Muzeum Lubomirskich. Konkurs architektoniczny rozstrzygnięty

Architekci z warszawskiej pracowni WXCA z Warszawy przygotowali projekt, według którego we Wrocławiu powstanie Muzeum Książąt Lubomirskich. Sąd konkursowy w uzasadnieniu zwrócił uwagę na wrażliwość, czytelny gest architektoniczny i ponadczasowość budynku, jaki zostanie wzniesiony w miejscu dzisiejszego parkingu przy ul. Szewskiej, naprzeciwko Ossolineum. Będzie kosztował 70 milionów.

  • muzeum książąt lubomirskich

    Wizualizacja Muzeum Książąt Lubomirskich z ogrodem na dachu, pomiędzy Ossolineum a Uniwersytetem Wrocławskim

  • muzeum książąt lubomirskich

    Wizualizacja Muzeum Książąt Lubomirskich, widok z ulicy Szewskiej


Pracownia WXCA zwycięża w konkursie

Na konkurs architektoniczny nadesłano aż 104 projekty z 216 pracowni z całego świata (Wielkiej Brytanii, Niemiec, Finlandii, Portugalii, Hiszpanii, Holandii, Szwajcarii, Włoch, Tajwanu), ale wśród nagrodzonych i wyróżnionych znalazły się niemal wyłącznie polskie firmy.

Trzecie miejsce (i 25 tysięcy złotych nagrody) otrzymał projekt wrocławskiej Heinle, Wischer und Partner Architekci, drugie także wrocławska pracownia Tomasza Popławskiego (35 tysięcy złotych nagrody). Zwycięska (45 tysięcy złotych nagrody) okazała się jednak wizja Muzeum Książąt Lubomirskich wykreowana przez warszawską pracownię WXCA wyspecjalizowaną już w projektowaniu muzeów, m.in. Muzeum Historii Polski na warszawskiej Cytadeli, czy Muzeum Wojska Polskiego. – W przypadku tego projektu warunki były ściśle określone, działka bardzo nieduża, a oczekiwania duże. Praca ujęła nas prostotą i elegancją – zaznacza Agnieszka Morawińska, dyrektor Muzeum Narodowego w Warszawie, sędzia sądu konkursowego.

Z przyszłego Muzeum Książąt Lubomirskich cieszy się wiceprezydent Wrocławia Adam Grehl („To że miasto wspiera Ossolineum jest rzeczą naturalną, to skarbnica kultury narodowej”) i wojewoda dolnośląski Paweł Hreniak („Miasto Wrocław wzbogaca się o dodatkowy piękny budynek. Państwo polskie wpisało ten projekt w wieloletni plan finansowy”). 

Muzeum jak pałac XX wieku

– Wrocław jest dla nas niezwykle inspirującym miastem, nowym jeśli chodzi o przestrzeń architektoniczną – mówi Anna Dobek z WXCA Architekci. Opisując budynek podkreśla, że będzie bardzo skromny, zrównoważony, powściągliwy, ale jednocześnie elegancki, ze szlachetnych materiałów i ze szlachetnymi rozwiązaniami, odwołujący się do klasycznej architektury, wpisujący w tkankę miejską. – To wizja współczesnego miejskiego pałacu, który jest zorganizowany wokół kolekcji, zbiorów umiejscowionych w centralnej części – wyjaśnia Anna Dobek.

Architekci z pracowni WXCA Architekci – Marcin Jurusik, Anna Majewska i Anna Dobek/fot. MAT

Cztery kondygnacje, ogród na dachu

Wiadomo już, że budynek, który zostanie wzniesiony naprzeciwko głównej siedziby Ossolineum w miejscu dzisiejszego parkingu na tyłach dawnego gmachu Wydziału Farmaceutycznego Uniwersytetu Medycznego będzie koloru naturalnego kamienia, z czterema naziemnymi i dwiema podziemnymi (na parking i przestrzeń magazynowo-dostawcza) kondygnacjami.

