WKS Śląsk Wrocław kończy sezon na dziesiątym miejscu

Na 10. miejscu (na drugim w grupie spadkowej) zakończyli tegoroczny sezon Lotto Ekstraklasy piłkarze wrocławskiego Śląska. Pomimo znakomitej końcówki, zespół z Wrocławia sezonu 2017/2018 nie może zaliczyć do udanych.

  • Fot. Krystyna Pączkowska, WKS Śląsk Wrocław

    Na zakończenie sezonu 2017/2018 podopieczni Tadeusza Pawłowskiego pokonali w Gdyni Arkę 1:0, fot. Krystyna Pączkowska, WKS Śląsk Wrocław


Sześć zwycięstw i jeden remis – to bilans podopiecznych Tadeusza Pawłowskiego w grupie spadkowej Lotto Ekstraklasy. Gdyby liczyć tylko wyniki z ostatnich tygodni wrocławscy piłkarze mieli najlepszy dorobek w lidze spośród wszystkich zespołów. Znakomity finisz nie zmaże jednak ogólnego rozczarowania, jaki po tym sezonie czują kibice i sami piłkarze Śląska.

Udany początek na niewiele się zdał

Przed sezonem cel klubu był jasny – awans do grupy mistrzowskiej, a następnie spotkania o jak najwyższe miejsce w czołowej ósemce Lotto Ekstraklasy. Pomóc w walce o czołowe pozycje w lidze mieli piłkarze sprowadzeni latem do Śląska. Marcin Robak, Kamil Vacek, Jakub Kosecki czy Arkadiusz Piech – nazwiska zawodników, którzy przyszli do klubu w realiach polskiej ligi mogły robić wrażenia. Ówczesny trener Śląska Jan Urban oraz prezes Michał Bobowiec wraz z dyrektorem sportowym Adamem Matyskiem kreślili ambitne cele na cały sezon.

I po dziesięciu kolejkach Lotto Ekstraklasy wydawało się, że wszystko zmierza w najlepszym kierunku. Piłkarze Jana Urbana przez cały sierpień i wrzesień pozostawali niepokonani w lidze, odnieśli cztery zwycięstwa oraz pięć remisów, w międzyczasie pokonując m.in. głównych kandydatów do mistrzostwa, czyli Legię Warszawa (2:1) i Lecha Poznań (2:0).

Radość po wygranym meczu z Lechem Poznań. Niestety, później piłkarzom Śląska wiodło się różnie, fot. Krystyna Pączkowska, WKS Śląsk Wrocław

Radość po wygranym meczu z Lechem Poznań. Niestety, później piłkarzom Śląska wiodło się różnie, fot. Krystyna Pączkowska, WKS Śląsk Wrocław

Pod koniec września piłkarze Śląska byli nawet na piątym miejscu w tabeli ze stratą zaledwie trzech „oczek” do liderującego wówczas Górnika Zabrze. Wrocławscy fani byli optymistami, a najwięksi optymiści wierzyli nawet, że biorąc pod uwagę słabszą formę Legii oraz Lecha „Wojskowi” mogą pokusić się o walkę o mistrzostwo Polski (jak za najlepszego okresu za czasów trenera Oresta Lenczyka w latach 2011-2012).

Niemal rok bez zwycięstwa na wyjeździe

Niestety po meczu z Lechem przyszła niespodziewana zapaść drużyny. Śląsk do końca roku w lidze zdołał odnieść tylko trzy zwycięstwa, ponosząc po drodze aż sześć porażek. Trójkolorowi kończyli więc 2017 rok na dziesiątym miejscu. Najgorsze jednak wciąż było przed Śląskiem, który na pierwsze ligowe zwycięstwo w 2018 roku czekał aż do połowy kwietnia i pierwszego spotkania w grupie spadkowej. Tydzień później pierwszy raz po ponad 10 miesiącach wrocławianie zdołali wygrać w lidze na wyjeździe – 2:1 z Bruk-Betem Termaliką Nieciecza.

