Najważniejsze informacje (kliknij, aby przejść)
Bachowskie nagranie na siedemdziesiąte urodziny
Magdalena Talik: Nareszcie Bach! Po wielu latach nagrywa Pan dzieła lipskiego mistrza po raz pierwszy. Czy to zwieńczenie pewnego etapu drogi artystycznej, spełnienie marzeń, czy po prostu projekt, który wywiązał się w naturalny sposób?
Andrzej Kosendiak: Rzeczywiście, to pierwsze moje nagranie z muzyką Bacha, chociaż dzieła tego kompozytora pojawiały się, oczywiście, w programach koncertowych od bardzo dawna, można powiedzieć, że niemalże od samego początku, od kiedy zacząłem się zajmować wykonawstwem muzycznym. I zawsze byłem przekonany, że może jeszcze nie jestem gotowy, żeby nagrać Bacha. Ale zbliżały się moje siedemdziesiąte urodziny, pomyślałem sobie: „Jeśli nie teraz, to kiedy?” i zdecydowałem się na ten projekt.
Także pod wpływem rozmowy z Giovannim Antoninim, znakomitym flecistą, szefem zespołu Il Giardino Armonico i byłym dyrektorem artystycznym festiwalu Wratislavia Cantans. Zapytał, jakie mam plany, więc odpowiedziałem zgodnie z prawdą, że Bachowskie i że chciałbym nagrać m.in. kantatę nr 106 „Gottes Zeit ist die allerbeste Zeit”. Odparł: „Dobrze, bo ja to z Tobą zagram”.
Nawiązała się współpraca, która zaowocowała najpierw koncertami, próbami, a później nagraniem i wydaniem materiału – płyty „Komm! Bach Cantatas with Recorder BWV 106, 161, 182”.
Wszystkich kantat Johanna Sebastiana Bacha jest ok. 200, wśród nich te ze szczególną rolą fletu podłużnego stanowią liczbę ok. 25 utworów. Całkiem znaczący procent! Giovanni Antonini twierdzi, że te Bachowskie dzieła są szczytowym osiągnięciem, jeśli chodzi o ten instrument.
Podzielam tę opinię. Rzeczywiście te partie są wspaniałe i bardzo dobrze napisane. Flet, dla wielu ludzi przypominający wyglądem zabawkę, w Europie przekształcił się w instrument, na który zaczęto pisać wspaniałe dzieła.
Flet podłużny (albo prosty) często jest traktowany wirtuozowsko, bo technicznie można wygrywać na nim karkołomne figury. Ale też ma charakterystyczny, czysty, surowy, szalenie przejrzysty dźwięk.
Bach stosuje ten instrument świadomie w różnych jego odmianach – quinta, czy sopranino – czy to w układzie solowym, gdzie instrument towarzyszy solistom w ariach, czy w układach, gdzie stosuje dwa albo i trzy instrumenty w niektórych kantatach.
Muzykolog Piotr Maculewicz w komentarzu, jaki znalazł się w książeczce dołączonej do płyty „Komm!” podkreśla, że flet podłużny nie jest jedynie elementem dekoracyjnym w kantatach Bacha, że bywa „głosem duszy”, a nawet „oddechem modlitwy”, „znakiem przemijania”.
Myślę, że opisana w omówieniu wizja jest prawdziwa, zwłaszcza że Bach świadomie instrumentował swoje dzieła.
Flet ma bardzo czyste i proste brzmienie, w którym nie ma nic z bogactwa i splendoru. To, rzeczywiście, może być przesłanie, że mamy do czynienia z „głosem duszy”.
Kantaty – komentarze i traktaty teologiczne
Na tej płycie, z tytułem zaczerpniętym z kantaty nr 161 „Komm, du süße Todesstunde”, dominują utwory, dla których leitmotivem jest eschatologia, doktryna poświęcona temu, jak wyglądają losy człowieka po śmierci. W wydaniu luterańskim jest to wizja zdecydowanie bardziej uspokajająca niż w wydaniu katolickim. Śmierć u Luteran staje się mostem, który wiedzie nas do Chrystusa. Jak objawia się w tych kantatach Bacha wybranych na album „Komm!”?
Najpierw pewnie trzeba przypomnieć, że kantaty były utworami użytkowymi – pisanymi i wykonywanymi jako komentarz do czytań z Pisma Świętego przeznaczonych na dane święto czy daną niedzielę liturgicznego roku protestanckiego. Kantaty są, w pewnym sensie, traktatem teologicznym, przesłaniem, które ma trafić do wiernych, czasem też uzupełniały nabożeństwa, także pogrzebowe, objaśniając Pismo Święte.
To prawda, dla protestantów, podobnie jak dla każdego człowieka, śmierć jest koniecznością. Wiemy, że kto się urodził, będzie musiał umrzeć. I tekst z chóru otwierającego kantatę nr 106 „Gottes Zeit ist die allerbeste Zeit” jest bardzo prosty – traktuje o tym, że w Bogu żyjemy, poruszamy się i jesteśmy, a także, to piękne określenie – przędziemy nić swojego losu i w nim umieramy, kiedy przyjdzie na to czas.
Galeria zdjęć
Można powiedzieć, że to bardzo mocna, prosta konstatacja, nie pozostawiająca złudzeń. Życie człowieka dąży do kresu. I co się wówczas dzieje? Umieramy, a z drugiej strony pojawia się ktoś, kto przeprowadza nas na drugą stronę życia. To przejście jest, w pewnym sensie, zapadaniem w sen wieczny. Nie ma tutaj mowy o sądzie ostatecznym, o dramacie, o tym, że będziemy potępieni albo zbawieni. W chórze z kantaty nr 161 jest mowa o słodkiej śmierci.
W przypadku kantat Bacha szczególnie ważną rolą jest odpowiedni dobór zespołu wykonawczego. Na płycie bardzo ożywczo brzmi np. chór chłopięcy, doskonale przygotowani są Wrocław Baroque Ensemble i soliści. Jak zaplanować całe nagranie pod kątem obsadowym?
Chcieliśmy, aby w tej kameralnej wersji zespół wokalny stanowili chłopcy i panowie-soliści. Liczba wokalistów jest niewielka i to działanie z premedytacją. Dobraliśmy też głosy, które są odpowiednie do pięknego, prostego przekazu.
Najważniejsza jest wspólna wizja Bacha
Płytą „Komm!” dołącza Pan do zespołu prestiżowej światowej wytwórni Alpha Classics, słynącej ze znakomitych nagrań muzyki dawnej. To, na pewno, duży prestiż i nowy rozdział artystycznej działalności?
Oczywiście, cieszę się z tego przedsięwzięcia, choć najbardziej interesuje mnie jednak muzyka, praca nad przygotowywaniem kolejnych nagrań i to, by zrealizować po prostu wspólną wizję, jaką mamy z Giovannim wobec dzieł Bacha.
To koncepcja, aby pokazać te dzieła w sposób maksymalnie prosty, bez udziału supergwiazd wokalistyki, i myślę, że znajdzie swoich słuchaczy. Niektórzy oczekują innego brzmienia, innego podejścia do muzyki Bacha. I piękne jest, że te same dzieła można rozumieć różnorako.
Druga płyta „Herr Jesu” już właściwie nagrania. Czekamy na montaż, później będziemy pracować nad szczegółami. Trwają przygotowania do trzeciej płyty, które planujemy w grudniu albo w styczniu, więc, pracy jest sporo.
„Komm!” z Wrocław Baroque Ensemble – gdzie kupić
Płytę (w cenie 80 zł) można być w księgarni „Niskie łąki” w gmachu NFM albo online.