„Bachantki” we Wrocławskim Teatrze Pantomimy

Najbardziej tajemniczy z dramatów Eurypidesa i film Piera Paola Pasoliniego „Teoremat” zainspirowały Maćko Prusaka do stworzenia własnej wersji „Bachantek”. Premiera spektaklu 10 czerwca na Scenie na Świebodzkim.

  • „Bachantki” we Wrocławskim Teatrze Pantomimy fot. Tomasz Walków

    „Bachantki” we Wrocławskim Teatrze Pantomimy fot. Tomasz Walków

  • „Bachantki” we Wrocławskim Teatrze Pantomimy fot. Tomasz Walków

    „Bachantki” we Wrocławskim Teatrze Pantomimy fot. Tomasz Walków

  • „Bachantki” we Wrocławskim Teatrze Pantomimy fot. Tomasz Walków

    „Bachantki” we Wrocławskim Teatrze Pantomimy fot. Tomasz Walków

  • „Bachantki” we Wrocławskim Teatrze Pantomimy fot. Tomasz Walków

    „Bachantki” we Wrocławskim Teatrze Pantomimy fot. Tomasz Walków

  • Maćko Prusak fot. Tomasz Walków

    Maćko Prusak fot. Tomasz Walków


To czwarta jubileuszowa premiera Wrocławskiego Teatru Pantomimy, który obchodzi w tym roku 60 lat istnienia. W tych samych dziełach natchnienia i inspiracji szukał czterdzieści lat wcześniej mistrz i twórca Teatru Pantomimy Henryk Tomaszewski, tworząc spektakl „Przyjeżdżam jutro”.

– Nie robimy remake’u przedstawienia sprzed lat. Sięgnięcie do tych samych materiałów traktujemy jako punkt wyjścia do zupełnie nowego doświadczenia – mówi Maćko Prusak, reżyser „Bachantek”. – Przybysz/Dionizos jest zagadkową postacią. Finał „Bachantek” Eurypidesa jest enigmatyczny. Bóg nie znalazł żadnego wyjścia, zostawia bohaterów w kompletnej destrukcji, w chaosie. Nie potrafię powiedzieć, kim on jest – podkreśla reżyser. – Z pewnością jest kimś, kto niszczy fałszywy porządek, prowokuje Bachantki i całość kończy się marnie. Natomiast Przybysz u Pasoliniego powoduje w rodzinie głębokie, wewnętrzne rozdarcie – córka przestaje mówić i ruszać się, matka zostaje prostytutką, a ojciec oddaje fabrykę, na dworcu w Mediolanie rozbiera się przy wszystkich do naga…

Dodaje: – Nie chciałem, żeby ten spektakl był przetańczony, ale też odzierałem aktorów z techniki pantomimicznej. Aktor milczący nie musi być mimem, nie musi też tańczyć. Starałem się pracować z aktorami na minimalistycznym ruchu.

Maćko Prusak, opuszczając 10 lat temu Pantomimę, nie sądził, że do niej powróci. – Powrót do Teatru Pantomimy jest dla mnie bardzo miłym zaskoczeniem. Chciałem spotkać się w pracy z kolegami, których pamiętam sprzed lat, napotkałem też młodszych, bardzo utalentowanych ludzi. Zasiliłem zespół kolegą, z którym pracuję przy innych projektach – Radosławem Kasiukiewiczem. Mam poczucie, że zatoczyłem koło. Ogromnie stresująca była dla mnie pierwsza próba, bo tutaj zaczęło się wszystko. Tu pan Tomaszewski zaszczepił we mnie miłość do teatru. Nie myślałem, że powrócę w charakterze reżysera, co więcej, że pochylę się nad dziełami, które inspirowały mistrza legendarnego spektaklu „Przyjeżdżam jutro”. Nie porównuję się z nim, ale przyglądam się na nowo.

– Każda nowa Interpretacja „Bachantek” wywołuje sprzeciw i kolejną interpretację. To nigdy się nie kończy – uważa Marta Giergielewicz, dramaturżka. – „Bachantki” trzeba czytać z perspektywy czasu, w którym się znajdujemy, i właśnie „Przybysz” Pasoliniego był potrzebny, by wpuścić do spektaklu współczesność.

Na scenie wystąpią Agnieszka Dziewa, Paulina Krawczyk-Ivanov, Anna Nabiałkowska, Artur Borkowski, Zbigniew Szymczyk, Anatoliy Ivanov, Radosław Kasiukiewicz, Jan Kochanowski, Mariusz Sikorski.

Reżyseruje Maćko Prusak, autorem scenografii jest Mirek Kaczmarek, a świateł Mirek Kaczmarek, Bartłomiej Jan Sowa.

 

„Bachantki

„Bachantki"

Pantomima / ESK / Teatr / Dla rodziców
Termin od 11 czerwca 2016 do 16 czerwca 2016

Miejsce Teatr Polski - Scena na Świebodzkim

Zobacz
Zgłoś uwagę