Motorniczowie MPK walczą o tytuł najlepszego

Motorniczowie i kierowcy MPK Wrocław już po raz siódmy walczą o tytuł najlepszego. Nie mają łatwo, bo najpierw muszą zmierzyć się z ciężkimi testami teoretycznymi a potem najlepsi z eliminacji stają w szranki w zadaniach praktycznych. Zmagania trwają cały tydzień. 


Najpierw eliminacje sprawdzające wiedzę teoretyczną, zachady ruchu drogowe, pierwszej pomocy i wiedzę techniczną z budowy pojazdów. Najlepsi trafiają do drugiego etapu, czyli części praktycznej. We wtorek do zmagań stanęli motorniczowie.  - Zadania nie są łatwe. Sprawdzamy zachowania motorniczych w sytuacjach kryzysowych, ale równiez płynność prowadzenia tramwaju, wyczucie pojazdu, czy umiejętnośc niesienia pierwszej pomocy - mówi Marek Pilarczyk, jeden z siędziów z Centrali Ruchu MPK.

Nieprzewidziane hamowanie awaryjne

Motorniczowie na plac boju przychodzą pojedyńczo, aby każdy miał równe szanse i nikt nie mógł podejrzeć wcześniej zadań. Na pierwszy ogień, był właśnie ogień, a w zasadzie walka z nim za pomocą gaśnicy. Sędziowie oceniali, czy motorniczy prawidłowo jej używa. Później zawodnik biegnie do tramwaju. Zanim ruszy musi go "uzbroić", czyli przygotować do jazdy. Podnieść pantograf, sprawdzić czy jest sprawny, założyć tablice z kierunkami jazdy. Następnie precyzyjne wycofać tramwajem. Żeby nie było łatwo sędziowie przygotowali niespodziankę, przestawioną zwrotnicę na drugi tor, jeśli któryś zawodnik tego nie sprawdzi, pojedzie w bok zamiast prosto. Tutaj można się nabiegać. Kiedy przeszkody tyłem pokonane, czas na jazdę do przodu. Tu kolejne utrudnienie. Jakiś niesforny pasażer w drugim wagonie zaciągnął hamulec awaryjny. Przymusowe zatrzymanie. 

Kolejne zadanie to precyzyjne co do centymetra zatrzymanie na przystanku. Musi być idealnie. Motorniczy rusza dalej, teraz musi jechać z prędkością dokładnie 30 km/h. Kłopot w tym, że ma zasłąnięty licznik. Pracownicy Centrali Ruchu mierzą radarem jego prędkość. Wcześniej na specjalny talerzyk zamontowany na tramwaju trafiła mała, zielona piłka. Jeśli spadnie, oznacza to, że motorniczy nie jedzie płynnie i będą punkty karne. 

Po tym zadaniu widać już metę, ale przy niej też trzeba się precyzyjnie zatrzymać. Kolejne zadania dzieją się już w hali postojowej. W pierwszym tramwaju na motorniczych czekają scenki z tzn. trudnymi pasażerami. Muszą sobie poradzić z każdą sytuacją, wykazać się kulturą ale i stanowczością. Na koniec jeszcze zadanie z pierwszej pomocy. To też bardzo istotne umiejętności w pracy motorniczych. 

Do zmagań dzisiaj stanęło 12 motorniczych, kobiet i mężczyzn. Jutro z zadaniami praktycznymi zmierzą się kierowcy autobusów. Wielki finał zaplanowany jest na piątek. Konkurs ma sprawdzać i utrwalać umiejętności kierujących pojazdy MPK. Obdywa się we Wrocławiu już po raz siódmy. Jest o co walczyć, bo dla zwycięzców przewidziano nagrody rzeczowe i finansowe. 



Zgłoś uwagę