Najstarsze afisze na jakie trafiłem w zbiorach biblioteki cyfrowej POLONA, pochodzą z 1946 roku.
Miasto było wówczas nadal stertą gruzów. Jednak Hotel Savoy przy Placu Kościuszki (to miejsce istnieje nadal) przetrwał oblężenie Festung chyba nietknięty. Na jego parterze znajdował się bar, który uchodził przed wojną za jeden z najlepszych – obok Hotelu Monopol – pod względem gastronomicznym, adresów. Wiosną 1946 roku cień tego splendoru musiał być nadal żywy. 25 maja 1946 Cafe Savoy zapraszało bowiem na zabawę taneczną do białego rana. Z amerykańskim jazzem. I z „bufetem obficie zaopatrzonym”.
Czy taki raut w ogóle się odbył? Afisze nie powiedzą nam na ten temat niczego. Zarejestrowały wyłącznie przygotowania do wydarzeń.
Takich jak choćby międzymiastowe zawody bokserskie (Wrocław – Jelenia Góra – Wałbrzych) z lutego 1947. Zwróćcie uwagę kto je organizował. Wrocławski Okręgowy Związek Bokserski i… Dom Kultury przy ulicy Kołłątaja. W programie było siedem walk, a jedna z kluczowych informacji organizacyjnych to „sala ogrzana”.
6 lipca 1947 bliżej nieokreślony „Komitet” zapraszał na festyn. Lokalizacja: park przy stacji kolejowej Wrocław-Leśna (nie Leśnica, a Leśna). W programie była loteria fantowa, poczta francuska (cokolwiek by to nie znaczyło), tańce cygańskie, niespodzianki i atrakcje. Festyn miał odbyć się z orkiestrą i obfitym (a jakże) bufetem, a cały dochód przeznaczony miał zostać na odbudowę kościoła parafialnego w Leśnicy.
W czerwcu 1948 roku mieszkańcy mieli prawdopodobnie okazję wpaść nawet na rewię mody, zatytułowaną „Kobieta w pracy, w świecie i w domu”. Prace „z zakresu krawieczyzny” przygotowały uczennice szkoły przemysłu odzieżowego. Kapitalnym smaczkiem jest zapis adresu: ulica Bossak Haukego 21.
W zbiorach POLONY znajdziemy także m.in. afisze Dolnośląskiego Teatru Żydowskiego. W drugiej połowie lat 40. we Wrocławiu mieszkała znaczna diaspora żydowska. Teatr mieścił się przy Świdnickiej.
Więcej wrocławskich plakatów i ogłoszeń z lat 1946-1949 znajdziecie w naszej galerii zdjęć. Ciekawą lekturę stanowią m.in. mniej lub bardziej urzędowe odezwy i obwieszczenia, z których dowiadujemy się, że nie wolno uchylać się od odbudowywania Warszawy, a za mienie poniemieckie trzeba państwu zapłacić. A do wniosku o uznanie za Polaka, warto dołączyć opinie dwóch znanych na terenie miasta osób, wraz z ich adresami. Tak to trochę z tymi afiszami było. Im dłuższy tekst, tym robiło się mniej przyjemnie.