Najważniejsze informacje (kliknij, aby przejść)
Mnie zachwyca. Zarówno sam pomysł wystawiania spektakli w gwiazdorskiej obsadzie w wyjątkowej przestrzeni Dworca Głównego we Wrocławiu, jak i świetny tekst Tomasza Mana, również reżysera „Maszynisty”. W Sali Sesyjnej powstało wyjątkowe, minimalistyczne wydarzenie z pogranicza słuchowiska i performansu, zrealizowane na żywo przez wspomnianych aktorów oraz muzyków - Pawła Romańczuka z Małych Instrumentów, laureata 30 Kreatywnych Wrocławia i samego Tomasza Mana.
Dworzec Główny i psychoterapia ze sztuką
Dworzec Główny, szczególnie w okresie wakacji, to wielki, społeczny tygiel - miejsce tłumne, pełne podróżnych i turystów - każdy gdzieś biegnie, spieszy się albo na coś czeka. Odjazdy, przyjazdy, odliczanie czasu… Taki symbol naszej życiowej gonitwy, ale też przemijania. A teatr pozwala nam zatrzymać się w tym biegu, oderwać, wziąć oddech i posłuchać o rzeczach najważniejszych.
Szczególnie, jeśli artyści mają taką siłę przekonywania jak Jacek Braciak i Justyna Szafran (gwiazda wrocławskiego Teatru Muzycznego Capitol - tu w roli żony głównego bohatera). Prawdziwy psychoterapeutyczny seans ze sztuką.
Galeria zdjęć
Mały wielki człowiek i pociągi towarowe
„Maszynista” to trzymający w napięciu dramat psychologiczny autorstwa Tomasza Mana. Poruszająca opowieść o odpowiedzialności, granicach ludzkiej psychiki i traumie, która w okamgnieniu potrafi zburzyć nasze życiowe plany. Ale też - a może nawet przede wszystkim - o rzeczach najważniejszych - rodzinie, miłości, szczęściu. Głęboka refleksja nad codziennością i filozofią życia.
Bohaterem sztuki jest doświadczony maszynista pociągów towarowych z 30-letnim stażem, tuż przed emeryturą, która jawi mu się jako apokalipsa – przeraża go. Sumienna praca, codzienna rutyna, precyzyjnie zaplanowany co do minuty plan i codzienne rytuały dają mu poczucie bezpieczeństwa i szczęścia. Picie wrzątku o poranku, przygotowanie kawy dla ukochanej żony, potem jazda rowerem do pracy… I tak dzień w dzień, od 30 lat.
Wszystko zmienia się dramatycznie podczas jednego z ostatnich kursów, kiedy prowadzony przez niego pociąg transportujący cztery tysiące ton niebezpiecznego chloru zbliża się do lasu. Nagle maszynista dostrzega na torach małą dziewczynkę w zielonej sukience, włącza sygnał syreny, ale dziecko nie reaguje.
Sztuka Tomasza Mana opowiada o prostocie życia i zarazem o jego niezwykłości – zachwyca i porusza do głębi. To gotowy scenariusz na film. Oglądaliście nominowany do Oscara „Perfect Days" Wima Wendersa o sprzątaczu z Tokio? Coś tu jest na rzeczy. I nawet nie trzeba robić castingu, bo Jacek Braciak świetnie pasuje do tej roli, podobnie zresztą jak towarzysząca mu Justyna Szafran. Jej hipnotyzujący głos, powtarzający jak mantrę „Jedzie pociąg z daleka, na nikogo nie czeka..." momentami brzmi jak modlitwa, momentami jak krzyk rozpaczy albo żałobna pieśń.
Man jest tu piewcą prostego życia. Bo maszynista tylko z pozoru robi rzeczy błahe, zwyczajne. Czasem to najważniejszy człowiek na świecie, od którego zależy los wielu z nas.
3. sezon letniej sceny Teatru PO KOLEI na Głównym
W tegorocznym repertuarze sceny letniej Teatru PO KOLEI znalazły się trzy autorskie sztuki Tomasza Mana, prezentowane w formie słuchowiska. W tym roku oprócz „Maszynisty” zobaczymy jeszcze „Historię pewnej miłości” z Olgą Sarzyńską i Adamem Woronowiczem oraz „Wyspę” z Mają Ostaszewską i Andrzejem Chyrą. Biletów niestety już brak.
Pół godziny przed każdym spektaklem odbywa się darmowe oprowadzanie po wystawie BWA Wrocław Główny „Dark Paradise. Opowieści wewnętrzne”.
Współorganizatorami wydarzenia są BWA Wrocław i PKP S.A.