Sportowe podsumowanie weekendu [16-17.03]

Za nami kolejne sportowe emocje. W miniony weekend zwycięstwa odniosły koszykarki Ślęzy i zawodnicy FutureNet Śląska Wrocław, natomiast zdecydowanie gorzej poszło piłkarzom WKS-u oraz siatkarzom Gwardii, którzy przegrywając ze Stalą Nysa, zakończyli już udział w walce o awans do wyższej klasy rozgrywkowej. 


Blisko przełamania

Niestety, piłkarski Śląsk Wrocław nie sprostał mistrzowi Polski Legii Warszawa i w wyjazdowym spotkaniu uległ stołecznej drużynie 0:1. Jedynego gola w meczu strzelił Carlitos, który pewnie wykorzystał rzut karny, podyktowany za zagranie ręką Igora Tarasovsa.

fot. slaskwroclaw.pl

Największą zagadką w składzie Śląska przed meczem przy Łazienkowskiej była obsada lewej obrony. Kontuzje Augusto oraz Cholewiaka, zawieszenie Cotry, a także niemożność gry Hołowni (zapis w umowie wypożyczenia z Legii) sprawiły, że trener Lavicka miał na tej pozycji bardzo wąskie pole manewru. Ostatecznie, na lewej stronie defensywy pojawił się Broź, a na prawej zagrał wracający do składu Celeban.

Roszady nie uchroniły jednak Wojskowych od piątej z rzędu porażki poniesionej na terenie przeciwnika i tym samym nie udało się wykorzystać potknięć drużyn z dołu tabeli, aby jeszcze bardziej odskoczyć od strefy spadkowej. Warto także zaznaczyć, że w samej końcówce sobotniego starcia z Legią wrocławianie byli bliscy wykonywania rzutu karnego, jednak ostatecznie, po analizie systemu VAR, sędzia zmienił decyzję i nakazał dalszą grę.

Zawodnicy Śląska Wrocław, ze względu na reprezentacyjną przerwę, po raz kolejny na murawę wybiegną dopiero 30 marca. Wówczas w Gdyni zmierzą się z miejscową Arką. Będzie to mecz o tzw. „sześć punktów”.

Legia Warszawa – Ślask Wrocław 1:0

Gwardia przegrywa i powalczy o miejsca 5-8

Pomimo walki do samego końca siatkarze Gwardii Wrocław kończą zmagania ze Stalą Nysa po trzeciej porażce z rzędu. W sobotę ulegli rywalom 1:3. Teraz ekipę z Wrocławia czekają jeszcze zmagania o miejsca 5-8.

fot. gwardiawroclaw.pl

Ostatnie, jak się okazało, spotkanie ze Stalą Nysa Gwardziści zaczęli, jak dwa poprzednie. Po pierwsze, wysoka skuteczność w ataku przyjmujących Łukasza Lubaczewskiego i Kamila Maruszczyka. Do tego doszły szczelne bloki i solidna zagrywka, z którą goście ewidentnie mieli problemy. Samo przystosowanie się zawodników z Nysy do specyfiki hali Uniwersytetu Medycznego, zajęło trochę czasu. Pierwsza partia zapowiadała więc ciekawe starcie i szansę na przedłużenie rywalizacji do czwartego meczu.

W drugim secie Stal znacznie poprawiła skuteczność w polu serwisowym, czym napsuła sporo krwi gospodarzom. Silne zagrywki szybko rujnowały wrocławską defensywę, przez co Jakub Nowosielski na rozegraniu nie miał zbyt dużego pola do popisu. Choć i sam rozgrywający nie do końca miał swój dzień. Zaczęły się mnożyć błędy. Goście za to zaczynali się czuć coraz pewniej w „Medyku” i pewnie zwyciężyli w drugiej odsłonie (25:16). W trzeciej partii wynik do samego końca oscylował wokół remisu. Zimną głowę w ostatnich akcjach jednak zachowali goście, wygrywając 25:22. To był decydujący set dla całego meczu.

Przegrana trzecia partia wyraźnie odbiła się na Gwardzistach. W kolejnym odsłonie Stal pewnie dokończyła, to co zaczęła w Nysie. Sporo błędów po stronie gospodarzy i wciąż solidna gra rywali doprowadziła do zwycięstwa 25:10, a całego spotkania 3:1. Zespół z Nysy mógł unieść ręce w geście triumfu.

Teraz przed Gwardzistami rywalizacja o miejsca 5-8. Rywalem wrocławian będzie Exact Systems Norwid Częstochowa. Gra będzie toczyć się do dwóch zwycięstw. KS Gwardia zacznie od meczu u siebie, 23 marca. Następnie rywalizacja przeniesie się do Częstochowy (30.03) i ew. decydujące starcie, również zostanie rozegrane pod Jasną Górą.

