Leo Festiwal już od soboty. Muzycy w gotowości

Nazwa festiwalu może wprowadzić w błąd, bo kojarzy się z wydarzeniem zoologicznym. Tymczasem słowo „Leo” oznacza skrót od Leopoldinum, orkiestry kameralne, która jest gospodarzem imprezy. Tegoroczna edycja, znowu z fantastycznymi pomysłami dyrygenta Ernsta Kovacica, będzie wypełniona muzyką m.in. pięciu rzek i…ciszy. Start 30 maja, finisz 6 czerwca.

  • leopoldinum

    Orkiestra Leopoldinum

  • ernst kovacic

    Ernst Kovacic/fot. Tomasz Walków


Leo Festiwal był pomysłem Ernsta Kovacica, byłego dyrektora artystycznego Orkiestry Leopoldinum i Andrzeja Kosendiaka, dyrektora Narodowego Forum Muzyki. Imprezę wymyślono, aby dać szansę pokazania się Leopoldinum przed szerszą publicznością, zwłaszcza że to formacja, którą doceniono w Europie, a dzięki kontaktom Kovacica muzycy nagrali już kilka płyt, w tym np. z muzyką Ernsta Kreneka, austriackiego kompozytora (album miał doskonałe recenzje).

Ale Leo Festiwal nie przypomina klasycznego festiwalu. Jego program przywodzi na myśl patchwork uszyty z wielu gatunków muzyki, epok i kompozytorów. Co ciekawe, wzór zawsze jest w świetnym guście. Może dlatego, że Ernsta Kovacica, austriackiego dyrygenta i skrzypka, fascynują i inspirują spotkania z ludźmi, przeczytane książki, odwiedziny w wielu krajach. Dzięki tej różnorodności koncerty są barwne i przyciągają publiczność spragnioną ciekawostek. W tym roku zaplanowano cztery koncerty – 30 maja oraz 1,3 i 6 czerwca. W różnych miejscach, bo zagrają przestrzenie Zamku Topacz, sal koncertowych Filharmonii i Akademii Muzycznej oraz Kościoła św. Marii Magdaleny.

Inauguracja w Topaczu

Szczególnie intrygująco zapowiada się inauguracja festiwalu 30 czerwca na Zamku Topacz, dla której programu inspiracją było pięć rzek – m.in. Wisła (z utworu „Wysła burzycka” Karola Szymanowskiego), Odra (z utworu „Pięć rzek” Tymoteusza Rapaka), czy Wełtawa (ze słynnego poematu Bedrzicha Smetany „Moja ojczyzna”). Wystąpią sopranistka Ewa Vesin, ale też chóry – Chłopięcy NFM i „Con Brio” ze Szkoły Muzycznej przy Powstańców Śląskich, obydwa prowadzone przez Małgorzatę Podzielny. I zagra, rzecz jasna, Leopoldinum pod dyrekcją Ernsta Kovacica. Start o 18.00.

W Filharmonii na wojskową nutę

Podczas drugiego koncertu dominować będą motywy wojskowo-taneczne. Niegdyś funkcja wojskowego była wyjątkowo prestiżowa, częściej też walczono, stąd „Wojskowa” Symfonia G-dur Haydna. O walce traktuje też (przynajmniej gdy mowa o inspiracji) uwertura „Egmont” Ludwiga van Beethovena. Start 1 czerwca w Filharmonii o 19.00.

Szansa dla studentów

Z kolei 3 czerwca Ernst Kovacic da szansę młodym muzykom z Akademii Muzycznej, by zagrali z profesjonalistami, czyli członkami orkiestry Leopoldinum. W programie m.in. utwory na oktet smyczkowy Dymitra Szostakowicza i I Sekstet B-dur Johannesa Brahmsa. Start o 19.00 w Sali koncertowej Akademii Muzycznej.

Cisza, która jest muzyką

Finałowy wieczór może zaskoczyć, bo będzie…cicho. Zwłaszcza za sprawą słynnej kompozycji „4’33” Johna Cage’a, w której pianista przez 4 minuty i 33 sekundy po prostu siedzi przy klawiaturze i ani razu nie uderza w klawisze, bo to utwór de facto na publiczność i jej reakcję. A ponadto będą wyciszające nas kompozycje, jak Adagietto z V Symfonii Gustava Mahlera, czy Tabula Rasa Arvo Pärta. Start 6 czerwca o 21.00 w Kościele św. Marii Magdaleny.

Bilety na koncerty kosztują na 30 maja i 6 czerwca – 30 zł i 20 zł, a na 1 czerwca 25 zł i 15 zł, zaś 3 czerwca wejdziemy za darmo.

    

 

Zgłoś uwagę