Skrzypce Stradivariusa dla Polski. Pomysł Andrzeja Kosendiaka

Wszystko zaczęło się od marzenia dyrektora Narodowego Forum Muzyki, by w Polsce mógł być dostępny instrument słynnego włoskiego lutnika, a polscy muzycy mogli na nim nagrywać. Potem w błyskawicznym tempie (zaledwie w trzy dni) potwierdzono listę nazwisk osobistości muzycznych z całego świata, które popierają pomysł Andrzeja Kosendiaka. Przy odrobinie szczęścia i pieniędzy od donatorów w 100. rocznicę odzyskania niepodległości (za dwa lata) rodzimi artyści będą mogli zagrać na instrumencie mistrza.

  • frank almond stradivarius

    Amerykanin Frank Almond ze Stradivariusem należącym niegdyś do Bronisława Hubermana. Polska może mieć instrument podobnej klasy


Pierwszy Stradivarius dla Polski

– Jestem specjalistą od pomysłów oczywistych – żartuje Andrzej Kosendiak. – Wielu skrzypków chciałoby zagrać na Stradivariusie, ale żaden się do tego publicznie nie przyznawał, a własnych marzeń nie wolno limitować, trzeba je realizować – uważa dyrektor Narodowego Forum Muzyki, który w czwartek 8 grudnia do swojej koncepcji pozyskania skrzypiec legendarnego lutnika przekonywał w Warszawie środowisko muzyczne i dziennikarzy. W Polsce nikt obecnie nie posiada tej klasy skrzypiec. W XIX wieku swojego Stradivariusa miał Karol Lipiński, wybitny polski wiolinista i kompozytor, patron Akademii Muzycznej we Wrocławiu oraz skrzypek Bronisław Huberman. Na instrumencie Lipińskiego gra dziś Frank Almond, koncertmistrz Milwaukee Symphony Orchestra, a Joshua Bell, amerykański skrzypek od lat korzysta ze skarbu Hubermana zakupionego za blisko 4 miliony dolarów.

Frank Almond kilka lat temu pokazywał we Wrocławiu Stradivariusa należącego przed wojną do Bronisława Hubermana. O podobny zabiega Andrzej Kosendiak

Dziś Polska nie może się pochwalić żadnym podobnej klasy instrumentem. Andrzej Kosendiak apeluje, by ten stan rzeczy zmienić. – Zwracamy się z prośbą do tych wszystkich, którzy dysponują odpowiednimi środkami finansowymi, by zainwestowali i wsparli naszą inicjatywę – mówi dyrektor NFM podkreślając, że wiele zagranicznych instytucji, zwłaszcza banków, fundacji, a nawet rządów państw (m.in. w Niemczech, czy Rumunii) nabywa skrzypce jako lokatę. – Kilkanaście lat temu podobnej klasy instrumenty kosztowały setki tysięcy dolarów, dziś są warte miliony i ich cena wciąż rośnie – zwraca uwagę Andrzej Kosendiak.

Skrzypce dla polskich muzyków

Wiadomo już, że potencjalny instrument (bądź instrumenty) został już upatrzony. – Nie mogę go wskazać, to poufne sprawy, a rozmowy ze sprzedającymi są dość delikatną kwestią, powiem tylko, że kiedy świat obiegła informacja, że szukamy Stradivariusa, zainteresowanie tą inicjatywą było ogromne – nie ukrywa Andrzej Kosendiak. Pod listą wsparcia inicjatywy podpisało się 224 artystów i osobistości, w tym skrzypkowie Anne-Sophie Mutter (posiadaczka dwóch Stradivariusów), Wanda Wiłkomirska, Krzysztof Jakowicz, dyrygenci Paul McCreesh, Giovanni Antonini, czy sir John Eliot Gardiner, a także kompozytor Krzysztof Penderecki.

Zakładając, że do końca przyszłego roku uda się znaleźć darczyńcę (darczyńców) gotowego wyłożyć kilka milionów dolarów wiadomo, że w 2018 roku skrzypce posłużą polskim artystom do nagrań w ramach specjalnej serii. Do kogo ostatecznie będzie należał instrument po zakupie? – Chciałbym, aby pozostał u nas, w Narodowym Forum Muzyki, ale jeśli będzie inaczej uznam inną decyzję, nie kupujemy Stradivariusa dla siebie, ale dla polskich muzyków – podkreśla Andrzej Kosendiak.

Zgłoś uwagę