Na stronie internetowej Regionalnego Centrum Wspierania Inicjatyw Pozarządowych, tuż pod nazwą, jest hasło „Z pasją łączymy ludzi”. Kim jesteście i na czym polega to łączenie?
Agnieszka Olejarz z RCWIP: Jesteśmy organizacją parasolową. Oznacza to, że wspieramy inne organizacje pozarządowe. Dzięki naszemu wsparciu mogą powstać, a te istniejące zwiększają skalę swoich działań.
A czym się zajmują?
Bardzo różnymi kwestiami. Często zastępują brakujące kawałki systemu, na przykład rodzice dzieci z niepełnosprawnościami tworzą ofertę usług, których brakuje w ich gminie. Przychodzą do nas osoby, które chcę coś zmienić, a my pomagamy im w tym, by pomysły przekształciły się w konkretne działania.
Muszą za tę pomoc płacić?
Nie. Działamy w ramach projektów unijnych, więc nasza oferta jest nieodpłatna.
Jak taka pomoc wygląda w praktyce?
Każda usługa rozpoczyna się od zbadania potrzeb, a wsparcie jest dobierane indywidualnie. Gdy zgłaszają się do nas ludzie, którzy dopiero chcą zacząć działać wspólnie, rozmawiamy o tym, co dokładnie chcą robić, jakie mają kompetencje i zasoby, dla kogo chcą działać, jakie są potrzeby odbiorców itp. Doradzamy jaka forma prawna działalności sprawdzi się w ich przypadku najlepiej: fundacja, stowarzyszenie, spółka non-profit, spółdzielnia socjalna, czy inna. Pomagamy im przejść przez cały proces rejestracji (przygotowanie dokumentów, napisanie statutu). Dobieramy również instrumenty wsparcia, z których mogą korzystać np. w ramach dotacji unijnych.
Ale wspieramy także organizacje, które już działają i chcą się rozwijać. Organizujemy szkolenia, prowadzimy cykle edukacyjne (np. Akademia Trenerów Antydyskryminacyjnych, Akademia Menadżerów NGO). Prowadzimy procesy rozwojowe dla organizacji. Mamy do zaoferowania dużo różnorodnych form wsparcia.
Proszę o przykład.
Jestem psycholożką i zajmuję się m.in. wspieraniem organizacji, które zatrudniają osoby z różnymi trudnościami, np. osoby bezrobotne, z niepełnosprawnościami. Pomagam pracodawcy dostosować miejsce pracy do potrzeb konkretnej osoby, szkolę kadrę. W ramach projektu udzielamy również dotacji na tworzenie takich miejsc pracy (koszty obejmują zakupy potrzebnego sprzętu oraz dofinasowanie kosztów wynagrodzeń).
A czym jest ekonomia społeczna? Z informacji na stronie RCWIP wynika, że to jedna z głównych – poza wspieraniem społeczeństwa obywatelskiego i NGO – przestrzeni waszego działania.
Najprościej rzecz ujmując, chodzi o prowadzenie działalności rynkowej przede wszystkim dla celów społecznych, a nie dla maksymalizacji zysku. Zwyczajnemu zarabianiu pieniędzy towarzyszy misja. Np. „Stara Piekarnia” – przedsiębiorstwo społeczne – zajmuje się cateringiem, dostarczając wysokiej jakości posiłki do żłobków, przedszkoli i firm, a jednocześnie wspiera osoby z doświadczeniem choroby psychicznej w powrocie na rynek pracy i do samodzielnego, satysfakcjonującego życia. Osoby te – choć nie wyłącznie – znajdują tam zatrudnienie, pracują i zarabiają na takich samych zasadach jak inni, a jednocześnie mogą liczyć na zrozumienie i wsparcie w razie nawrotu choroby. To wymaga od pracodawcy dużej elastyczności. Jak zawsze powtarzam, współpracuję z ludźmi wyjątkowymi i pełnymi empatii. Np. jeden z takich pracodawców, z innej organizacji, zawozi swojego pracownika na rehabilitację w godzinach pracy.
Czym jeszcze zajmują się takie organizacje?
Na przykład Centrum Wsparcia, spółka non profit zatrudniająca osoby z niepełnosprawnościami, w tym osoby niewidzące czy niesłyszące, zajmuje się sprawianiem, by każdy człowiek, niezależnie od potrzeb, miał równe szanse w różnych obszarach życia. Na zlecenie samorządów oceniają np. dostępność budynków i ich otoczenia, przygotowują wypukłe mapy, z których mogą korzystać osoby niewidzące i zajmują się wszelkimi innymi sprawami związanymi z dostępnością, od pętli indukcyjnych potrzebnych osobom korzystającym z aparatów słuchowych po tworzenie dokumentów zrozumiałych dla osób z niepełnosprawnością intelektualną.
Takich firm jest więcej?
Tak, choćby Niewidzialny Dom – niezwykła atrakcja dwa kroki od Rynku. Pod opieką niewidomych przewodników w absolutnych ciemnościach można doświadczyć świata osób niewidzących. Warto podkreślić, że takie miejsca pracy zostają utrzymane także wówczas, gdy kończy się dofinansowanie.
Czyli pomagacie wprawić taki mechanizm w ruch, a potem on już działa samodzielnie?
Tak, ale nie tylko w tym rzecz. Gdy przychodzę po kilku latach do organizacji, której pomogliśmy zatrudnić pracowników, widzę, że wielu z nich pracuje tam nadal. Mało tego: niesamowicie się rozwijają, np. ktoś, kto robił wrażenie osoby bardzo wycofanej, teraz awansował i uczy innych. Jest samodzielny i pełen inwencji, ma talenty, których wcześniej nie odkrył.
Czym jeszcze się zajmuje RCWIP?
Pomagamy w kontaktach między organizacjami pozarządowymi, a lokalnymi samorządami. Wspieramy w tym obie strony, doradzamy, edukujemy. Tworzymy partnerstwa lokalne – zawsze powtarzam, że gdy trzeba coś załatwić dla lokalnej społeczności, jeden głos może zostać nieusłyszany. Gdy tych głosów jest więcej, większe są i szanse na zmiany.