1. wroclaw.pl
  2. Kultura
  3. Aktualności
  4. Olga Tokarczuk o nowej powieści. I ostatniej. Premiera we Wrocławiu

– To książka, którą sobie obiecywałam od wielu, wielu lat i wiedziałam, że w końcu ją napiszę, żeby opowiedzieć te wszystkie historie, które słyszałam od teściów, od rodziców, od dziadków – mówiła w środę 14 października Olga Tokarczuk podczas spotkania z czytelnikami podczas premiery jej najnowszej powieści „Świata jest za dużo”. Posłuchać noblistki przyszło 4200 osób, wiele z nich przyjechało z różnych miast Polski. Zobaczcie relację i zdjęcia.

Reklama

Olga Tokarczuk opowiada

Spotkanie w Hali Stulecia było światową premierą najnowszej i zapowiadanej jako ostatnia książki noblistki „Świata jest za dużo” (ukazała się nakładem Wydawnictwa Literackiego). 

Galeria zdjęć

W książce śledzimy losy 21 bohaterów, którzy po wojnie trafili na tzw. Ziemie Odzyskane. 

Dolny Śląsk, Wrocław i Wałbrzych stają się sceną jednego z największych w historii Europy eksperymentów społecznych. Wiosną 1946 roku, w zniszczonym Wrocławiu, spotykają się ludzie o skomplikowanej przeszłości.

To powieść konstelacyjna, która łączy losy bohaterów z Lwowa, Drohobycza, Buenos Aires, a także podąża wzdłuż Dniestru i Odry, tworząc wielką opowieść o pamięci, tożsamości i budowaniu nowego życia po katastrofie.

– Myślę, że każda z tych osób opowiadanych w książce reprezentuje jakiś rodzaj drogi przybycia na Dolny Śląsk i radzenia sobie w ogóle z sytuacją zakorzenienia – mówiła Olga Tokarczuk podczas spotkania, które poprowadziła prof. Urszula Glensk z Uniwersytetu Wrocławskiego (a otworzył wieczór Irek Grin, przewodniczący Rady Fundacji Olgi Tokarczuk).   

<p>Premiera nowej książki Olgi Tokarczuk: "Świata jest za dużo". Wrocław, 14.10.2026</p> Grzegorz Rajter
Premiera nowej książki Olgi Tokarczuk: "Świata jest za dużo". Wrocław, 14.10.2026

Książka, która nie jest opowieścią dokumentalną

Noblistka podkreślała, że książka „Świata jest za dużo” nie ma żadnej ambicji bycia dokumentem i zależy jej, aby nie traktować tego tomu jako dokumentalnej opowieści o powojennych latach na tak zwanych ziemiach odzyskanych.

– Nie chciałabym, żebyście traktowali ją jako opowieść o prawdziwych zdarzeniach, ponieważ – mimo że pracowałam z prawdziwymi opowieściami, z prawdziwymi zdarzeniami – próbowałam je spotkać ze sobą i wyciągnąć z nich wspólny mianownik. Wydaje mi się, że w ogóle literatura jest w tym skomplikowanym, nadmiernym świecie czymś, co syntetyzuje nasze doświadczenie, scala wszystkie rzeczy, które zwykle na co dzień widzimy osobno – mówiła noblistka.

Galeria zdjęć

– Starałam się opowiadać tak, żeby zachować spójność pewnych motywów, żeby były rozpoznawalne dla was, dla mnie samej, żeby coś porządkowały, wprowadzały też rodzaj sensu opowieści. Żeby się zbudowała opowieść o tych doświadczeniach sprzed osiemdziesięciu lat, do których już właściwie nie mamy bezpośredniego dostępu, ponieważ ludzie, którzy to przeżywali, w większości odeszli – dodała Olga Tokarczuk tłumacząc, że o napisaniu tej powieści myślała od początku lat dwutysięcznych. 

– Zbierałam dokumenty, rozmawiałam z ludźmi, robiłam całe dossier tej powieści. Ale zawsze coś wypadało, jakaś pilniejsza sprawa, która odciągała mnie od tego tematu. I dopiero właśnie teraz, tak późno udało mi się to skompletować w całości – podkreślała.

Walter Frommer – postać powieściowa z piękną historią 

Wśród 21 postaci w książce „Świata jest za dużo” znajdziemy także Waltera Frommera, którego poznaliśmy już w poprzednich powieściach noblistki, w „E.E.” i w „Empuzjonie”.

– To jest zaproszenie czytelniczek, czytelników, aby rozpoznawali niektóre tropy – przyznawała Olga Tokarczuk opowiadając historię Frommera i przyznając, że ma słabość do tego faceta.

– To ciekawa historia, kiedy się myśli, skąd się biorą postaci, bo zawsze mam wrażenie, że zapraszam je do mojej opowieści. A historia Waltera Frommera wygląda tak, że kiedy mieszkałam w latach dziewięćdziesiątych w Wałbrzychu, poszłam do małego antykwariatu, w którym sprzedawano poniemieckie rzeczy. Przeglądałam tam różne przedmioty stojące na półkach i zaciekawił mnie jeden z nich, trochę inny od wszystkich. Dziwny. Nie widziałam przedtem nigdy czegoś podobnego. Była to metalowa puszka w kształcie kromki chleba, a na niej wygrawerowane było imię: Walter Frommer. Zrobiło to na mnie tak ogromne wrażenie, że kupiłam tę puszkę i jakby z niej powstała postać Waltera Frommera w „E.E.”. Potem pojawił się w „Empuzjonie”, cały czas w tej samej postaci, z tą samą obsesyjną, kompulsywną osobowością. I czułam jakiś rodzaj przyjemności, że pozwalam mu też pojawić się w tej książce. W tej ostatniej. To są takie moje prywatne małe mitologie, których używanie i wydobywanie sprawia mi po prostu zwykłą przyjemność w pisaniu – opowiadała Olga Tokarczuk.

