Najważniejsze informacje (kliknij, aby przejść)
- Kwiat lotosu – inspiracja dla Ogrodu Botanicznego
- Artystyczna wizja, a nie dokument o ogrodzie
- Dziwidło z kolejką fanów – nie mogło go zabraknąć
- Szewc z cmentarza w ogrodzie i skrzynia Warda
- Odra płynie przez Ogród Botaniczny? Tak było!
- Strażnik Ogrodu i słyszące drzewo
- Ogród i jego wierni ogrodnicy
- Wystawa Modesty Gorol – jakie prace jeszcze zobaczymy
- Wystawa Modesty Gorol – kiedy możemy obejrzeć
Kwiat lotosu – inspiracja dla Ogrodu Botanicznego
Najnowsza grafika nosi zaskakujący tytuł „Kwiat lotosu”. Zaskakujący, bo Ogród Botaniczny Uniwersytetu Wrocławskiego nie kojarzy się raczej z egzotyką.
– Zgadza się – potwierdza Modesta Gorol. – Wyszłam jednak z założenia, że ogrody botaniczne zbierają różnego rodzaju gatunki roślin ze świata i je eksponują.
Nie chciałam w swojej pracy pokazywać gatunku charakterystycznego dla polskiego krajobrazu, ale pójść za inspiracją i doświadczeniem w ogrodzie.
A jedną z pierwszych roślin, które zrobiły na mnie ogromne wrażenie, był właśnie lotos – opowiada wrocławska graficzka i malarka.
I opowiada, że kiedy weszła do szklarni jej przewodniczka Katarzyna Grudzińska zaczerpnęła dłonią wodę ze zbiornika i swobodnie wylała ją na pobliskie liście lotosu, tak jakby witała znajomą roślinę i wiedziała, że drobna kąpiel sprawi jej przyjemność.
– Woda perliście spłynęła po piętrzących się liściach, rozbryzgując na boki i obierając swój nieprzewidywalny nurt. Pani Kasia tłumaczyła, że dzieje się tak dlatego, że liście mają specjalną woskową powierzchnię i to właśnie lotosem inspirowali się inżynierowie NASA projektując skafandry astronautów. Niesamowita roślina! – zachwyca się Modesta Gorol.
Ten lotosowy „incydent” zapoczątkował serię ciekawych rozmów i już wtedy artystka miała pewność, że narracja wodna odegra ważną rolę w nowej grafice.
Artystyczna wizja, a nie dokument o ogrodzie
Modesta Gorol przyznaje, że pracując nad grafikami ogrodów przede wszystkim skupia się na artystycznej wartości tych miejsc, a nie dokładnym odwzorowaniu topografii ogrodu.
Uważa, że na co dzień mamy dostęp do wielu informacji o ogrodzie: książek, zdjęć, czasopism, artykułów, więc nie stara się im dorównać, a publikacje odgrywają wspaniale dokumentacyjną rolę.
Natomiast jako artystka ma możliwość pokazania ogrodu z zupełnie innej, autorskiej i kreatywnej strony. Może wsłuchać się w osobiste wspomnienia ogrodników, ciekawie pokazać codzienne, pozornie błahe zdarzenia, opowiedzieć o przygodach i śmiesznych wpadkach w pracy a także o radościach i troskach, jakie przeżywa zespół.
– Symbolika i narracja w grafice pozwalają mi stworzyć kompozycję, która jest kreatywną refleksją miejsca. Jak wiemy, w każdej baśni jest ziarenko prawdy. Staram się, aby moja graficzna opowieść miała tych ziarenek wiele i żeby zasadzone pięknie wyrosły, zachęcając odbiorców do odwiedzenia ogrodu i odszukania detali grafiki w realności – zaznacza Modesta Gorol.
Dziwidło z kolejką fanów – nie mogło go zabraknąć
Oprócz roślin i miejsc prawdziwych i charakterystycznych dla danej placówki, zobaczymy w pracy „kwiat lotosu” także wiele lokalizacji wyobrażonych, które są wypadkową faktów, historii danego miejsca, rozmów z pracownikami, na które artystka poświęca zawsze wiele godzin.
Dlatego prace Modesty Gorol warto oglądać uważnie – wszystkie detale mają znaczenie, każdy element został umieszczony z premedytacją.
W Ogrodzie Botanicznym Uniwersytetu Wrocławskiego mamy jedną z największych atrakcji (także turystycznych) ostatnich lat, czyli dziwidło olbrzymie, którego kwitnięcia wyczekiwano z niecierpliwością.
Obok rośliny o charakterystycznym kształcie zobaczymy też stojącą gigantyczną kolejkę entuzjastów gotowych fotografować dziwny zagrożony gatunek.
– Ogrodnicy na pewno zapamiętają do końca życia tą kolejkę – uśmiecha się Modesta Gorol.
Nieopodal dziwidła artystka umieściła też welwiczję przedziwną, gatunek pustynny o rozłożystych liściach i, niewidocznym, ale rozbudowanym na wiele metrów w głąb, systemie korzeniowym.
– Korzenie pokazałam tylko symbolicznie, ale wiem też, że w ogrodzie specjaliści ograniczają system korzeniowy welwiczii, aby się nadmiernie nie rozrastał – wyjaśnia Modesta Gorol.
Szewc z cmentarza w ogrodzie i skrzynia Warda
Wśród ciekawych detali wartych wyjaśnienia w pracy wrocławskiej artystki znajdziemy m.in. pozostałości XIX-wiecznego cmentarza św. Adalberta, jaki odkryto w naszym ogrodzie przy budowie nowej szklarni.
