wroclaw.pl strona główna

WROCŁAW Dwaj piłkarze Śląska Wrocław ofiarami napaści

  1. wroclaw.pl
  2. Zielony Wrocław
  3. Aktualności
  4. Wygląda jak kosmita. Poznajcie Bubu z wrocławskiego zoo

„Ważył 1600 gramów, był prawie łysy i potrzebował kogoś, kto nie śpi w nocy. Pan Andrzej nie spał” – wrocławskie zoo przedstawiło dziś młodego mrównika, któremu mamę zastąpił Andrzej Miozga, kierownik Sekcji Małych Ssaków.

Reklama

Maluch – całkiem już wyrośnięty – wygląda jak na mrównika przystało: trochę jak kosmita, a trochę jak zwierzę z kreskówki: ma ryjek jak u prosiaka (tyle że dużo dłuższy), uszy jak u zająca, a ogon jak u kangura. Można już odwiedzać go w Afrykarium. Nie wiadomo na razie, jakiej jest płci, choć wiele wskazuje na to, że to samiczka.

Zobaczcie, jak wygląda:

Bardzo trudny start w życie

Bubu ma już 5 miesięcy (urodził się 17 października ubiegłego roku) i ma się świetnie, ale początek jego życia był bardzo trudny: jego mama, Tatsu, nie była nim zainteresowana, co czasem się zdarza, zarówno w ogrodzie zoologicznym, jak i w naturze. Nie było rady: trzeba było się nim zająć.

Mrównik z wrocławskiego zoo ZOO Wrocław
Mrównik z wrocławskiego zoo

Opieki nad łysym, pomarszczonym maleństwem podjął się kierownik Sekcji Małych Ssaków Andrzej Miozga.

– Przez ostatnie miesiące jego życie to był sport ekstremalny: karmienie z butelki co dwie godziny, noce wycięte z życiorysu i walka o każdy wypity miligram mleka – podkreśla zoo.

Na początku podawałem mu mleko z małej buteleczki z maleńkim smoczkiem. Wypijał wtedy po 10-15 ml, a to mniej niż łyżka. Z czasem zjadał coraz większe porcje i mogłem go karmić butelką dla niemowląt.
Andrzej Miozga, kierownik Sekcji Małych Ssaków we wrocławskim zoo

Andrej Miozga, kierownik Sekcji Małych Ssaków fot. Beata Turska
Andrej Miozga, kierownik Sekcji Małych Ssaków

Pan Miozga pracuje w zoo od 20 lat i przez ten czas wykarmił w ten sposób już wiele zwierząt: likaony, leniwce, wiewiórki, wydry i inne zwierzęta odrzucone przez matki. To niesłychanie trudne i nie zawsze się udaje, ale Andrzej Miozga nie jest osobą przypadkową. W zoo chciał pracować  od dziecka. Żeby móc to robić, ukończył zootechnikę, a podczas urlopów dziekańskich i wakacji pracował tu dorywczo, wciąż jednak nie było dla niego etatu. Przez lata słał w tej sprawie do ówczesnego dyrektora  po kilka listów rocznie, pracując równocześnie m.in. jako listonosz. W końcu się udało i już od 20 lat jest pracownikiem ogrodu.

Bubu podrósł i ma się świetnie

Wychowywanie mrównika udało się znakomicie. Dziś Bubu waży 29 kg i nadal rośnie jak na drożdżach. Jeszcze trochę przed nim: dorosłe osobniki jego gatunku ważą nawet 80 kg.

Kilka dni temu zamieszkał tam, gdzie żyją pozostałe dwa mrówniki, czyli na dwupoziomowej ekspozycji w Afrykarium naprzeciwko dikdików. Razem z nim trafiły tam ręczniki i kocyki z jego dotychczasowego legowiska, żeby czuł uspokajający, znajomy zapach.

– Bubu przez kilka dni kombinował jak ze swojej nory wejść do góry. Podejmował kilka prób wspięcia się tunelem, aż w końcu udało mu się to w sobotę i w niedzielę. Wtedy zobaczył rodziców – na razie przez kratę zagrody. Wkrótce wypuścimy z zagrody jego mamę, by zapoznała się ze swoim dzieckiem na nowo. Byli rozdzieleni na tyle długo, że w praktyce ich łączenie będzie przebiegać podobnie jak w przypadku niespokrewnionych osobników – opowiada Weronika Łysek, rzeczniczka wrocławskiego zoo.

U mrówników takie łączenie przebiega na ogół spokojnie, bo zwierzęta tego gatunku nie są agresywne.

Zupa-krem i spanie brzuchem do góry

Wygląda na to, że w swoim nowym domu Bubu czuje się dobrze i bezpiecznie: śpi brzuchem do góry i dopisuje mu apetyt.

Je już to, co jadają dorosłe mrówniki w zoo, czyli zupę-krem zrobioną z granulatu dla zwierząt owadożernych, która zawiera m.in. chitynę, taką samą jak ta, z której są zbudowane pancerze owadów. Można powiedzieć, że to takie mrówki w proszku. W naturze pojedynczy posiłek mrównika może się składać nawet z 50 tys. owadów!

Mrównik z wrocławskiego zoo ZOO Wrocław
Mrównik z wrocławskiego zoo

Mrównik nie zapomniał swojego opiekuna. Wyczuwa go nawet przez zamknięte drzwi i przychodzi się przywitać. Jednak generalnie jest dość niezależnym zwierzątkiem.

Cieszę się bardzo z tego, że nie przywiązał się do mnie jak pies. Bardziej przypomina kota: chodzi własnymi ścieżkami. To ważne, bo naszym celem jest, żeby mrównik zachowywał się jak mrównik i umiał wrócić na swój wybieg. To rodzice powinni mu wszystko pokazywać, to od nich ma uczyć się zachowań.
Andrzej Miozga, kierownik Sekcji Małych Ssaków we wrocławskim zoo

Mrówniki mogłyby pracować na lotnisku

Co jeszcze warto wiedzieć o zwierzętach tego gatunku?

Mrówniki mają świetny węch, świetnie sprawdzałyby się na lotniskach przy kontroli bagażu, bo nikt nie zdołałby niczego przemycić – żartuje pan Andrzej. – Są też rozsądne: żywią się mrówkami i termitami, ale włamując się do mrowisk i termitier, nie niszczą ich doszczętnie. Dzięki temu owady są w stanie odbudować swoje domy, a mrówniki mają szansę na kolejne posiłki.

Poza tym:

  • Mrówniki żyją w naturze na terenach Afryki Subsaharyjskiej. Prowadzą nocny tryb życia. Ryzyko wyginięcia jest w ich przypadku określane jest jako niskie, choć niestety nadal się na nie poluje.
  • Dzięki umięśnionym nogom i potężnym pazurom jeden mrównik kopie szybciej niż kilku mężczyzn zaopatrzonych w łopaty. 
  • Nory mrówników to prawdziwe rezydencje z rozgałęzionymi korytarzami i kilkoma wyjściami.
  • Mrówniki mają jasne końcówki ogona, przy czym u samic są one prawie białe – ta biel w naturze ułatwia życie młodemu, który w nocy podąża za mamą: jasna końcówka jej ogona jest jak znak „Tu jestem”.

Źródło: ZOO Wrocław

Bądź na bieżąco z Wrocławiem!

Kliknij „obserwuj”, aby wiedzieć, co dzieje się we Wrocławiu. Najciekawsze wiadomości z www.wroclaw.pl znajdziesz w Google News!

Reklama