<p>Premiera nowej książki Olgi Tokarczuk: "Świata jest za dużo". Wrocław, 14.10.2026</p> Grzegorz Rajter
Premiera nowej książki Olgi Tokarczuk: "Świata jest za dużo". Wrocław, 14.10.2026

Pisanie powieści – przygoda z samym sobą

O pisaniu powieści Olga Tokarczuk mówiła, że to jest przygoda trochę z samym sobą, ponieważ najlepszym narzędziem do pisania powieści nie jest ani komputer, ani pióro, ani długopis, ale jej ciało i jej psychika.

– Tworząc albo przywołując do życia postaci, trzeba się z nimi zidentyfikować, więc to jest nieustanna historia bycia kimś innym czy stawania się kimś innym w tym momencie, kiedy to piszę. Czasami postać jest jakby bardzo łatwa do poprowadzenia, niejako sama się konstruuje. I w tej powieści jest kilka takich postaci. Ale były też postaci enigmatyczne, które musiałam dociskać, dowiadywać się: A kim ty jesteś? A co ty przeżyłeś, przeżyłaś? Jak się tu znalazłaś, w tym Wrocławiu, w tym Wałbrzychu? Co ci się stało? Wtedy też skonfrontowałam się z tym, że opowieści niesione przez postaci czasami chcą być wypowiedziane, a czasami nie chcą – tłumaczyła Olga Tokarczuk.

<p>Premiera nowej książki Olgi Tokarczuk: "Świata jest za dużo". Wrocław, 14.10.2026</p> Grzegorz Rajter
Premiera nowej książki Olgi Tokarczuk: "Świata jest za dużo". Wrocław, 14.10.2026

Przyjechali z całej Polski – poznajcie fanów twórczości Olgi Tokarczuk

Przyjechali nie tylko tramwajami i samochodami z wielu miejsc Wrocławia, ale też pociągami z Krakowa, Poznania. Czytelnicy Olgi Tokarczuk chcieli świętować premierę jej najnowszej i ostatniej, jak zapowiadała, powieści. 

Po spotkaniu do kolejki po autograf od noblistki ustawiła się wielometrowa kolejka, która sięgała z esplanady na płytę główną w Hali Stulecia a podpisywanie trwało 2,5 godziny!

Galeria zdjęć

Pani Katarzyna, która mieszka w Krakowie, przyszła do Hali Stulecia z siostrą. W swojej kolekcji ma pięć książek pisarki, dwie ulubione to „Prowadź swój pług przez kości umarłych” i „Empuzjon”.

– Jeśli chodzi o najnowszą powieść, mam wobec niej duże oczekiwania, bo dotyka współczesnych problemów. Myślę, że przyniesie trochę nadziei, ale najbardziej mnie przyciąga fakt, że Olga Tokarczuk pisze o terenach, z których pochodzimy z siostrą. To okolice Wałbrzycha, Kłodzka, Świeradowa-Zdroju, więc miło czytając móc się utożsamić z mieszkańcami czy choćby z ze starszymi członkami naszej rodziny – przyznaje Pani Katarzyna. 

Pochodząca z Białorusi Pani Maria mieszka we Wrocławiu i bardzo lubi książki Olgi Tokarczuk. Czyta je w języku polskim, właśnie zaczęła lekturę „Ksiąg Jakubowych” i kupiła najnowszą powieść. 

– Staram się czytać Olgę Tokarczuk w oryginale, bardzo ciekawie używa języka, tłumaczy rzeczy w taki sposób i tak prowadzi historie, że są blisko nas. To odróżnia ją od innych autorów. Absolutnie zasłużyła na Nagrodę Nobla w dziedzinie literatury – nie ma wątpliwości Pani Maria. 

Panowie Jonasz i Miłosz przyjechali na spotkanie z noblistką z Poznania i kupowali dla siebie egzemplarze nowej powieści na stoisku w Hali Stulecia. Dla pierwszego z nich książki Olgi Tokarczuk są szalenie ważne, zwłaszcza te z motywem drogi i ludzi z różnych miejsc, którzy cały czas są w drodze.

– Przyznaję, po „Biegunach” wpadłem, tak samo po „Księgach Jakubowych”. Z tego, co czytałem, w książce „Świat to za dużo” Olga Tokarczuk porusza te same ważne dla mnie motywy. Ludzi, którzy są w drodze i się nie zatrzymują, dlatego wiedziałem, że ta książka jest naturalnym, kolejnym przystankiem w mojej literackiej podróży – tłumaczy Pan Jonasz.

Dla Pana Miłosza ważny jest fakt, że Nagroda Nobla przybliżyła mu sylwetkę Olgi Tokarczuk i pozwoliła zainteresować się jej twórczością. 

– Przedtem nie dane było mi o niej słyszeć, ale też w Polsce, jeżeli chodzi o współczesnych pisarzy, nie stają się tematem dnia, dlatego jeżeli ktoś się żywo tym nie interesuje, ciężko mu czasem skojarzyć, że może chodzić o naprawdę wartościowego pisarza – opowiada Pan Miłosz. 

Bądź na bieżąco z Wrocławiem!

Kliknij „obserwuj”, aby wiedzieć, co dzieje się we Wrocławiu. Najciekawsze wiadomości z www.wroclaw.pl znajdziesz w Google News!

Reklama