważny kryzys przeżywałem najwcześniej na 22-23 km (w Soweto Marathon w Johannesburgu w gorącym, suchym klimacie na wysokości 1400-1750 metrów n.p.m). Główną przyczyną tak wczesnego wystąpienia kryzysu w biegu maratońskim na Malediwach poza wysoką temperaturą była skrajnie wysoka wilgotność powietrza. Nie miałem czym oddychać, brakowało mi tlenu, a w konsekwencji „paliwa” dla pracujących mięśni – analizuje profesor.

Maratończyk musiał skorygować tempo biegu. Okazało się, że korekta była zbyt mała, co skończyło się kolejnym kryzysem i dalszym obniżeniem tempa. Ekstremalne warunki klimatyczne, narastająca temperatura wewnętrzna ciała, zwiększające się odwodnienie organizmu (pomimo systematycznego picia wody i napoju izotonicznego) i sukcesywne obniżanie się zasobów glikogenu mięśniowego wywoływały narastające zmęczenie.

– W końcowej fazie biegu temperatura wewnętrzna mojego ciała przekroczyła 42 °C. Nie pomógł ani lód, ani zimna woda polewana na głowę na każdym punkcie odżywczym od 21 km. Pomimo systematycznego picia wody i napojów izotonicznych doszło u mnie do głębokiego odwodnienia i utraty masy ciała o ponad 4 kg. Na mecie zauważyłem, że dłonie miałem bardzo spuchnięte, a na palcu trudno było dostrzec obrączkę ślubną – dodaje naukowiec.

Jan Chmura zaznacza, że uzyskany czas na Malediwach był gorszy o 1 godzinę i 13 minut od jego rekordu życiowego, to w klasyfikacji generalnej zajął 11. miejsce, a wśród osób powyżej 65. roku życia – pierwsze.

Jan Chmura na Antarktydzie, fot. archiwum prywatne

Projekt badawczy

Profesor podkreśla, że podczas swoich startów realizuje projekt badawczy. Wszędzie zabiera specjalną aparaturę m.in. do rejestracji pracy serca. Wykonuje badania kardiologiczne, metaboliczne, związane z termoregulacją i gospodarką wodno-elektrolityczną w różnych klimatach, na różnych wysokościach i temperaturach. Interesują go różne aspekty związane ze zmęczeniem. Badania te są wykorzystywane do kształcenia trenerów (m.in. prowadzących zajęcia z seniorami) na jedynym w kraju Wydziale Nauk o Sporcie wrocławskiej AWF.

W sfinansowaniu startów pomagają profesorowi sponsorzy – spółka Olimp Laboratories z Nagawczyny k. Dębicy, Urząd Miejski Wrocławia i Akademia Wychowania Fizycznego we Wrocławiu.

Przygotowania do Alaski i marzenie

Teraz przygotowuje się do startu w kolejnym maratonie, tym razem na Alasce.

– Moim marzeniem jest zakończenie mojego projektu naukowego podczas wrześniowego maratonu we Wrocławiu, ponieważ tu się wszystko zaczęło. Mam wiele unikatowych obserwacji i niespodzianek dla osób, które chcą przebiec pierwszy maraton i biegać długie dystanse w trzecim wieku. Wiem, że w życiu jest wszystko możliwe bez względu na wiek – zaznacza i dodaje, że 29 maja br. został członkiem Rady Społecznej przy Prezydencie Wrocławia.

Jan Chmura w Sydney, fot. archiwum prywatne

Na maratony nigdy nie jest za późno

Profesor w maratonach zaczął brać udział już po 63. urodzinach, wcześniej biegał hobbistycznie na krótszych dystansach. W 7 lat zaliczył największe maratony świata na wszystkich kontynentach. Ma na koncie 3 maratońskie korony. Przebiegł „Koronę Maratonów”, czyli pięć największych polskich maratonów: w Warszawie, Poznaniu, Krakowie, Dębnie i Wrocławiu. Później zdobył „Koronę Ziemi”, a więc przebiegł maratony na wszystkich siedmiu kontynentach świata (w Hanowerze, Nowym Jorku, Rio de Janeiro, Jerozolimie, Sydney, Johannesburgu i na Antarktydzie).

W lutym 2018 r. zaliczył prestiżową „Koronę Największych Maratonów Ziemi”. W jej skład wchodzą biegi maratońskie w sześciu miastach: Nowym Jorku, Berlinie, Londynie, Bostonie, Chicago i Tokio. W tych biegach startują zawodowcy, najlepsi zawodnicy na świecie.

Czytaj także:



Zgłoś uwagę