KS Gwardia Wrocław – Stal Nysa 1:3 (22, -16, -22, -10)

Udany rewanż koszykarek Ślęzy

W meczu 23. kolejki Energa Basket Ligi Kobiet Ślęza Wrocław pokonała Widzew Łódź 72:66. O wygranej gospodyń zdecydowała znakomita czwarta kwarta, w której wrocławianki zwyciężyły różnicą dziesięciu punktów.

fot. slezawroclaw.pl

Tym razem wydawało się, że wrocławianki pozbawią swoje przeciwniczki nadziei na powtórzenie rezultatu z poprzedniej rundy (92:80 dla łodzianek) już w pierwszej kwarcie. Wynik otworzyła co prawda skrzydłowa Widzewa Aleksandra Pawlak, ale Ślęza błyskawicznie przejęła inicjatywę i dzięki dobrej grze po obu stronach parkietu zbudowała sobie prowadzenie 10:2.

Po kolejnych punktach Burdick trener Elmedin Omanić poprosił o przerwę i obudził swoje zawodniczki z letargu. Po wznowieniu gry z dystansu trafiła Dominique Wilson, a chwilę potem pomimo faulu akcję pod koszem wykończyła Klaudia Perisa. Łodzianki w 30 sekund mogły zmniejszyć prowadzenie Ślęzy z 10 do czterech punktów, ale Perisa przestrzeliła rzut osobisty. Następne chwile należały do Darii Marciniak, która po wejściu na parkiet najpierw nie pomyliła się z dystansu, a chwilę później wykorzystała zbiórkę w ataku Terezii Palenikovej i dołożyła dwa punkty spod kosza, przywracając dwucyfrową przewagę gospodyń. Ślęza schodziła na krótki odpoczynek po pierwszej kwarcie prowadząc 23:12.

Druga odsłona rozpoczęła się od zrywu Widzewa. Żółto-czerwone spudłowały pierwsze dwie próby, a w obozie przeciwniczek nie pomyliły się Katarina Vucković, Dominique Wilson oraz Julia Drop. Dodatkowo ta ostatnia zanotowała akcję 2+1, pomiędzy którą trener Arkadiusz Rusin poprosił o przerwę na żądanie. Nie udało mu się jednak wybić rozgrywającej Widzewa z rytmu i przyjezdne w niewiele ponad minutę zmniejszyły straty do czterech „oczek”. Chwilę później było już 34:33 dla gospodyń. Na przerwę obie drużyny udały się przy wyniku 42:40 dla żółto-czerwonych.

Chwilę po wznowieniu gry zawodniczki gości objęły prowadzenie dzięki dwóm celnym rzutom Klaudii Perisy. Ślęza odpowiedziała trafieniem Cierry Burdick, ale to koszykarki z Łodzi miały wiatr w żaglach i zbudowały niewielką przewagę, po rzucie Klaudii Gertchen prowadząc 51:46. Podopieczne Arkadiusza Rusina miały spory problem ze skutecznością, co uniemożliwiało im ponowne przejęcie kontroli nad boiskowymi wydarzeniami. Na 13 minut przed zakończeniem spotkania łodzianki prowadziły już różnicą 11 punktów.

W końcówce trzeciej kwarty Ślęza odrobiła część strat, a o ostatecznym wyniku i zwycięstwie gospodyń przesądziła znakomita czwarta kwarta meczu, w której gospodynie zwyciężyły 17:7. W poczynania Widzewa wdał się chaos, przyjezdne popełniały straty i nie potrafiły zwolnić gry. To wykorzystały gospodynie, które coraz lepiej radziły sobie pod koszem przeciwniczek, ostatecznie wygrywając 72:66.

Podopieczne Arkadiusza Rusina zrewanżowały się tym samym Widzewowi za porażkę w Łodzi, choć po meczu były nieco sfrustrowane swoją dyspozycją. Na rozpamiętywanie tego spotkania nie ma jednak czasu, bowiem już w środę koszykarki Ślęzy Wrocław zmierzą się w derbowym spotkaniu z CCC Polkowice.

Ślęza Wrocław - Widzew Łódź 72:66 (23:12, 19:28, 13:19, 17:7)

Pozostałe wydarzenia:

  • FutureNet Śląsk Wrocław – Enea Astoria Bydgoszcz 101:92
  • Elektrobud Investment Znicz Pruszków – WKK Wrocław 78:84
  • Ślęza Wrocław – Górnik II Zabrze 0:1
  • Piast Żerniki (Wrocław) – Nysa Kłodzko 2:0
  • Zjednoczeni Żarów – Śląsk II Wrocław 1:4
  • Czarni Sosnowiec – AZS AWF Wrocław 5:0
  • Orzeł Futsal Jelcz-Laskowice – Red Dragons Pniewy 4:2


Zgłoś uwagę