Wystawę „Monidła – portret ślubny” można zobaczyć do 12 kwietnia w Galerii MiserArt przy ul. Cybulskiego 35A na osiedlu Nadodrze. Wstęp wolny.
Poprawiane, upiększane
Monidła to nie fotografie, choć to właśnie one – często te robione do dowodu i innych dokumentów, a potem łączone, poprawione i upiększane – były punktem wyjścia do tworzenia takich podwójnych portretów.
Na tych obrazach spojrzenia stają się bardziej intensywne, policzki nabierają rumieńców, a stroje - odświętnego blasku. Każde monidło jest śladem konkretnej relacji i konkretnego momentu, ale razem opowiadają o uniwersalnej potrzebie zatrzymania czasu oraz pragnieniu, by pamięć miała swoje materialne oparcie.Organizatorzy wydarzenia
„Nie chcę, by ludzie o nich zapomnieli”
Na pomysł, by przypomnieć ślubne portrety publiczności, wpadł Franciszek Sowa, który jest także założycielem Fundacji Blues Country oraz propagatorem tego rodzaju muzyki i tańca.
– Chcę ocalić monidła od zapomnienia – mówi. – Ludzie z mojego pokolenia dobrze je znają, czasem z własnych domów. Ci młodsi już niekoniecznie, a przecież to kawał historii.
Na wystawie jest m.in. portret jego rodziców, Juliana i Genowefy, ale są też portrety wypożyczone od bliskich osób, które są na nich uwiecznione – z ich sypialni, kredensów, strychów i pudeł mieszczących rodzinne archiwa.
– Dziś mamy tysiące zdjęć i trzymamy je w telefonach, a kiedyś robiło się ich tylko kilka, dbało o nie i miało się pamiątkę na całe życie – mówi kuratorka wystawy, Maria Dowbecka.
Te portrety mają w sobie duszę
Monidła prezentowane w galerii MiserArt są bardzo różne. Jedne bardziej przypominają zdjęcie, inne obraz, jedne są skromne, na innych domalowano girlandy kwiatów i zdobne kurtyny.
– Łączy je to, że wszystkie mają w sobie mnóstwo uroku. To portrety z duszą – podkreśla Franciszek Sowa.
Powstawały w latach 40., 50., 60. Najnowszy portret przedstawiający Ewę i Henryka Kasprzaków powstał na podstawie zdjęcia zrobionego w 1972 roku.
– Byliśmy młodzi, ja miałem wtedy 24 lata, żona 22 – wspomina pan Henryk Kasprzak. – Ślub braliśmy w Brzegu Opolskim, potem przeprowadziliśmy się do Wrocławia. Dziś mamy już troje wnuków i dwie prawnuczki.
Monidłami interesują się nie tylko osoby, które są na nich uwiecznione, oraz ich bliscy. Na wernisaż przyszły Joanna Kurbiel i Emilia Jeziorowska z Muzeum Etnograficznego, które w swoich zbiorach ma 5 podobnych portretów.
Zobaczcie zdjęcia z wernisażu, który się odbył w 13 marca.
Więcej zdjęć znajdziecie w naszej galerii:
Masz taką pamiątkę? Będzie kolejna wystawa
Jeśli macie w domu takie portrety, możecie pokazać je światu.
– Już podjąłem decyzję: będzie kolejna wystawa – zapowiada Franciszek Sowa. – Poza monidłami, które wypożyczyłem na czas obecnej, mam już sporą kolekcję. Jedne są z targu Pod Młynem, inne ze Świebodzkiego, jeszcze inne od kogoś dostałem. Tworzę też bazę danych takich monideł z różnych części Polski. Dlaczego? Bo chcę, żeby o nich pamiętano, żeby nie wylądowały na śmietniku.
Uwaga: Franciszek Sowa stworzył na Facebooku grupę dotyczącą monideł, gdzie można je zgłaszać. Nazywa się „MONIDŁA-portrety (zdjęcia) ślubne z lat 50,60,i starsze” i może do niej dołączyć każdy chętny.