Capitol: „Y” czyli w wirtualnej chmurze

Co ma wspólnego Steve Jobs i The Beatles? Zaskakująco dużo. „Y”, najnowsza premiera Teatru Muzycznego Capitol Artura Pałygi i Pawła Passiniego to przede wszystkim pytania o ludzką kondycję w czasach rewolucji cyfrowej i dominującej popkultury. 

  • "Y" - premiera w Teatrze Muzycznym Capitol fot. Tomasz Walków

    "Y" - premiera w Teatrze Muzycznym Capitol fot. Tomasz Walków

  • "Y" - premiera w Teatrze Muzycznym Capitol fot. Tomasz Walków

    "Y" - premiera w Teatrze Muzycznym Capitol fot. Tomasz Walków

  • "Y" - premiera w Teatrze Muzycznym Capitol fot. Tomasz Walków

    "Y" - premiera w Teatrze Muzycznym Capitol fot. Tomasz Walków

  • "Y" - premiera w Teatrze Muzycznym Capitol fot. Tomasz Walków

    "Y" - premiera w Teatrze Muzycznym Capitol fot. Tomasz Walków

  • "Y" - premiera w Teatrze Muzycznym Capitol fot. Tomasz Walków

    "Y" - premiera w Teatrze Muzycznym Capitol fot. Tomasz Walków

  • "Y" - premiera w Teatrze Muzycznym Capitol fot. Tomasz Walków

    "Y" - premiera w Teatrze Muzycznym Capitol fot. Tomasz Walków


Filozoficzny spektakl pokazywany na Scenie Ciśnień nie jest rozrywką na motywach muzyki genialnych chłopaków z Liverpoolu, ale traktatem, w którym twórcy próbują zdiagnozować zmiany wywołane przez rozwój technologii i sprawdzić jak wpływają one na kondycję człowieka.

Steve Jobs (Łukasz Wójcik), genialny wizjoner, twórca globalnej marki Apple i ojciec najnowszych technologii nie żyje. Spotykamy jego cyfrową tożsamość zapisaną w chmurze. W niej także znajduje się cała dyskografia The Beatles, którymi był zafascynowany i sami Beatlesi. Grają ich aktorki – Justyna Antoniak, Agnieszka Oryńska-Lesicka, Pola Błasik i Helena Sujecka. Wyglądają genialnie – w charakterystycznych fryzurach, zarostach i marynarkach z epoletami. Genialnie też śpiewają, bo piosenki Beatlesów w aranżacjach Łukasza Wójcika wykonywane są a capella. Dzięki temu brzmią niezwykle, czysto, wręcz niebiańsko, zupełnie tak jakbyś śpiewały anielskie zastępy ukryte w chmurach.

Centralną część sceny zajmuje wielka litera Y z pleksi, w której zamknięta jest właśnie tytułowa „Y” (czyt. Why). To komputer o kobiecych kształtach, najnowsze osiągnięcie Jobsa. „Y” odważnie zagrała debiutantka – Katarzyna Janiszewska, studentka wrocławskiej PWST.

W chmurze danych wszystko się miesza – Steve Jobs, potomek syryjskich emigrantów staje się martwym syryjskim chłopcem wyrzuconym na brzeg Morza Śródziemnego po europejskiej stronie. Snuje swoje wizje, fascynuje się geniuszem Beatlesów i uruchamia „Y” – komputer, który tęskni za tym, by odczuwać tak jak człowiek. Na scenie pojawia się też plejada złoczyńców – Charles Manson, Mark Chapman, zabójca Johna Lennona, małżeństwo seryjnych zabójców dzieci Myra Hindley i Ian Brady, są też aplikacje Dark i Blek (Cezary Studniak i Maciej Musiałowski) przygotowane po to, by ułatwić użytkownikom nawigację w chmurze. Nagryzione jabłko – symbol doskonałości, owoc z drzewa wiadomości dobrego i złego jest obsesją Jobsa. Technologią chce się dzielić z ludzkością, swoje gadżety ofiarowuje znanym gwiazdom popkultury, jednak spotyka się z brakiem zrozumienia.

I tak płynie ta oniryczna narracja, przerywana piosenkami Beatlesów. Co w niej jest rzeczywistością, co fantazją, a co faktem? Nie wiadomo, przecież każdy może dodać dane do chmury, albo je zmienić. Nikt tego nie weryfikuje, nikt nie administruje, nikt nie sprawdza. W chmurze można się zagubić, zabłądzić i nawet sam Steve Jobs nie pomoże.

Artur Pałyga i Paweł Passini zastanawiają się nad tym, jak będzie wyglądać świat, w którym rządzi technologia, co stanie się z ludźmi, gdy zagubią się w chmurze. Może warto czasem wyłączyć telefon i zamknąć komputer?

„Y” – premiera na Scenie Ciśnień w Teatru Muzycznym Capitol 8 stycznia. Tekst Artur Pałyga, reżyseria Paweł Passini. Autorką scenografii i kostiumów jest Elena Lola Loli, a za reżyserię światła opowiada Katarzyna Łuszczyk. Kolejne spektakle 12, 13, 19, 20 stycznia. 

Zgłoś uwagę