Na dachu zaplanowano ogród. – Miękkością formy będzie nawiązywał do ogrodu Ossolineum – dodaje Anna Dobek, która przyznaje, że przygotowując projekt architekci nie tylko obejrzeli otoczenie przyszłego muzeum, ale też zamówili zdjęcia z dronów, by zobaczyć wszystko z lotu ptaka.  

Muzeum gotowe w 2022 roku

Muzeum Książąt Lubomirskich ma kosztować 70 milionów złotych (razem ze stałą wystawą) i prawdopodobnie pierwsze prace rozpoczną się w przyszłym roku. – W przygotowanym przez ministerstwo kultury wieloletnim planie finansowym uwzględniono pieniądze dla naszego muzeum już od 2019 roku. Wtedy będą jeszcze stosunkowo nieduże, kilkudziesięciu milionów spodziewamy się w latach 2020-2021 i mam nadzieję, że w 2022 roku uda się skończyć budowę – mówi Adolf Juzwenko, dyrektor Zakładu Narodowego im. Ossolińskich. 

Przez najbliższy rok będą trwały rozmowy i prace z wyłonioną w konkursie pracownią architektoniczną WXCA. – Projekty nie są aż tak precyzyjne, by można było od razu przekuć je projekt wykonawczy, ale to norma, więc na razie współpraca, a w przyszłym roku pierwsza łopata i rozpoczęcie budowy – dodaje Adolf Juzwenko. 

Co zobaczymy na wystawie

Muzeum Książąt Lubomirskich ma w zamyśle połączyć Lwów z Wrocławiem. – Nie chcielibyśmy pozbyć się odpowiedzialności za ossolińskie kolekcje pozostające we Lwowie – podkreśla Adolf Juzwenko. Od lat współpraca z Lwowem układa się dobrze, dobiega końca proces digitalizacji zbiorów papierowych, są plany dotyczące opisania zbiorów sztuki.

– Mamy zapewnienia, że w przyszlości będą nam przysyłać wybrane przez nas obrazy i powstanie stała ekspozycja. Chcielibyśmy w niej umieścić przede wszystkim to, co mamy najciekawszego we Wrocławiu, choćby znakomite rysunki najwybitniejszych twórców europejskich, jak Rembrandt. Wykorzystując kontakty będziemy sprowadzać do muzeum także ciekawe obiekty ze świata, nie tylko ze Lwowa, a także bogacić kolekcję zakupami. Chcielibyśmy stworzyć coś na kształt Klubu Ossolińskiego skupiającego zainteresowanych sztuką polskich elit finansowych – wylicza Adolf Juzwenko. 

Wspaniałe muzeum we Lwowie

Muzeum Lubomirskich powstało we Lwowie na mocy układu, jaki 25 grudnia 1823 roku Józef Maksymilian Ossoliński (założyciel Zakładu Narodowego im. Ossolińskich) podpisał z księciem Henrykiem Lubomirskim.

Rodzina Lubomirskich słynęła z wielkiej kolekcji dzieł sztuki, a w ich zbiorach znaleźć można było prace wielkich mistrzów, w tym Albrechta Dürera i Rembrandta Harmenszoona van Rijna. Poza malarstwem i grafiką Lubomirscy sporo uwagi poświęcali gromadzeniu rzeźb, czy broni.

Dla kolekcji Lubomirskich przygotowano specjalne miejsce, ale sprowadzenie zbiorów do Lwowa było możliwe dopiero pod koniec lat 60. XIX wieku. Wtedy także publiczność obejrzała je po raz pierwszy. Muzealia gromadzono do 1939 roku, ale wojna pokrzyżowała wiele planów, a nieodwracalne straty poniesione zostały w wyniku wkroczenia armii czerwonej do Lwowa. Wiele tysięcy eksponatów zostało zabranych i umieszczonych w innych muzeach (dziś można je oglądać m.in. w Lwowskiej Narodowej Galerii Sztuki im. Woźnickiego). W 1941 roku najeźdźcą został Wehrmacht, a dzieła sztuki wywieziono, przez Kraków, do III Rzeszy. Szczęśliwie, po wojnie wiele z nich udało się odzyskać (z wyjątkiem, niestety, niezwykłej kolekcji rysunków Albrechta Dürera).

Zgłoś uwagę