– Zaginął pyton królewski. Członek rodziny niedokładnie zamknął terrarium i w nocy pupil uciekł. Jest spora szansa, że dostał się do ściany w łazience (był u nas serwisant i zostawił dziurę za ubikacją) i zeszła po rurach do piwnicy. Poszukamy jej jeszcze w mieszkaniu, ale wolę puścić informację teraz, tak na wszelki wypadek – napisała na grupie na Facebooku „Co tam na Nadodrzu?” właścicielka pod nickiem Jax Morgan.
Podkreśla ona, że zwierzę nie jest agresywne, nie stanowi zagrożenia dla człowieka, nie ma jadu ani wystarczająco dużo siły i rozmiaru, by zrobić krzywdę osobie dorosłej. – Jest przyzwyczajona do ludzi, ale może się bać, szczególnie w przypadku nagłych ruchów czy ostrego światła. Lubi ciepło oraz ciemne, ciasne zakamarki, może się chować pod meblami albo na rurach z ciepłą wodą – dodaje.
Mehira jest zaczipowana, ale niestety nie ma GPS. Została wezwana straż pożarna, strażacy za pomocą specjalnej kamery sprawdzali ściany, ale jej tam nie znaleźli.
– BŁAGAM WAS, jeśli będziecie w piwnicy i ją zobaczycie, napiszcie pilnie pod numer 512 298 359. Jeśli się nie boicie, możecie spróbować zabezpieczyć w kartonowym pudełku. Znaki szczególne to samo bycie pytonem, wątpię, żeby jakikolwiek inny pyton przesiadywał w naszej piwnicy. Ma mniej więcej 120 cm długości – napisała właścicielka.