OC na dwa kółka

Dyskusja o obowiązkowym ubezpieczeniu OC dla rowerzystów jest bardzo gorąca. Jedni uważają, że cykliści bezwzględnie powinni takowe posiadać, inni, że w żadnym wypadku taki obowiązek nie jest potrzebny. W tym artykule nie będziemy mówić o obowiązku, a możliwości wykupienia sobie OC w życiu prywatnym, bo taką fachową nazwę mają oferowane obecnie ubezpieczenia.


Rowerem jeżdżę codziennie. Do pracy, na spotkania ze znajomymi, do sklepu czy kina. Jestem rowerzystką uważną, przestrzegam przepisów ruchu drogowego, jeżdżę drogami rowerowymi lub jezdnią. Przepuszczam pieszych na pasach, jadąc „strefą” trzymam się zasady „prawa jedzie”, krótko mówiąc jestem pełnoprawnym uczestnikiem ruchu znającym zarówno swoje prawa jak i obowiązki.

A to pech...

Pewnego razu jechałam sobie ulicą św. Mikołaja. Było deszczowo, wyłożona na jezdni kostka brukowa była mokra i śliska. Jechałam wolno, jednak i to nie uchroniło mnie przed wpadnięciem w poślizg. Przednim kołem wjechałam w starą szynę tramwajową, straciłam równowagę i upadłam na zaparkowany obok samochód. Od razu przybiegli ludzie i pomogli mi się pozbierać. Pojawił się również właściciel „stratowanego” przeze mnie pojazdu. Po krótkich oględzinach stwierdził, że nic się nie stało, przeprosiłam więc za kłopot i pojechałam dalej. Szczęście w nieszczęściu, że nic nikomu się nie stało, ani mnie, ani samochodowi, na który wpadłam. Co by było jednak gdybym upadła inaczej, zrobiła rysę albo wgniotła maskę? No niestety, koszt naprawy szkód musiałabym pokryć z własnej kieszeni.

Czyli jednak OC?

Ubezpieczenie szkód wyrządzonych przez rowerzystów osobom trzecim jest objęte w ramach ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej w życiu prywatnym. Nie jest ono obowiązkowe, ale i roczna składka nie jest wysoka. Na czym polega takie ubezpieczenie? Mówiąc najprościej, w przypadku gdy podczas jazdy rowerem wyrządzimy komuś jakąś szkodę – zarysujemy auto, urwiemy lusterko, lub kogoś nieumyślnie poturbujemy – jej koszt zostanie pokryty przez ubezpieczyciela. Takie ubezpieczenie chroni jednak nie tylko przed szkodami wyrządzonymi podczas jazdy na rowerze, ale również w innych sytuacjach: na przykład wtedy, kiedy kogoś pogryzie nasz pies lub gdy dziecko grające w piłkę wybije komuś okno. Tu jednak musimy dokładnie przeczytać warunki ubezpieczenia i sprawdzić co dokładnie ono obejmuje. Ponadto warto wspomnieć, że przeważnie OC w życiu prywatnym nie jest samodzielnym produktem, a można je dokupić przy ubezpieczaniu np. domu. - Wykupiłem sobie takie ubezpieczenie, gdy ubezpieczałem mieszkanie. - mówi Sebastian, wrocławski rowerzysta. - Opłata roczna to w moim przypadku 30 złotych. Na szczęście nigdy nie musiałem z niego korzystać, ale jak mówią „przezorny zawsze ubezpieczony” – dodaje.

Statystycznie „bardzo rzadko”, ale...

Są jednak i przeciwnicy tego typu ubezpieczeń. - Ubezpieczenie to indywidualna sprawa każdego rowerzysty, osobiście jednak uważam, że to problem marginalny – mówi Alek, który z roweru korzysta codziennie. - Statystycznie prawdopodobieństwo spowodowania wysokiej szkody przez rowerzystę jest niewielkie – dodaje Robert, również zapalony cyklista. - Nie jestem więc pewien, czy w ogóle opłaca się wykupywać takie ubezpieczenie – dodaje. Ubezpieczenie OC dla rowerzysty to koszt około 100 złotych rocznie, mówimy tu o osobnym produkcie, nie łączonym z wspomnianym wyżej ubezpieczeniem np. mieszkania. Taką ofertę ma na przykład PZU – Bezpieczny Rowerzysta, TU Europa – Ubezpieczenie Rowerzysty, Proama - Pakiet Rowerzysta lub Warta. Tu oprócz OC mamy również NNW.

Do wyboru

Jeśli myślimy nad ubezpieczeniem, to wiadomo, że w pakiecie wychodzi taniej. Jeśli więc planujemy ubezpieczyć dom, możemy od razu dopytać o OC w życiu prywatnym. Bardzo ważne, żeby wcześniej dokładnie przeczytać akapit mówiący o tym czego nie obejmuje ubezpieczenie. Poniżej kilka wybranych towarzystw ubezpieczeniowych, które mają w ofercie ubezpieczenie OC w życiu prywatnym.

 

Zgłoś uwagę