Śląsk świętował jubileusz Motoru Lublin

Ponad 6 tysięcy cały czas dopingujących oba zespoły kibiców oglądało w Lublinie sparingowy mecz miejscowego Motoru ze Śląskiem, który był centralnym punktem obchodów 65-lecia lubelskiego klubu. Wrocławianie wygrali 2:0, a w pierwszym zespole zadebiutował Mateusz Abramowicz.


Trener Tadeusz Pawłowski już wcześniej zapowiadał, że w Lublinie wystawi możliwie najsilniejszy skład. I tak też uczynił, poza tym, że w bramce stanął absolutny debiutant w składzie pierwszej drużyny Mateusz Abramowicz. Pawłowski nawet gdyby chciał postąpić inaczej, po prostu nie miał wyjścia. Mariusz Pawełek zagrał bowiem w Krakowie w barwach gwiazd Wisły w spotkaniu z obecną drużyną tego klubu, a Jakub Wrąbel dopiero co wrócił z Włoch, gdzie stał pomiędzy słupkami bramki reprezentacji U-20. W pierwszej połowie meczu z trzecioligowcem wrocławianie dłużej utrzymywali się przy piłce, ale ich próby zaskoczenia Krzysztofa Żukowskiego nie dawały efektów. Dopiero w 34 minucie lewym skrzydłem popędził Peter Grajciar i dośrodkował w pole karne, a wbiegający w szesnastkę Flavio Paixao wbił piłkę przed wybiegającym bramkarzem Motoru i było 1:0.  Jeszcze przed przerwą sam na sam z Żukowskim był Kamil Biliński, ale nie wykorzystał okazji. Po przerwie na boisku pojawili się: Mateusz Machaj, Krzysztof Ostrowski, Mariusz Idzik i Paweł Zieliński. Śląsk wyraźnie przeważał, ale dopiero w ostatnich minutach meczu za sprawą młodych: Mateusza Idzika i Michała Bartkoowiaka zdobył drugą bramkę. Ten drugi w 80 minucie świetnie uciekł prawym skrzydłem, po jego dośrodkowaniu piłki dotknął Machaj, a Idzik skierował ją do siatki. Arbiter ocenił jednak, że Mariusz był na pozycji spalonej i gola nie uznał. Więcej szczęścia miał w 88, gdy przyjął świetne podanie od Konrada Kaczmarka, wpadł w pole karne i dograł do zamykającego akcję Bartkowiaka, który ustalił wynik meczu. – Przyjechaliśmy tu, żeby uczcić 65-lecie Motoru Lublin, żeby oddać szacunek kibicom obu zespołów – podsumował Pawłowski.

Zgłoś uwagę