Okazało się, że jedna z płyt nagrobnych należała do zmarłego w Breslau szewca Poncego Penoyee, który miał swój sklep przy Ohlauer Straß 6, czyli na rogu Oławskiej i Szewskiej.
Na grafice zauważymy nie tylko wykopaliska, ale też szkielet w...bucie.
Ciekawostką może być też szerzej nieznana oglądającym skrzynia Warda.
– Była wynalazkiem, który zapoczątkował tradycję ogrodów botanicznych w Europie. W tych skrzyniach można było przewozić rośliny pomiędzy krajami, kontynentami, często przez ocean, stąd pojawiła się możliwość utrzymania obcych gatunków w innym ekosystemie – mówi artystka.
Odra płynie przez Ogród Botaniczny? Tak było!
Przez całą grafikę wartkim nurtem płynie Odra. To nie licencia poetica, ale fakt. Dzisiejszy zbiornik wodny (popularny staw) jest pozostałością po dawniej przepływającej tu rzece. U Modesty Gorol mamy jeszcze łodzie i płynących w nich ludzi.
Nie zabrakło słynnego mostku, który uwielbiają zwiedzający.
Wśród faktów historycznych (jak Odra w tym miejscu) znajdziemy też trylobita, skamieniałość, którą posiada w kolekcji Ogród Botaniczny Uniwersytetu Wrocławskiego.
– To jest bardzo ciekawe stworzenie, którego już nie doświadczamy, ale ożywa w mojej grafice i jest uwikłane w całą narrację z ludźmi – mówi Modesta Gorol.
Strażnik Ogrodu i słyszące drzewo
Wśród atrakcji grafiki, które zachwycą są również m.in. Strażnik Ogrodu, czyli latarnia uliczna (przy Sienkiewicza), którą nazywa się też lampą Beksińskiego.
– Bluszcz, który oplata lampę, przyjmuje kształt człowieka z brodą, jak z obrazu Zdzisława Beksińskiego. Zresztą uwieczniłam też malującego lampę artystę – uśmiecha się graficzka.
Ciekawostką jest...drzewo z uszami. To, wbrew pozorom, nie jest roślina, która słyszy, ale uszaki bzowe, jadalne, galaretowate grzyby (znane jako grzyby mun). Także i uszaki mamy w kolekcji wrocławskiego ogrodu.
Ogród i jego wierni ogrodnicy
Dla Modesty Gorol bardzo ważne w przygotowywaniu grafik były rozmowy z pracownikami Ogrodu Botanicznego Uniwersytetu Wrocławskiego, które zajęły łącznie trzy dni.
W grafice znajdziemy m.in. stanowisko laboratoryjne z pracownikami.
– Odwiedzając ogród miałam okazję wejść do miejsc, które nie są dostępne dla szerokiej publiczności. Ogrodnicy zaufali mi, pokazali swoje miejsca pracy, także laboratorium, w którym rozmnaża się rośliny. Laborantka zademonstrowała, jak maleńkie roślinki są hodowane w specjalnych warunkach, a potem przenosi się je do ziemi i stara się „wypuścić na wolność” – opowiada Modesta Gorol.
Artystka dodaje, że poruszyły ją też opowieści pracowników o stratach ogrodu, czyli śmierci roślin, którą przeżywają.
– O niektóre gatunki dba się przez wiele lat, często są bardzo precyzyjnie odratowywane z różnych chorób. I jeżeli wiatr coś przewróci albo uszkodzi, to dla pracowników ogromna strata – mówi.
W grafice Modesty Gorol znajdziemy nie tylko rośliny, miejsca w ogrodzie czy zwiedzających. Są też pracownicy, mimo że anonimowi, mający swoje odzwierciedlenie w realnych postaciach.
– Na pewno każdy z nich siebie rozpozna – podkreśla graficzka.
Wystawa Modesty Gorol – jakie prace jeszcze zobaczymy
Będą wszystkie grafiki z ogrodami, jakie wykonała Modesta Gorol:
- Ogród w Genewie
- Ogród w Lozannie
- Ogród w Dreźnie
- Ogród w Bilbao
- Ogród we Wrocławiu (wraz z cynkową matrycą graficzną) - obejrzymy wersję monochromatyczną i w dwóch wariantach kolorystycznych.
Będzie też mezzotinta „Euphorbia Ficta” – fikcyjna, ale inspirowana prawdziwą rośliną.
Są grafiki, które posłużyły jako ilustracje cyklu koncertów „Ogrody muzyczne” (realizowanych przez OKiS).
– Mamy teraz w Galerii M chyba najpełniejszą prezentację prac Modesty, aby goście mieli szansę zobaczyć nie tylko najnowszą grafikę „Kwiat lotosu”, ale także skonfrontować ją z dotychczasową twórczością artystki – zapowiada Marta Dziedziniewicz, współwłaścicielka Galerii M.
Wystawa Modesty Gorol – kiedy możemy obejrzeć
Prace wrocławskiej graficzki zobaczymy w Galerii M (ul. Świdnicka 38a, budynek dawnego Odwachu pomiędzy kościołem Bożego Ciała i DH Renoma) od piątku 23 października.
Prace pozostaną w galerii.
Godziny otwarcia Galerii M:
- Poniedziałek-piątek 11.00-18.00
- Sobota 11.00-15.00.
Wstęp jest wolny!
Kreatywny proces powstawania prac i artystyczne zdarzenia można obserwować także przez konto na Instagramie, a także stronę internetową.