Nature morte – wystawa w Pawilonie Czterech Kopuł [WEEKEND ZAMKNIĘCIA]

Już tylko do niedzieli 14 maja wystawa „Nature morte. Współcześni artyści ożywiają martwą naturę” zorganizowana w porozumieniu z Muzeum Sztuki Współczesnej w Londynie (MOCA). Większa część ze 100 prac pochodzi ze zbiorów znad Tamizy. Zaletą podróżującej ekspozycji (wcześniej w Skandynawii) jest jednak fakt, że do dzieł wybranych przez MOCA dodano także te autorstwa polskich arystów. W roli głównej na wystawie – martwa natura.

  • nature morte pawilon czterech kopuł

    Wystawa „Nature morte” w Pawilonie Czterech Kopuł od 19 lutego, tu fragment pracy „Pan Smith” Jima Skulla

  • nature morte pawilon czterech kopuł

    Wystawa „Nature morte” w Pawilonie Czterech Kopuł od 19 lutego, tu prace Jima Skulla

  • nature morte pawilon czterech kopuł

    Wystawa „Nature morte” w Pawilonie Czterech Kopuł od 19 lutego

  • nature morte pawilon czterech kopuł

    Wystawa „Nature morte” w Pawilonie Czterech Kopuł od 19 lutego, tu czaszka z kurzu autorstwa Paula Hazeltona

  • nature morte pawilon czterech kopuł

    Wystawa „Nature morte” w Pawilonie Czterech Kopuł od 19 lutego


Artyści tworzą martwą naturę

Kuratorka wystawy, Małgorzata Santarek, podkreśla, że tytuł wystawy – „Nature morte”, a wcześniej książki Michaela Petry'ego (dyrektora MOCA), jest bardzo istotny. – Wziął się z francuskiego określenia martwej natury, wcześniej funkcjonowało angielskie „still life”, w którym nie eksponowano wątku śmierci – dodaje. – Martwa natura zawsze miała przypominać o śmiertelności, stąd często przedstawiano kwiaty, które zaczynały przekwitać, psujące się powoli jedzenie, albo choćby klepsydrę, z której jednej połowy piasek przesypywał się na drugą – wyjaśnia Michael Petry.

W swoim pasjonującym albumie (ukazał się w Anglii nakładem prestiżowego wydawnictwa Thames & Hudson), dostępnym także na wystawie w Pawilonie Czterech Kopuł dyrektor MOCA prezentuje prace współczesnych artystów, którzy podjęli temat martwej natury.

„Nature morte” – wystawa w Pawilonie Czterech Kopuł

„Nature morte” – wystawa w Pawilonie Czterech Kopuł

Wystawa
Termin od 19 lutego 2017 do 14 maja 2017

Miejsce Pawilon Czterech Kopuł

Zobacz

Wystawa inna w każdym mieście

Z książki narodził się pomysł wystawy. Dotychczas podróżowała po Szwecji i Norwegii, do maja obejrzymy ją we Wrocławiu, a potem dzieła wrócą na ekspozycję do Londynu. Poza zbiorami MOCA, w których są prace autorów z całego świata w każdym z krajów, gdzie prezentowana jest „Nature morte” dodaje się także dzieła artystów miejscowych z kolekcji partnera – w tym przypadku Muzeum Narodowego we Wrocławiu. W ten sposób w pawilonie do obejrzenia jest aż 31 artefaktów m.in. Magdaleny Abakanowicz, Aliny Szapocznikow, czy Tadeusza Kantora, a także młodych artystów z wrocławskiej ASP.

Londyńczycy pilotowali wszystkie przygotowania wystawy, do Wrocławia przylecieli zarówno dyrektor MOCA Michael Petry, jak i kurator Roberto Ekholm.

Weekend zamknięcia

Muzeum przygotowało kilka wydarzeń na zakończenie wystawy: rodzinne warsztaty, oprowadzanie z kuratorką oraz wykład.

Warsztaty dla dzieci w Pawilonie Czterech Kopuł: „Przemijająca. Bielawski”

Warsztaty dla dzieci w Pawilonie Czterech Kopuł: „Przemijająca. Bielawski”

Dla dzieci / Warsztaty / Zajęcia dla dzieci
Termin 13 maja 2017 11:00

Miejsce Pawilon Czterech Kopuł - Muzeum Narodowe

Zobacz
„Diamentowa czaszka”, czyli jak współcześni artyści ożywiają martwą naturę – wykład

„Diamentowa czaszka”, czyli jak współcześni artyści ożywiają martwą naturę – wykład

Wykład / Wystawa / Dla wszystkich
Termin 13 maja 2017 16:00

Miejsce Pawilon Czterech Kopuł - Muzeum Narodowe

Zobacz

Martą naturę podzielono na wystawie w pięciu głównych blokach tematycznych (jedzenie, flora, fauna, przedmioty domowe i przedmioty związane ze śmiercią). – To nasze współczesne, kuratorskie zainicjowanie dialogu między sztuką dawną i współczesną, bo temat martwej natury wciąż artystów fascynuje – przyznaje kurator Roberto Ekholm.

Czego nie przegapić na wystawie

Na co warto zwrócić uwagę na wystawie? Na fotografię Pera Christiana Browna, który sfotografował norweskich żołnierzy, którzy przybierają barwy ochronne, a za chwilę będą się uczyć zabijać. Na czaszkę z kurzu Paula Hazeltona, bo autor wykonał ją z kurzu uzbieranego we własnym mieszkaniu, argumentując, że sam kurz zawiera ludzki naskórek. Na prace Andrzeja Bielawskiego, na których natura reguluje życie, albo niewielkiego otoczaka Roba Smitha – wcześniej był to spory kamień, ale autor włożył go do koła wodnego o przez 45 dni poddawał ruchowi, wypłukiwaniu wody etc. Intrygująca jest też praca „Małpka Ollie” Petera Jonesa. – Małpa w sztuce była często odzwierciedleniem wewnętrznej bestii, którą należy trzymać na wodzy – opowiada Michael Petry.

Zgłoś uwagę