Kino na Rynku powraca. Jakie filmy obejrzycie w sierpniu

Już w sierpniu Festiwal Nowe Horyzonty, a w tym roku, po przerwie pandemicznej, wracają darmowe pokazy filmów w ramach Kina na Rynku. Miejsca będą wydzielone, pokazy zorganizowane według obowiązujących wytycznych Głównego Inspektoratu Sanitarnego, z zapewnieniem maksymalnego bezpieczeństwa dla wszystkich uczestników. Znane są już filmy, a dokładny terminarz seansów poznamy 3 sierpnia. Mecenasem Kina na Rynku jest Miasto Wrocław.

  • kino na rynku 2021, nowe horyzonty

    Pokazy na rynku już w sierpniu


Berlin Alexanderplatz, reż. Burhan Qurbani

W lipcu na ekranach kin, a w sierpniu na wielkim ekranie w Rynku. Nowa wersja ekranizacji powieści Alfreda Döblina, którą lata temu reżyserował Rainer Werner Fassbinder. Tym razem głównym bohaterem jest imigrant, który w Berlinie nie może liczyć na taryfę ulgową. Jest niechciany, chyba że podejmie wyzwanie i wejdzie w klimat gangsterskiego półświatka.

Niepamięć, reż. Christos Nikou

Utopijna wizja państwa, w którym zapanowała pandemia...amnezji. Za sprawą utraty pamięci, wspomnień i tożsamości można stać się kimś zupełnie nowym, zbudować biografię od zera, jak Aris, numer 14842 w szpitalnym oddziale dla osób z zaburzeniami pamięci. Grecki film, który zachwyca szczególnym klimatem i humorem. 

Ema, reż. Pablo Larraín

Lubicie tańczyć, rytm i muzyka jest dla was wszystkim? To zatem film dla was, bo tytułowa bohaterka jest w stanie poświęcić dla tańca życie prywatne, więzy rodzinne, odnajdując w zespole tańczących swoją drugą rodzinę. Mąż Emy jest choreografem i razem decydują się na ryzykowny krok, który nieodwracalnie zmieni ich świat. Bo teraz wspólnota, w której tańczą daje maksimum wolności, ale i ryzykuje się zatraceniem w nowej rzeczywistości. 

Biały, biały dzień, reż. Hlynur Pálmason

Poruszający film o człowieku, któremu puszczają wszystkie hamulce. To owdowiały policjant Ingimundur próbujący żyć na nowo – podejmuje opiekę nad wnuczką, pomaga córce, rozmawia z terapeutą. Kiedy jednak odkrywa tajemnicę zmarłej żony emocje zaczynają brać górę i zaczyna się eskalacja przemocy. 

Deerskin, reż. Quentin Dupieux

Nieznajomy mężczyzna jedzie w góry, aby kupić używaną kurtkę ze skóry daniela. Sprzedawca dorzuca kamerę wideo i tak uposażony bohater rusza na podbój francuskiej prowincji. Wkrótce, niemal opętany przez szczególny ubiór i zafascynowany kamerą zaczyna kręcić filmy. Chce też zniszczyć wszelkie kurtki w okolicy, a w swoje plany wtajemnicza m.in. miejscową barmankę. Specyficzny humor reżysera może nie przypaść każdemu do gustu, ale obejrzeć jednak warto. A Jean Dujardin w głównej roli jest zjawiskowy.   

Słudzy, reż. Ivan Ostrochovský

Ascetyczny, zrealizowany w czerni i bieli czeski film o ustroju totalitarnym, który łamie jednostkę, każe podać w wątpliwość wszelkie wartości. Bohaterami są dwaj seminarzyści z prowincji, którzy rozpoczynają naukę w klasztorze jeszcze pełni entuzjazmu, ale późne Czechosłowacja w późnych latach 80. i nawet mury chroniące młodych księży przed światem nie są w stanie odseparować ich od intryg i zdrad. Mocny film do głębokiej refleksji.  

Parasite, reż. Bong Joon-ho

Nagrodzony Oscarami południowokoreański film to realizacja popularnego powiedzenia „od pucybuta do milionera”, ale rzeczywistość jest znacznie ciekawsza i bardziej nieprzewidywalna niż jakiekolwiek stereotypy. Oto rodzina biedaków wiążących koniec z końcem walczą z determinacją i bezwzględnością o wyższe miejsce na drabinie społecznej. Plan zaczyna się sprawdzać, kiedy osaczają bogatą i dość naiwną rodzinę, ale szybko okazuje się, że ujarzmienie zamożnych mieszkańców ekskluzywnej dzielnicy nie będzie aż tak łatwe. Metafora świata, w którym tytułowy pasożyt wkrada się na salony, choć czy wygrywa wyścig?  

Zabij to i wyjedź z tego miasta, reż. Mariusz Wilczyński

Realizowana aż 14 lat niezwykła animacja, nagrodzona Złotymi Lwami (po raz pierwszy w historii Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni) to historia osobista i bardzo uniwersalna zarazem, bo trochę o nas wszystkich, ilustrowana bluesową muzyką Tadeusza Nalepy (jest także jednym z bohaterów filmu) i zespołu Breakout. Inspiracją dla filmu Mariusza Wilczyńskiego były m.in. rozmowy z Nalepą przerwane przez śmierć artysty. Oniryczny, hipnotyzujący obraz. 

Ból i blask, reż. Pedro Almodóvar

Po serii słabszych produkcji Almodóvar wrócił z filmem, który nie tylko przykuwa uwagę, czy zachwyca obsadą (znakomity Antonio Banderas w głównej roli), ale skłania do refleksji. Także dlatego, że rodzajem rozliczenia hiszpańskiego reżysera z kinem. Bohater film, reżyser Salvador Mallo, żyjący od dłuższego czasu na uboczu, wraca do osób, które miały ogromny wpływ na jego życie, przywołuje rodziców, potem pierwszą miłość, wreszcie spotkanie z kinem, które naznaczyło jego biografię i wszystko zmieniło. Piękny, poetycki obraz. 

Szarlatan, reż. Agnieszka Holland

Bodaj najciekawszy film Agnieszki Holland od czasu serialu „Gorejący krzew” (też zresztą czeskiego) i czeski kandydat do Oscara. Historia obdarzonego niezwykłym talentem zielarza Jana Mikoláška, który poskramia ludzkie choroby z pomocą własnych mikstur. Do stworzonej prze niego kliniki przybywają kolejni chorzy z nadzieją na uzdrowienie. Holland świetnie pokazuje jednak, że ów geniusz Mikoláška w rozpoznawaniu schorzeń i leczeniu to nie tylko błogosławieństwo, sam zielarz jest postacią kontrowersyjną, a jego wybory i decyzje zmieniają życie nie tylko pacjentów, przede wszystkim bliskich bohaterowi filmu osób. 



Zgłoś uwagę