Jak przetrwać zimę... na rowerze?

Ubiór „na cebulkę”, porządne rękawiczki, czapka i buty, odpowiednie przygotowanie roweru i jazda dostosowana do warunków  oto kilka porad dla tych, którzy już tęsknią do jazdy jednośladem, a wciąż uważają, że muszą na to czekać aż do wiosny.

  • rowerzysta zimą we Wrocławiu


Podobno najtrudniej jest zacząć, później jazda na rowerze, nawet przy kilkustopniowym mrozie, nie jest już wielkim wyzwaniem. Tak twierdzą praktykujący zimowi rowerzyści. Osobiście się do nich nie zaliczam, choć nie wykluczam, że jeszcze przed pierwszą jaskółką na rower wsiądę, najpierw jednak zasięgnęłam kilku rad i wskazówek. 

Dlaczego nie czekać do wiosny?

Pierwsze pytanie, które ciśnie mi się na usta, gdy spotykam zimowego rowerzystę, to „po co?”. Wiosną, latem i jesienią z roweru praktycznie nie zsiadam, jednak zimą, gdy najchętniej dni spędzałabym owinięta szczelnie kocem, wydaje mi się to już mniej atrakcyjne. Mój partner, Piotr, na rowerze jeździ przez cały rok. Również teraz, nawet gdy za oknem mocno śnieży, a na termometrze jest kilka stopni na minusie, wsiada na rower i jedzie na drugi koniec miasta do pracy. Nie siedzi w biurze, całe dnie spędza na dworze. Nieraz wraca zmarznięty, pytam więc: „Człowieku, po co???”.  Nie lubię jeździć tramwajami ani autobusami – odpowiada zdawkowo.  Ale przecież marzniesz! Przez te kilka miesięcy możesz chyba się „przemęczyć”?  dopytuję.  Po co mam się męczyć? Nie lubię i już! Jadąc rowerem, jestem szybciej tam, gdzie chcę, wiem, ile mi zajmie dojechanie z punktu A do punktu B, poza tym, gdy widzę ludzi czekających na przystankach, to dopiero mi się zimno robi. No i jeszcze, gdy popada śnieg i mijam rano zaspanych kierowców, którzy odśnieżają swoje zasypane auta, a ja w tym czasie jestem już w drodze, to jakoś od razu mi raźniej – śmieje się.

Zimowa droga do pracy 

Oli zimowa droga do pracy

Koleżanka moja, Ola, również należy do zimowych rowerzystów. Codziennie dojeżdża do pracy 15-17 km.  Nie taka zima straszna, jak ją malują – mówi Ola.  Po pierwsze, wbrew powszechnej opinii, a także pozorom, na rowerze nie jest zimno. Owszem, pierwsze dwie-trzy minuty, podczas których się rozpędzam i rozgrzewam, są trudne, zwłaszcza gdy jest mróz, ale późniejszy czas mi to wynagradza. Ciągle w ruchu jest nam po prostu cieplej, lepsze to niż czekanie w bezruchu na nienadjeżdżający autobus. Po drugie, różnica temperatur w autobusach i na zewnątrz, kilka przesiadek, jeśli jedzie się daleko do pracy, powodują, że łatwiej się zaziębić – przekonuje. Gdy tak o tym teraz myślę, to faktycznie Piotr tej zimy jeszcze nie chorował.  Poza tym jazdę na rowerze mogę przyrównać do radości wytarzania się w śniegu jako dziecko. Nawet jeśli się zmoknie doszczętnie – dodaje z uśmiechem Ola.

Czapka, rękawiczki i... kalesony

Piotr nie będzie pocieszony faktem, że zdradzam jego bieliźniane tajemnice, ale musi przyznać, że jazda na rowerze bez kalesonów podczas kilkustopniowego mrozu byłaby udręką.

 Zimowy rowerzysta

Dżinsy na gołą skórę to jeden z gorszych pomysłów początkujących zimowych rowerzystów. Jeśli chodzi o „górę”, to tu wszyscy radzą ubrać się „na cebulkę”, ale nie przesadzić z warstwami, bo po chwili pedałowania robi się już naprawdę ciepło.  Bardzo dobrze sprawdza się bielizna termiczna i coś na przebranie w biurze, gdy np. jedziemy do pracy – mówi Ola.  Bielizna termiczna szybciej odprowadza pot i to jest jej ogromna zaleta. Przydają się też wełniane dodatki, czasem zakładam na kurtkę wełniany sweter – dodaje. Trzeba pamiętać o zabezpieczeniu „końcówek”. Dłonie, stopy i głowa podczas jazdy marzną najbardziej. Porządna czapka, grube rękawice i buty, do których zmieścimy stopę w grubej skarpecie, uchronią nas przed przemarznięciem. Piotr chwali sobie również kominiarkę, a i nasza sąsiadka już przestała się wzdrygać na jego widok. 

Zadbaj o rower

 Rower najlepiej sprawdzić w dobrym serwisie – mówi Ola, która jeździ typową miejską damką.  Trzeba sprawdzić hamulce, zabezpieczyć przed wilgocią i solą. Warto myć go z błota i soli regularnie i dbać o to, by był dobrze nasmarowany. I rzecz najważniejsza – oświetlenie! Dobre, nieprzesadnie mocne oświetlenie to podstawa. Przydają się też elementy odblaskowe. Ja noszę opaski odblaskowe na nadgarstkach, wtedy lepiej widać, kiedy sygnalizuję skręt – dodaje.

Zimowy rowerzysta

Niedogodność braku błotników zimą daje o sobie znać...

Piotr poradził mi również spuszczenie nieco powietrza z opon, żeby miały większą powierzchnię styku z podłożem. No i cóż, zimą już tak nie szarżujemy na rowerze, jak latem. Łatwo bowiem wpaść w poślizg, zgodnie przyznają Ola i Piotr.

Po czym ja jadę? 

Główną zmorą zimowych rowerzystów są ginące pod śniegiem i błotem drogi rowerowe. Od ubiegłego roku firmy odśnieżające miasto mają w obowiązku dbanie również o ścieżki rowerowy i ciągi pieszo-rowerowe.  Zachęcamy do zgłaszania nam miejsc, które nie zostały odśnieżone. Będziemy mogli wówczas skontrolować pracę firm, których zadaniem jest również zimowe utrzymanie tras rowerowych – mówi Anna Bytońska z Ekosystemu. 

Jazdę rowerem przez cały rok mocno promuje powstałe niedawno stowarzyszenia Akcja Miasto, w którego skład wchodzą Ambasadorowie „Rowerowego Wrocławia”. Na ich stronie również znajdziecie kilka cennych porad dotyczących jazdy rowerem zimą

 

Zgłoś uwagę