wroclaw.pl strona główna
  1. wroclaw.pl
  2. Dla mieszkańca
  3. Aktualności
  4. Bill Minsker we Wrocławiu. 11.04 spotka się ze studentami

Wśród absolwentów Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu jest legendą. Przyjechał do tu pod koniec lat 80. Bo – jak sam mówi – chciał z bliska obserwować zachodzące w naszym kraju zmiany. Szybko sam stał się ich częścią. Organizował pomoc dla szkół, wspierał programy stażowe dla studentów, pomagał nawiązywać kontakty przedsiębiorcom. Uczył tu angielskiego jako native speaker przez 27 lat.

Reklama

Odwiedzamy Billa w szpitalu Vratislavia Medica przy ulicy Szpitalnej. Niecały miesiąc temu przyleciał do Wrocławia, by wziąć udział w spotkaniu na swojej dawnej uczelni. Moment nieuwagi na schodach w Przejściu Świdnickim skończył się jednak dla niego złamaniem nogi. Bill przeszedł operację w szpitalu na Borowskiej. W tej chwili przechodzi rehabilitację. Czuje się już nieco lepiej i nie może doczekać się spotkania ze studentami. (Uniwersytet Ekonomiczny przełożył je na okres od 8 do 11 kwietnia.)

– W 1987 roku, dwa lata przed transformacją, przyjechałem tu z zespołem wokalnym z mojej okolicy w Pensylwanii – wspomina Bill. – W lipcu 1987 zagraliśmy koncert w Parku Południowym. Ze wszystkich koncertów, jakie zagraliśmy w ciągu tej dwutygodniowej podróży, tylko ten odbył się na zewnątrz. I była taka para studentów, chłopak i dziewczyna – którzy specjalnie szukali nas, bo chcieli posłuchać native speakerów. Mieliśmy okazję naprawdę porozmawiać. Byłem tym zafascynowany. A dwa dni później, kiedy już wyjeżdżaliśmy, jeden ze studentów zapytał mnie: „Dlaczego nie wrócisz i nie będziesz uczył na naszej uczelni ekonomicznej?” To były czasy zimnej wojny. Nikt nie robił takich rzeczy, a ja pomyślałem: „Rany, to byłoby niesamowite – pojechać do kraju kontrolowanego przez komunistów, zamieszkać tam przez rok, doświadczyć komunizmu i socjalizmu, a potem wrócić do domu i wykorzystać to w mojej pracy dydaktycznej, na kursie World Politics and Economics. Bo uczyłem o komunizmie i socjalizmie, ale tylko z książek – opowiada Minsker.

Pomysł wydawał się szalony. Ale Bill zaczął go realizować. Po powrocie do Ameryki spotkał się z pracownikami polskiej ambasady w Waszyngtonie oraz z grupą polskich naukowców w Pensylwanii. Złożył podanie o pracę i w roku akademickim 1989–90 został nauczycielem konwersacji z języka angielskiego w ówczesnej Akademii Ekonomicznej.

– Setki studentów przychodziło do niego na indywidualne lekcje. Nigdy nie oczekiwał za to pieniędzy. Wielu ludziom odblokował angielski – tak kilka dni wcześniej opowiadał mi o Billu jeden z jego byłych uczniów.

To co miało być przygodą na jeden rok, szybko stało się dla Billa czymś znacznie więcej. W 1992 roku założył fundację Pennsylvania Partnerships Abroad. Za jej pomocą wspierał programy stażowe, wymiany i projekty międzynarodowe dla setek studentów. Kilkudziesięciu szkołom w całej Polsce, dostarczał materiałów do nauki języka angielskiego. Był zaangażowany w zakładanie we Wrocławiu organizacji charytatywnych, takich jak Lions Club i Kiwanis. 

Co polubił w naszym kraju? Mój rozmówca jednym tchem wymienia polskie jedzenie, polskie cmentarze (zdaniem Billa wyglądają one jak dzieła sztuki) i nasze więzi rodzinne. Silniejsze, intensywniejsze niż te, które obserwuje w Ameryce.  

– Ludzie (w Polsce – przyp. red.) szukają pretekstów, żeby się spotkać. Imieniny, urodziny, chrzciny, pierwsze komunie, wesela, które trwają cały weekend. (…) Bardzo to cenię – podkreśla Minsker.

Czy jest coś, czego mu tutaj brakowało? Co chętnie zabrałby ze sobą z USA i przywiózł do Wrocławia?

– Jest jedna rzecz, nad którą naprawdę pracowałem z moimi studentami. To była potrzeba zaangażowania się zwykłych ludzi w życie społeczne. W Ameryce robimy to cały czas. Jesteśmy wolontariuszami. Ja sam jestem ochotniczym strażakiem. Nikt nie otrzymuje wynagrodzenia za taką działalność. Jest to część naszej kultury, która wywodzi się z najwcześniejszych czasów kolonialnych, kiedy osadnicy przybyli do Ameryki i musieli polegać na sobie nawzajem. Nie było rządu, nie było gospodarki, nie było społeczeństwa. Wszyscy musieli współpracować i tak robimy do dziś. Próbowałem więc zaangażować moich uczniów w różne działania, np. z Czerwonym Krzyżem. Zbieraliśmy też ubrania i buty dla Towarzystwa Brata Alberta, a moi studenci odwiedzali domy dziecka. Pomagali tym dzieciom w nauce, nawiązywali z nimi indywidualne relacje. I właśnie to starałem się zaszczepić moim uczniom. Że muszą przejąć odpowiedzialność za swoją społeczność. (…) To właśnie jest amerykański wolontariat. I on jest wszędzie. Po prostu wszędzie. I uwielbiam to. Po prostu to uwielbiam. To jest jedna z rzeczy, które bym tu przywiózł – mówi Bill Minsker.

Jeśli macie ochotę spotkać się i porozmawiać z Billem, wpadnijcie w sobotę 11 kwietnia o godzinie 10.00 na Uniwersytet Ekonomiczny. Na spotkanie obowiązują zapisy (link do formularza tutaj).

Bądź na bieżąco z Wrocławiem!

Kliknij „obserwuj”, aby wiedzieć, co dzieje się we Wrocławiu. Najciekawsze wiadomości z www.wroclaw.pl znajdziesz w Google News!

Reklama