Giovanni Antonini o planach na festiwal Wratislavia Cantans

Dyrektor artystyczny festiwalu Wratislavia Cantans mówi o swoich pierwszych wrażeniach pod otwarciu Narodowego Forum Muzyki, planach na przyszłe lata.


Magdalena Talik: Jakie są Pana pierwsze wrażenia po otwarciu Narodowego Forum Muzyki. Dobrze ocenia Pan akustykę głównej sali?

Giovanni Antonini: Wrażenia są pozytywne, budynek piękny, akustyka dobra. Podczas pierwszych koncertów siedziałem na drugim balkonie, ale muzyka docierała bezpośrednio do mnie. Znakomicie, bo przecież sala nie jest mała, ma ponad 1800 miejsc. Pamiętajmy, że akustyka na pewno wpłynie na sposób, w jaki będą teraz grać muzycy. Choćby dla orkiestry symfonicznej główna sala Narodowego Forum Muzyki to kompletnie inny rodzaj wnętrza niż stara Filharmonia Wrocławska. W obecnej sali trzeba sporo popracować nad ładnym piano i pianissimo, bo np. momentami forte i fortissimo brzmiały może zbyt głośno.

Program pierwszego koncertu festiwalu Wratislavia Cantans wielu melomanów zaskoczył. Powtórka pierwszego koncertu z 1966 roku z pierwszej edycji imprezy była ciekawym zabiegiem, choć nie wszystkie utwory brzmią po latach tak samo dobrze.  

Giovanni Antonini: Ale ciekawie było poobserwować, co jest dziś wciąż dobre. Możemy z łatwością dyskutować o tym, czy konkretny utwór Mozarta  albo Beethovena jest dobry, czy mniej udany, choć jeśli chodzi o współczesnych twórców, trudno mieć jednoznaczną opinię. Nie jestem specjalistą od muzyki współczesnej, budzi ona moją ciekawość i wiem, że w przyszłości na festiwalu musimy wkomponować ją w kontekst. Taki, by ludzie mogli się w owej muzyce nowej rozsmakować.

Czemu miewamy z tym problem?

Giovanni Antonini: Z prozaicznego powodu. Na przykład długości trwania koncertu. Muzyka współczesna nie należy do łatwych, w każdym utworze zaszyfrowany jest indywidualny język danego kompozytora, zatem słuchając kilku kompozycji różnych autorów musimy się naprawdę intelektualnie wysilić, aby je dla siebie odkryć. Ważne, że zachęcamy do tego publiczność, ale z drugiej strony może prosimy o zbyt wiele. I myślę tu także o sobie. Wolałbym słuchać z wytężoną uwagą np. 20 minut muzyki współczesnej niż usiłować się koncentrować przez godzinę, bo wtedy szybciej się rozproszę.

Jak przeciwdziałać?

Giovanni Antonini: Przy kolejnych edycjach festiwalu pomyślę o zaproponowaniu publiczności, w tym także sobie, utworów, których autentycznie wysłuchają. Może lepiej zaprezentować kilka Contrapunctus z Kunst der Fuge Bacha, aniżeli grać cały utwór. Zależy mi na zbliżeniu ludzi do piękna, ale tak, by mieli głębszy kontakt z muzyką i po koncercie nie podsumowali wszystkiego jednym zdaniem „podobało mi się”, „było średnio”, albo „najpierw słuchałem, potem się wyłączyłem”. Wspomniałem, że muzyka obecnie komponowana wymaga sporego wysiłku, ale zawsze tak było, bo sporo utworów powstawało dla wąskiego grona odbiorców, koneserów. Nie znaczy to, że nie uda nam się dotrzeć do tego repertuaru. Dzięki takim artystom, jak Marcel Peres, którzy odnajdują w muzyce ludzki aspekt, na koncercie jesteśmy nie tylko intelektualnie pobudzeni, ale też odczuwamy radość ze słuchania czegoś wspaniałego.

Obecna, jubileuszowa 50. edycja festiwalu Wratislavia Cantans jest Pana trzecią na stanowisku dyrektora artystycznego. Co chciałby Pan jeszcze osiągnąć?

Giovanni Antonini: Jeszcze zbyt wcześnie, bym mógł wywrzeć silny wpływ na festiwal. Wciąż uczę się o Wrocławiu, o muzycznej tradycji, myślę o kolejnych latach, planuję. Obecny 2015 rok i jubileusz to czas spotkania przeszłości z przyszłością. Rok 2016 będzie rokiem wyjścia w przyszłość, nie zapominając o historii. Festiwal, sala NFM, miasto Wrocław muszą stać się bardziej międzynarodowe. Ludzie z zewnątrz muszą więcej wiedzieć, poczuć się zaintrygowani, chcieć tu przyjechać. Jeszcze tego momentu nie wyczuwam, ale mam świadomość, że to długi proces, a sytuacja się zmienia. Od pewnego czasu w Mediolanie widzę reklamy Polski, Dolny Śląsk mógłby także się tu zaprezentować. To taki piękny region.

I tak widzę więcej Włochów np. we Wrocławiu niż w ubiegłych latach.

Giovanni Antonini: Także to zauważyłem. Nowa publiczność będzie dla nowej sali koncertowej Narodowego Forum Muzyki rzeczą absolutnie podstawową.

Zdradzi Pan, co czeka melomanów w przyszłym roku na festiwalu Wratislavia Cantans?

Giovanni Antonini: Powiem jedynie, że chciałbym wprowadzić operę na festiwal. Nie inscenizację, nie wersję koncertową, coś pomiędzy, ale na poziomie. Najważniejsze, że teraz w sali NFM mamy świetne warunki, by wystawić jakieś dzieło. Są światła, można zaaranżować kanał orkiestrowy, wykreować nastrój.

Zastanawiałem się nad tym, aby skorzystać już z istniejącej produkcji, bo w warunkach festiwalowych szkoda organizować wszystko tylko na potrzeby jednego wykonania. Mam nadzieję, że się uda, a rezultat okaże się zadowalający.

Zgłoś uwagę