Z kamerą wśród dźwięków

Jeśli natraficie w sieci na profesjonalne nagrania odbywających się w Polsce koncertów czy imprez klubowych, najprawdopodobniej będą to filmy wrocławskiego Bombaclass. 

  • Papa Kris i Bombaclass, praca nad filmem

    Tak powstają filmy Bombaclass. Dzięki Papie Krisowi w sieci za darmo można obejrzeć filmy z koncertów reggae we Wrocławiu i innych miastach Polski


Klipów na ich kanale na YouTube są setki. Artyści, których występy można tam zobaczyć, to głównie gwiazdy reggae i okolic: Misty in Roots, The Skatalites, Zion Train, Gentleman, Goran Bregović. Z Polski Vavamuffin, Kamil Bednarek, NDK i wielu, wielu innych.

 

Bombaclass to pomysł Andrzeja Kużasa, lepiej znanego jako Papa Kris. Ksywkę nadał mu jego syn Krzysiek, dawniej wokalista Tumbao. To właśnie od tej grupy się zaczęło. Około 2000 roku Papa Kris, z zawodu tokarz frezer, zaczął busem wozić zespoły na koncerty. Miał kamerę, którą kupił jeszcze, kiedy był w wojsku. Kręcił więc koncerty syna, potem innych grup. Gotowe filmy nagrywał na płyty i dawał zespołom. 

Już od kilku lat klipy można oglądać w internecie. Papa Kris nagrywa taką muzykę, która mu się podoba. Z emerytury finansuje zakup nowych kamer. Spędza godziny przy montażu. Zazwyczaj podczas kręcenia towarzyszą mu młodzi kamerzyści, których często sam szkoli. Jego nauka jest jasna: „Podczas nagrywania trzeba wczuć się w muzykę. Kiedy wejdziesz w rytm kamera sama się prowadzi”. Papa Kris śmieje się, że „nasze klipy są inne, bo nigdy nie wiadomo, za którym muzykiem podąży kamera. To zależy, kogo usłyszy kamerzysta”.

 

Co bezcenne dla widzów, Papa Kris nie ma większych problemów z nagrywaniem nawet zagranicznych gwiazd. Znają go już dobrze organizatorzy festiwali i koncertów reggae. Menedżerowie artystów podpisują tylko przed występem licencję o prawach autorskich. Jest tam zgoda na upublicznianie nagrań z zastrzeżeniem, że Bombaclass nie czerpie z nich zysków. Za to chętnie udostępnia je zespołom. Jak tłumaczy Papa Kris, „Tak naprawdę każdy artysta chce mieć dobre nagrania swoich koncertów. Chodzi o zaufanie. Miałem dużo propozycji sprzedaży nagrań za bardzo poważne pieniądze, ale nie zdecydowałem się na to. Robię to, bo to kocham, a nie dla kasy”.

 

Joanna Strutyńska

Zgłoś uwagę