Wcześniej, w dziewięciu pozostałych kolejkach sezonu zasadniczego poniósł pięć porażek i odnotował cztery remisy. Błyskawicznie po dwóch przegranych pojedynkach w lutym z Cracovią oraz z Legią Warszawa zwolniony został trener Jan Urban, którego zastąpił Tadeusz Pawłowski (wcześniej z klubem pożegnali się także prezes Michał Bobowiec i Adam Matysek, a w ich miejsce zatrudniono Marcina Przychodnego oraz Dariusza Sztylkę). Na przebudzenie piłkarzy pod wodzą nowego szkoleniowca kibice musieli jednak czekać kilka kolejnych tygodni.

Sezon zasadniczy piłkarze Śląska kończyli z zaledwie dwupunktową przewagą nad strefą spadkową. Dopiero znakomity finisz pozwolił uratować im (i tak zakończony porażką) sezon. Oczekiwania były duże, zabrakło jednak stabilizacji w klubie, samej drużynie i lepszej formy niektórych piłkarzy. Więcej oczekiwano m.in. od Kamila Vacka czy Jakuba Koseckiego. Z formą falował też Arkadiusz Piech. Do tego doszło wiele kontuzji, które przy skromnej ławce rezerwowych Śląska stanowiły spory problem. To wszystko spowodowało, że kolejny sezon z rzędu WKS, zamiast bić się o puchary, spędził w dolnych rejonach tabeli, ciągle oglądając się za siebie.

Na wyjazdowe zwycięstwo piłkarze i kibice Śląska czekali niemal rok. W końcu w kwietniu udało się pokonać w Niecieczy miejscową Termalikę, fot. Krystyna Pączkowska, WKS Śląsk Wrocław

Na wyjazdowe zwycięstwo piłkarze i kibice Śląska czekali niemal rok. W końcu w kwietniu udało się pokonać w Niecieczy miejscową Termalikę, fot. Krystyna Pączkowska, WKS Śląsk Wrocław

Kto odchodzi, kto przychodzi

– Potrzebujemy mieszkanki rutyny i młodości. Skład należy odmładzać, ale pamiętajmy o tym, że zespół złożony z samych młodych piłkarzy nie poradzi sobie w tej lidze. Powinniśmy uzupełnić kadrę o wartościowych zawodników, przede wszystkim o charakternych graczy z I ligi i z takimi prowadzimy rozmowy – mówił o planowanych zmianach kadrowych w drużynie, tuż po wygranym 1:0 ostatnim w sezonie spotkaniu z Arką Gdynia, szkoleniowiec WKS-u Tadeusz Pawłowski.

W Śląsku w letniej przerwie ma zostać zakontraktowanych kilku piłkarzy w miejsce tych, którzy na pewno żegnają się ze Śląskiem. Mowa o Łukaszu Madeju, Sito Rierze, Adamie Kokoszce i Dominiku Budzyńskim. Prawdopodobnie w klubie nie zostanie również Boban Jović, który od sierpnia bez przerwy leczy kolejne urazy i nie jest w stanie pomóc drużynie. Podobna sytuacja dotyczy również Michała Maka, który w sierpniu nabawił się poważnej kontuzji kolana i niemal od roku nie pojawił się na boisku. W przypadku Maka władze Śląska zastanawiają się jednak, czy nie pozostawić tego piłkarza w kadrze, bo w kilku spotkaniach zdążył pokazać potencjał.

W Śląsku w przyszłym sezonie możemy za to zobaczyć m.in. Damiana Gąskę, czyli 21-latka z I-ligowych Wigier Suwałki, 20-letniego Jakuba Łabojko z Rakowa Częstochowa oraz 23-letniego Maksymiliana Banaszewskiego ze Stali Mielec. Wszyscy to pomocnicy. Władze klubu chcą również zatrzymać Augusto czy Tima Riedera. Kibice nie powinni spodziewać się transferu nowego napastnika, bo pozycja ta jest mocno obsadzona przez Marcina Robaka i Arkadiusza Piecha.

Nieco odmłodzony zespół złożony w dużej mierze z żądnych sukcesów polskich zawodników, występujących ostatnio na pierwszoligowych boiskach, będzie miał za zadanie w najbliższej kampanii, po raz pierwszy od sezonu 2014/2015 (WKS zakończył wówczas rozgrywki na czwartej pozycji), powalczyć o coś więcej, niż utrzymanie.

Zgłoś uwagę