50. „Jazz nad Odrą”. Laureaci konkursu

Grand Prix dla krakowskiego NSI Quartet

  • Prezydent Rafał Dutkiewicz ogłasza zwycięzców Grand Prix/fot. Mat. pras.

    Prezydent Rafał Dutkiewicz ogłasza zwycięzców Grand Prix/fot. Mat. pras.


Otwarty Konkurs na Indywidualność Jazzową rozstrzygnięty. Pierwszą nagrodę (fundowaną przez prezydenta Wrocławia) i 25 tysięcy przyznano formacji NSI Quartet z Krakowa, druga od Związku Artystów Wykonawców STOART (w wysokości 10 tysięcy złotych) trafiła w ręce muzyków z Dima Bondarev Quintet z Berlina. Są też dwa laury od Stowarzyszenia Autorów ZAIKS – nagroda specjalna (m.in. 5 tysięcy złotych) dla kontrabasisty Jakuba Dworaka oraz dwie nagrody indywidualne (po 2,5 tysiąca złotych każda) dla pianistów Tomasza Szkila i Tomasza Jędrzejewskiego. Jury obradowało w składzie: Dariusz Oleszkiewicz, Paweł Brodowski, Marek Dusza, Jakub Stankiewicz i Marcus Wyatt. 

Jubileuszowy prezent od prezydenta

Podczas środowej gali wręczenia wyróżnień prezydent Rafał Dutkiewicz zapowiedział, że z okazji jubileuszowej 50. edycji „Jazzu nad Odrą” podwaja wysokość każdej z pięciu nagród, co oznacza, że Grand Prix wynosi już nie 25 tysięcy złotych, ale okrągłe 50 tysięcy, a i pozostali laureaci otrzymają czeki na wyższe sumy.

Oprócz nagród finansowych były także rzeczowe. Brazylijski perkusista Matheus Jardim został laureatem nagrody specjalnej "For the best Time Keeper", czyli zegarka marki ORIS (kosztującego 3089,76 zł), zaś wszyscy docenieni muzycy dostali także albumy z nagraniami gwiazd 50. „Jazzu nad Odrą” od Universal Music Polska.   

"Jazz nad Odrą" konkursem stoi

Wrocławski festiwal „Jazz nad Odrą” nie jest najstarszym jazzowym festiwalem w Polsce (tu palmę pierwszeństwa dzierży warszawski „Jazz Jamboree”), ale absolutnie unikatowym pod względem tego, że od pierwszej edycji w 1964 roku miał część konkursową. – Nagroda zdobyta tutaj była drogą do kariery, sukcesu – wspomina w rozmowie dla www.wroclaw.pl Bogusław Klimsa, dziennikarz i kompozytor, od wielu lat związany z „Jazzem nad Odrą”, współautor dwutomowego albumu na 50-lecie imprezy. To właśnie na kartach książki swój udział w festiwalowym konkursie z 1964 roku wspominał klarnecista Sławomir Kula. „Granie takiej muzyki było karane wyrzuceniem ze szkoły (…), ale imponowało mi, że tacy młodzi chłopcy (jakimi byliśmy) wzbudzili tak wielki entuzjazm i sporą sympatię publiczności”. Tak jest do dziś dnia, choć jazz przestał być owocem zakazanym.

Magdalena Talik

 

Zgłoś uwagę