Legendarny Paradise Lost zagra w Alibi

Zespół Paradise Lost na początku lat 90. był niekwestionowaną gwiazdą ciężkiego grania, potem na długie lata popadł w niełaskę fanów, za sprawą najnowszej płyty powrócił jednak do znakomitej formy. Jak natomiast wypada na koncertach? Okazja, by to sprawdzić – już w najbliższą środę. Kapela Nicka Holmesa i Grega Mackintosha zagra w klubie Alibi pod Kredką i Ołówkiem, impreza zacznie się o 19.


„Paradajsi” powstali w 1988 roku, debiutowali dwa lata później płytą „Lost Paradise”, jeszcze ciężką, surową i niespecjalnie odkrywczą, ale na przełom w karierze nie musieli długo czekać. Ich następny album pt. „Gothic”, fantastyczne połączenie death, doom i gotyku, był dużym wydarzeniem i zwrócił na nich życzliwą uwagę branży oraz wszystkich niemal fanów mocnych dźwięków. Potem przyszły jeszcze pamiętne krążki „Shades Of God” (1992 r.), „Icon” (1993 r.) oraz przebojowy „Draconian Times” (1995 r.), które ugruntowały pozycję kapeli. W połowie lat 90. zespół Paradise Lost wraz z takimi grupami jak Tiamat, Moonspell, Samael czy Anathema stał w Polsce – i oczywiście nie tylko – na absolutnym metalowym topie. Byli wielcy, zarówno pod względem artystycznym, jak i komercyjnym – oczywiście jak na niszę, w której działali.

Raj utracony, raj odzyskany

Niestety Paradise Lost postanowili z owej niszy wyemigrować i w drugiej połowie tamtej dekady zaczęli eksperymentować z elektroniką, nagrywając albumy konsternujące starych fanów i niekoniecznie zachwycające słuchaczy spoza metalowego świata, takie jak „One Second” i – szczególnie – „Host”. Nie byli w tych działaniach osamotnieni, bo podobnie desperackie i niezrozumiałe ruchy zaczęli wykonywać ich koledzy ze wszystkich wymienionych wyżej kapel, a także kilku innych, wszyscy oni zresztą musieli potem wrócić na poprzednie pozycje i mocno starać się o odzyskanie zaufania dawnych miłośników, nie zawsze zresztą skutecznie. Paradise Lost nagrywał więc płyty lepsze i gorsze („Faith Divides Us – Death Unites Us” i „Tragic Idol”, odpowiednio: trzecia i druga od końca w dyskografii na pewno należą do tych lepszych), ale tak naprawdę potężnie uderzył dopiero teraz. Płyta „The Plague Within” jest kapitalna, a jedną z jej najlepszych wizytówek jest choćby ten utwór:

Prawda, że niesamowity? Jeśli ktoś stracił wiarę w ten zespół, powinien dać mu szansę. Tych, którzy wiernie trwali przy kapeli, tym bardziej nie może w Alibi zabraknąć. Dla jednych i drugich istotna może być informacja, że Nick jest ostatnio w dobrej formie wokalnej. Na resztę kapeli nigdy nie można było narzekać.

Przed gwiazdą wystąpi doom/stoner metalowy Lucifer, w którym na gitarze gra Gaz Jennings z nieistniejącego już niestety zespołu Cathedral. Klub otwiera drzwi o 18.30, Lucifer zagra od 19.00 do 19.40, Paradise Lost wchodzi na scenę o 20.10.

Bilety:  80 zł – przedsprzedaż, 90 zł – w dniu koncertu. Bilety dostępne na www.knockoutprod.net/sklep (druki kolekcjonerskie), a także w sklepie Maksel, (Feniks, 5 piętro), w klubie Alibi oraz w portalach: TicketPro, E-Bilet, Eventim, Muno.pl i Biletomat.

Zgłoś uwagę