Modelowa Panthera! [ZDJĘCIA]

Nazywa się Antoniusz Batlowsky. Sam podał takie imię w na swoim profilu na Facebooku obok prawdziwego – Deante Battle. Jest sportowcem, modelem, podróżnikiem i… wrocławianinem. A za chwilę będzie walczył o kolejne Mistrzostwo Polski w futbolu amerykańskim.

  • Zdjęcia pochodzą z prywatnego albumy Deante Battle

  • Zdjęcia pochodzą z prywatnego albumy Deante Battle

  • Zdjęcia pochodzą z prywatnego albumy Deante Battle

  • Zdjęcia pochodzą z prywatnego albumy Deante Battle


Amerykanin jest związany z Wrocławiem od 2011 roku, kiedy to przyjechał do stolicy Dolnego Śląska grać w barwach The Crew Wrocław – zespołu futbolu amerykańskiego, który po latach zmienił nazwę na Giants, a po połączeniu z Devils stał się obecnymi Panterami. Miał także epizod gry w Kozłach Poznań, ale tak nieistotny, że prawie nikt o nim nie pamięta.

Drugi dom

- Wrocław jest moim drugim domem. Kocham to miejsce, kocham ten kraj. Cały czas jednak myślę o sobie jak o obcokrajowcu, bo nim jestem. Może w pewnym momencie dostanę obywatelstwo – mówi Deante. Zawodnik nie starał się o dokumenty, które pozwolą mu do paszportu amerykańskiego dołożyć ten Polski. W tym momencie posiada kartę stałego pobytu w Polsce. Po jej otrzymaniu Deante napisał na swoim Facebooku – W końcu! Teraz czuję się już w połowie Polakiem. Kim jest i co robi Amerykanin, znany przede wszystkim z występów na boiskach futbolowych? Na swoim profilu na Instagramie ma wpisane po angielsku – Podróżnik. I nikt nie zamierza tego podważać. Battle jest w Polsce od 4 lat, ale wcześniej grał w Niemczech, Finlandii, Brazylii i pomagał rozwijać futbol w Indiach. Kawał świata. Najdłużej jest jednak w naszym kraju. - Wiem o Wrocławiu całkiem dużo, czasami chyba nawet więcej niż moi koledzy, którzy pochodzą z tego miasta. Może dlatego, że mam chyba więcej czasu niż inni ludzie – dodaje nasz Antoniusz.

Milion pomysów

Jego koledzy z drużyny i władze Panthers podkreślają, że Battle mógłby być przewodnikiem dla młodych ludzi, którzy dopiero co przybywają do Wrocławia. Zna wszystkie zakątki, jeździ swoim samochodem i nie trzeba mu tłumaczyć jak gdzieś trafić. To raczej on nawiguje znajomych, którzy nie kojarzą ulic lub miejsc. Twierdzenie defensywnego filaru Panthers o tym, że ma więcej czasu niż inni jest nieco naciągane, bo Battle robi tak dużo, że ciężko spamiętać wszystkie jego zajęcia. Deante studiował w Northwestern University, prywatnej i niezwykle szanowanej szkole położonej nad Jeziorem Michigan w stanie Illinois. Nigdy nie zrobił kariery sportowej w USA, ale w pewnym momencie wraz z byłym właścicielem The Crew - Lowellem Hussayem – i kilkoma kolegami z USA, był bliski podjęcia się funkcji agenta koszykarskiego, który miał sprowadzać zawodników z USA do Polski. Choć plany były zaawansowane, to jednak nigdy nie zostały zorganizowane.

Biznesmen i model

Nie jest tajemnicą, że amerykanie bardzo poważnie podchodzą do swoich uczelni i czują się częścią społeczności nawet długo po ukończeniu szkoły. Battle ciągle ma związek ze wspomnianą Northwestern. W skórzanych kurtkach, tak zwanych baseballówkach, które produkuje właśnie Battle chodzą zawodnicy Northwestern. Amerykanin ma bowiem firmę, która zajmuje się szyciem odzieży. Jeśli gdziekolwiek na ulicy Wrocławia zobaczymy kogoś w kurtce Panthers ze skórzanymi rękawami, możemy być pewni, że to właśnie Deante maczał palce w tym produkcie. Sportowiec przede wszystkim pomaga zespołowi kupić sprzęt do futbolu amerykańskiego, bo jest także jego dystrybutorem. - To jest bardzo ciekawa sytuacja. Jeszcze grając w Finlandii, po zakończonym sezonie kolega z zespołu spytał mnie, czy mogą odsprzedać mu moje rękawiczki. Byłem zdziwiony, a on mówi, że zapłaci mi za nie 50 Euro. Mówię, że nie chcę od niego pieniędzy, bo ja nie zapłaciłem za nie tyle, poza tym są używane i jeśli je chce, to mu je oddam. I wtedy zaczął w mojej głowie rodzić się pomysł, żeby sprowadzać sprzęt futbolowy do Europy i sprzedawać go taniej niż sprzedają sklepy na Starym Kontynencie, ale dalej z zyskiem - tłumaczy zawodnik.

Przed obiektywem

Battle jest też modelem. Bohater tekstu pozuje, często, chętnie i bardzo to lubi. Jego portfolio można znaleźć na najbardziej popularnym serwisie modelingowym w Polsce – Maxmodels.  Deante pozuje również dla jednego z największych sklepów internetowych z odzieżą. Skąd taka pasja? – Najważniejszy dla mnie jest futbol. Drugą ważną rzeczą, o czym mało kto wie, muzyka i jej tworzenie. Jestem początkującym DJ’em.  Mam kolegów, którzy zajmują się tą działką, i przy okazji podpatruję i tym samym się uczę. Modeling? Miałem kilka sesji w USA, ale to było raczej sporadyczne i prawdę mówiąc nie wiem w jaki sposób trafiłem przed obiektyw aparatu w Europie. To się chyba rozeszło pocztą pantoflową. Tu ktoś zadzwonił, tam mnie polecił i tak to się kreci - tłumaczy gracz Panthers.

Project Godzilla

Nie wiadomo jeszcze czy po zakończeniu kariery w zespole Panther, Amerykanin zostanie szkoleniowcem. – Jestem coraz starszy, ale trzymam się w świetnej formie, nie wiem jednak ile jeszcze pogram. Rok? Dwa? Może trzy? Cieszę się z tego, że już mogę pracować z młodzieżą i poznaję tajniki pracy szkoleniowca – mówi Battle, który jest nie tylko koordynatorem defensywy Panthers, ale właśnie także aktywnie uczestniczy w treningach drugiego zespołu. Jego etyka pracy jest bardzo wysoka, o czym świadczą nie tylko wyniki sportowe ale i sama muskulatura gracza. Często można go spotkać w Parku Grabiszyńskim, czy siłowni. Ale to nie koniec. Battle wraz z Markiem Phillmore’m (były zawodnik futbolu amerykańskiego i obecny trener drugiej drużyny Panthers) powołali do życia Project Godzilla. Ta inicjatywa ma na celu zachęcenie do ćwiczeń na świeżym powietrzu. Battle wraz ze swoim kolegą pokazują cykl prostych ćwiczeń, które można wykonać w każdym miejscu.

Kim jest więc Deante Battle? Wrocławianinem i niezwykle aktywnym człowiekiem z pasją. I miejmy nadzieję, że niedługo także po raz kolejny zostanie Mistrzem Polski razem z Panthers Wrocław.

Zgłoś uwagę