Były sobie szopy dwa

Grzegorz Dziwak, doktor z Wydziału Weterynarii Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu to prawdziwa mamka dla osieroconych zwierzaków. To do niego trafiają różne maluchy poszkodowane przez cywilizację. Aktualnie otoczył opieką dwa 3-tygodniowe szopy pracze. 


Maleństwa znalazła je pewna kobieta. Najpierw próbowała sama się nimi zaopiekować, potem trafiły do Ekostraży, a finalnie odpowiednią opiekę znalazły na Uniwersytecie Przyrodniczym, w gabinecie dr. Dziwaka. Półtorakilogramowe maluchy wymagają nieustannej troski. Są co 5 godzin karmione przez butelkę specjalnym mlekiem w proszku dla szczeniąt.



Na szczęście w opiece nad szopim rodzeństwem dr. Dziwaka wspierają studenci weterynarii, co na tydzień przed sesją egzaminacyjną wcale nie jest łatwe. Na noc zwierzaki jeżdżą z doktorem do jego domu, rano przyjeżdżają z nim do pracy. Niestety nie będą mogły wrócić na wolność. Szopy pracze są gatunkiem obcym, inwazyjnym w naszym środowisku, a więc wypuszczenie ich na wolność byłoby niebezpieczne dla ekosystemu. Zamieszkają w specjalnie przygotowywanej dla nich wolierze. Oczywiście w ogrodzie swojego opiekuna. 

Zgłoś uwagę