Literacka Nagroda Europy Środkowej

Angelus 2010

György Spiró - laureatem Literackiej Nagrody Europy Środkowej Angelus za 2009 rok Jury Literackiej Nagrody Europy Środkowej w składzie: Natalia Gorbaniewska - przewodnicząca jury, prof. Stanisław Bereś, Piotr Kępiński, prof. Julian Kornhauser, Ryszard Krynicki, Tomasz Łubieński, Krzysztof Masłoń, Justyna Sobolewska, Mirosław Spychalski oraz prof. Andrzej Zawada - członkowie jury, postanowiło przyznać nagrodę Angelus 2010, za najlepszą książkę prozatorską opublikowaną w Polsce w ubiegłym roku, Györgyowi Spiró za powieść "Mesjasze". Nagrodę dla tłumacza otrzymała Elżbieta Cygielska.

Wrocław, 4 grudnia 2010 roku

György Spiró Mesjasze Wydawnictwo: W.A.B. Tłumaczenie: Elżbieta Cygielska   Angelus dla "Mesjaszy" György Spiró   Jury Literackiej Nagrody Europy Środkowej Angelus doceniło w tym roku powieść „Mesjasze” (WAB) György Spiró, a nagrodę dla tłumacza otrzymała Elżbieta Cygielska. Wspaniale, że węgierski pisarz, który większą część swojej twórczości poświęcił polskiej kulturze otrzymał nagrodę we Wrocławiu. Zwłaszcza, że „Mesjasze” to książka dla nas ważna. Choć opowiada o towiańczykach i emigracji polskiej w Paryżu, stała się w tym roku wręcz aktualna - odwoływano się do niej wielokrotnie w dyskusjach o polskości. Spiró opisał bowiem z wielką pieczołowitością i jednocześnie ze sporą dawką ironii laboratorium idei mesjańskich i polskiego patriotyzmu. W tym roku temat Wielkiej Emigracji powrócił choćby w głośnym spektaklu „Klub Polski” Pawła Miśkiewicza w Teatrze Dramatycznym w Warszawie. Powieść kryminalna „Jul” Pawła Goźlińskiego również opowiada o Kole Sprawy Bożej i emigrantach w Paryżu. Jednak to właśnie „Mesjasze” najpełniej i najbardziej wnikliwie pokazują to środowisko, które uwierzyłoby w każdą ideę, tak bardzo było pogrążone w beznadziei. Spiró jeszcze na studiach zafascynował się polską kulturą. Napisał powieść „Iksowie” - o ojcu polskiego Teatru Narodowego Wojciechu Bogusławskim. Na jej podstawie powstał spektakl „Szalbierz”, grany również w Polsce. Okazało się jednak, że musiał zapłacić wysoka cenę za zajmowanie się polskimi sprawami. W połowie lat osiemdziesiątych zaatakował go prasie węgierskiej i polskiej Jerzy Robert Nowak, hungarysta, dziś związany z Radiem Maryja, nazywając „wpływowym żydowskim polakożercą”. Nie przeszkadzało mu, że według Węgrów Spiró był zakochany w polskiej kulturze. Pisarz przez wiele lat nie mógł potem przyjechać do Polski, a na Węgrzech stał się obiektem ataków faszystów i nacjonalistów. Krzysztof Varga nazwał Spiro polskim pisarzem piszącym po węgiersku. Rzeczywiście, Spiró zna nas na wylot, a w dodatku potrafi zajmująco kreślić portrety postaci, choćby Mickiewicza. Nagroda cieszy, bowiem Spiró zrobił to, na co dzisiaj żaden polski pisarz się nie zdobył – napisał osiemset-stronicową powieść o towianizmie, ale i o ludzkiej potrzebie wiary i podatności na manipulację. Pokazuje też, w jaki sposób Polacy budowali wtedy (i dzisiaj również) swoją tożsamość. Właśnie ostatni rok pokazał nam, jak głęboko romantyczne myślenie o narodzie i polskości, a nawet idee mesjańskie są w Polakach zakorzenione. I jak łatwo wracają i uwodzą.   Justyna Sobolewska   Źródło tekstu: www.polityka.pl
Zgłoś uwagę