Tadeusz Nestorowicz i Bartłomiej Kot: Nowe płyty artystów

Słynny wrocławski trębacz Tadeusz Nestorowicz (znany fanom jako Nestor) i duszpasterz akademickiej "Maciejówki" ksiądz Bartłomiej Kot nagrali własne płyty. Pierwsza jest jazzowym hołdem dla stylu i repertuaru Louisa Armstronga, druga wrocławską odpowiedzią na poetycko-muzyczną twórczość Grzegorza Turnaua. Obydwie, warte grzechu.

  • tadeusz nestorowicz bartłomiej kot

    Płyta Tadeusza Nestorowicza i księdza Bartłomieja Kota

  • tadeusz nestorowicz

    Tadeusz Nestorowicz, wrocławski trębacz jazzowy i hejnalista/fot. Tomasz Walków

  • tadeusz nestorowicz

    Tadeusz Nestorowicz, wrocławski trębacz jazzowy i hejnalista/fot. Tomasz Walków

  • bartlomiej kot

    Okładka płyty księdza Bartłomieja Kota


Nestor zakochany w Armstrongu

Tadeusz Nestorowicz to legenda wrocławskiego środowiska jazzowego i trębacz (także nasz ratuszowy hejnalista o czym przeczytacie w Hejnalista Tadeusz Nestorowicz), któremu życie napisało nieoczekiwany scenariusz. Gdyby nie pomoc bliskich, muzyków i ludzi dobrej woli płyta „What a wonderful world” nie zostałaby nagrana. W 2010 Tadeusza Nestorowicza przejechał na ulicy pijany kierowca. Obrażenia były poważne, artyście groził wózek inwalidzki, ale dzięki zaangażowaniu fantastycznych osób dziś trębacz chodzi i wciąż występuje. Dowodem allbum dedykowany wielkiemu Louisowi Armstrongowi, także trębaczowi, ale przede wszystkim wokaliście, którego chrapliwy, ciepły głos kochają ludzie na całym świecie, nie tylko jazzmani. I tribute Nestora to nie tylko wybór utworów z repertuaru Amerykanina i ich wykonanie z zaproszonymi muzykami  (m.in. saksofonistą Wacławem Zarebskim i pianistą Wojciechem Jaworskim), ale także śpiew, który świetnie nawiązuje do wokalu Armstronga (nie tylko w tytułowym szlagierze „What a wonderful world”, ale też w świetnym, żywiołowym otwierającym płytę „Ice cream”). Na albumie znajdziemy 11 utworów, w tym wspaniałe „Hello, Dolly”, czy „Georgia on my mind”, których Armstrong nie skomponował, ale tak genialnie przysposobił, że dziś wiele z piosenek kojarzonych jest w pierwszej kolejności z nim. Tadeusz Nestorowicz nie nagrał płyty przełomowej, ale za to krążek, który z przyjemnością włożymy do odtawzracza i uprzyjemni nam niejeden wieczór.

Ksiądz z (muzycznym) powołaniem

Ks. Bartłomiej Kot jeszcze kilka lat temu działał jako wikariusz parafii pw. św. Jana Apostoła w Oleśnicy, dziś jest związany z Duszpasterstwem Akademickim Maciejówka we Wrocławiu i do tego stopnia pokochał miasto, że dedykował mu świetny album „Wrocławskie spacery”. Wierni znający księdza doskonale wiedzą, że jest znakomitym gitarzystą, utalentowanym tekściarzem i zapalonym miłosnikiem filozofii. Tym, którzy Bartłomieja Kota jeszcze nie mieli okazji poznać, warto podsunąć jego płytę, bo pozornie spokojne i balladowe utwory tworzą nie tylko genialny klimat, ale są dowodem na to, że mamy we Wrocławiu własnego barda, swojego Grzegorza Turnaua, który zamiast deszczu na Brackiej opiewa spacer po Szewskiej i kwiaciarki na placu Solnym, a we wszystko wplata i klimaty gitarowe hiszpańskie i spokojne nostalgiczne swojskie. Spacery ksiądz Bartłomiej odbywa w liczbie 10. Dzięki niemu przystaniemy w miejscach dobrze nam znanych, by spojrzeć na nie na nowo oczami autora tekstów i muzyki, który ma refleksyjną duszę i dostrzega wiele detali dnia codziennego ludzkiego, często niedoskonałego, częściej jednak frapującego. Miasto Wrocław tworzą nie tylko zabytki i magiczne miejsca, przede wszystkim mieszkańcy i ich życie. 

Zgłoś uwagę