Zmarł Ryszard Furdyna, wybitny trener boksu

W środę, 1 kwietnia, po długiej chorobie zmarł Ryszard Furdyna, legendarny wrocławski trener boksu. Szkoleniowiec prowadził m.in. Wojciecha Bartnika, Andrzeja Rżanego i Mateusza Masternaka.

  • fot. pixabay.com

    fot. pixabay.com


Przez większość kariery trenerskiej był związany z Gwardią Wrocław, trenował przyszłych mistrzów w specyficznej hali przy ulicy Krupniczej. To pod jego okiem szlify zbierali Mateusz Masternak, Mateusz Malujda czy Wojciech Bartnik, ostatni polski medalista olimpijski w boksie. Po zakończeniu współpracy z Gwardią otworzył własny klub - Maximus Boxing Klub Wrocław. Wcześniej prowadził również juniorską i seniorską reprezentację Polski, a także pięściarzy Miedzi Legnica.

W swojej bogatej karierze trenerskiej wychował całe pokolenia bokserów, w tym także mistrzów. Jego podopieczni zgodnie przyznają, że Ryszard Furdyna był kimś więcej niż trener – pełnił rolę wychowawcy, przyjaciela, psychologa, a nawet ojca. Wielu młodym bokserom pomógł w trudnych życiowych decyzjach, dotyczących m.in. ich karier. Jednymi z największych sukcesów jego podopiecznych były medale: olimpijski (Wojciech Bartnik, brąz w Barcelonie w 1992 roku), mistrzostw świata (Andrzej Rżany, brąz w 1999 roku) oraz mistrzostw Europy (Bartnik – brąz 1996 i Rżany – brąz 2004).

– Odszedł wielki bokserski trener, pan Ryszard Furdyna, który w Gwardii był dla mnie jak ojciec. Rewelacyjny szkoleniowiec, cudowny, ciepły, opiekuńczy człowiek, wspaniała postać. Byłem dumny, że go znałem – podkreśla Bartłomiej Czekański, były bokser, a obecnie dziennikarz sportowy. – Trenował mnie, a jednocześnie pełniłem funkcję menedżera sekcji bokserskiej Gwardii Wrocław. Razem z panem Ryszardem i z naszymi znakomitymi zawodnikami zdobyliśmy brąz w Drużynowych Mistrzostwach Polski (to był ostatni sezon polskiej pięściarskiej ligi) i medale w Indywidualnych Mistrzostwach Polski – wspomina.

Warto dodać, że trener Furdyna działał także na rzecz społeczeństwa. – Jako sekcja boksu Gwardii Wrocław uczestniczylismy z jego inicjatywy w miejskim programie, w którym zapełnialiśmy biedniejszej młodzieży czas m.in. treningami bokserskimi, ale nie tylko – dodaje Czekański.

Ryszard Furdyna od kilku lat zmagał się z chorobą Devica, poruszał się na wózku inwalidzkim, ale nie tracił pogody ducha. Zmarł w dniu swoich 73. urodzin.

Cześć Jego pamięci!



Zgłoś uwagę