Z miasta Pierwszy krok do „metra” – odwierty na Świebodzkim

  1. wroclaw.pl
  2. Kultura
  3. Aktualności
  4. Zajrzyjcie z nami do studia animacji poklatkowej WFF
Kliknij, aby zobaczyć galerię
Kolaż 2 zdjęć przedstawiających studio animacji poklatkowej w Wytwórni Filmów Fabularnych we Wrocławiu. Z lewej na planie filmu "Latawiec", z prawej zbliżenie na dłoń wyposażonej w wewnętrzny szkielet lalki z filmu animowanego "Joy" WFF i Beata Turska
Kolaż 2 zdjęć przedstawiających studio animacji poklatkowej w Wytwórni Filmów Fabularnych we Wrocławiu. Z lewej na planie filmu "Latawiec", z prawej zbliżenie na dłoń wyposażonej w wewnętrzny szkielet lalki z filmu animowanego "Joy"

Wiecie, że we Wrocławiu powstają filmy animowane, w tym takie, które są nagradzane na całym świecie? Z okazji Międzynarodowego Dnia Animacji zapraszamy na krótką wycieczkę do studia we Wrocławskiej Wytwórni Filmowej, które się nimi zajmuje. Zajrzyjcie z nami tam, gdzie się na ogół nie wchodzi!

Reklama

Pierwsze animacje lalkowe tworzono we Wrocławiu już w latach 50. XX wieku, a kolejne w latach 80., ale wyposażone w specjalistyczny sprzęt studio animacji poklatkowej powstało we Wrocławskiej Wytwórni Filmów Fabularnych w 2017 roku. Co się w nim dzieje? Zajrzyjcie z nami na plan kilku produkcji.

<p>Na planie filmu "Uziemieni"</p> WFF
Na planie filmu "Uziemieni"

„Joy” i lalki w skali 1:1

Niedawno je odwiedziliśmy, pisząc m.in. o powstającym tu krótkometrażowym filmie „Joy” Agaty Wieczorek – nietypowym, bo  tworzonym z wykorzystaniem lalek w skali 1:1, a więc takich, które mają normalne „ludzkie” rozmiary.  Każda z nich ma w środku metalowy szkielet ze stawami, dzięki którym można je odpowiednio ustawiać przed kamerą. Sprawa nie jest jednak prosta: ze względu na ich wielkość i ciężar wymaga to dużo większego nakładu pracy fizycznej, niż w przypadku mniejszych lalek.   

Na planie "Joy" fot. Bartosz Mokrzycki
Na planie "Joy"

„Faun”, „Ro” i „Jeleń” - filmy w trakcie realizacji

Poza „Joy”  trakcie realizacji są w tej chwili jeszcze trzy  filmy:

  • „Faun” (reż. Augusto Zanovello)
  • „Ro” (reż. Magdalena Osińska)
  • „Jeleń” (reż. Izumi Yoshida)

Lalki, które „zagrały” w tych produkcjach, nie były tak duże, jak w przypadku „Joy”. Np. w krótkometrażowej animacji „Jeleń” nawiązującej do niezrealizowanej koncepcji scenariuszowej Krzysztofa Kieślowskiego, tytułowe zwierzę mierzy 35 cm. Zrobiono je w dwóch egzemplarzach, w charakteryzacji letniej i zimowej. To częsta praktyka w animacji poklatkowej.

– Na ogół tworzy się więcej, niż jedną lalkę tej samej postaci m.in. po to, by móc wykorzystać postać na kilku planach zdjęciowych w tym samym czasie – tłumaczy Jacek Spychalski, specjalista ds. scenografii i animacji poklatkowej, który pracował m.in. przy nagrodzonym Oscarem „Piotrusiu i wilku” i nominowanym do Oscara „Twoim Vincencie”.

Lalka to najintensywniej eksploatowana część animacji, a więc najszybciej się zużywa. Pomijając większe usterki czy uszkodzenia, standardową praktyką jest to, że po każdym ujęciu lalka idzie „do serwisu”: należy ją dobrze dokręcić, wyregulować i sprawdzić przed kolejnym ujęciem.
Jacek Spychalski, specjalista ds. scenografii i animacji poklatkowej

We wrocławskim studiu powstają także całe scenografie, dekoracje oraz rekwizyty wykonywane głównie tradycyjnymi metodami rzemieślniczymi, a w ostatnim czasie wspomagane także techniką druku 3D (a potem ręcznie wykańczane). 

Przy filmie „Jeleń” odpowiada za nie Jacek Spychalski. Film realizowano w duchu greenfilmingu: niektóre elementy scenografii wykorzystane były wcześniej np. w filmie „Chopin, Chopin”, a po zdjęciach do „Jelenia” użyto ich w kolejnej animacji.

Izumi Yoshida, reżyserka „Jelenia” jest zdania, że podstawą każdej produkcji animowanej jest… dobrze zaopatrzony śmietnik.

– Wiele elementów scenografii i rekwizytów uzyskuje się właśnie przy wykorzystaniu odpadów lub drobnych niepotrzebnych części, które raczej nie zwróciłyby uwagi scenografa typowego filmu – potwierdza Jacek Spychalski. – Dobre oko znajdzie dla animowanej produkcji asteroidę w leżącym gdzieś na ścieżce niepozornym kamyczku.

Animowanie filmów to zajęcie dla cierpliwych

Niezależnie od rozwiązań stosowanych przy konkretnej produkcji tworzenie animacji zawsze wymaga niesamowitej cierpliwości. Np. w przypadku „Jelenia” do każdej sekundy filmu trzeba było wykonać 24 zdjęcia, klatka po klatce. W ciągu jednego dnia zdjęciowego udawało się w ten sposób zrealizować zaledwie 5–8 sekund animacji.

– To dlatego w studiu animacji WFF często powtarza się, że normalnie człowiek ma płacone za godziny, a animator za sekundy – żartuje Jacek Spychalski.

Nagradzany „Latawiec” i inne filmy

We Wrocławiu powstały także inne filmy, m.in.:

  • „Latawiec” (reż. Martin Smatana)

  • „Astra” (reż. Michał Łubiński)

  • „Lola i pianino hałasów” (reż. Augusto Zanovell)

Pełną informację na temat realizowanych tu produkcji znajdziecie na stronie studia.

Dla twórców i studentów

Studio animacji WFF jest miejscem pracy twórców specjalizujących się w animacji lalkowej i poklatkowej, ale też jednym z niewielu miejsc w kraju, w którym kształcą się kolejne pokolenia filmowców. 

Współpraca z działem efektów wizualnych, pracownią druku 3D i studiem dźwiękowym umożliwia kompleksową realizację filmów animowanych - od etapu projektowania i przygotowania elementów scenografii po zdjęcia i opracowanie finalnej wersji filmu. Obecnie jest to jedyna w Polsce tego typu przestrzeń finansowana ze środków publicznych, w której studenci mogą zdobywać praktyczne umiejętności w zakresie budowy scenografii, rekwizytów, makiet i miniatur, a także realizować własne etiudy oraz prace dyplomowe.
Robert Banasiak, dyrektor Wytworni Filmów Fabularnych we Wrocławiu

Źródło: WFF

Bądź na bieżąco z Wrocławiem!

Kliknij „obserwuj”, aby wiedzieć, co dzieje się we Wrocławiu. Najciekawsze wiadomości z www.wroclaw.pl znajdziesz w Google News!

Reklama