wroclaw.pl strona główna

Z miasta Nowy park handlowy w Leśnicy szykuje się na otwarcie

  1. wroclaw.pl
  2. Kultura
  3. Aktualności
  4. Ta książka rozgrzewa serce! „Boże Narodzenie we Wrocławiu” Przemysława Wojcieszka

Niewielka rozmiarami książka (niecałe 100 stron) pewnie by nie powstała, gdyby wrocławski reżyser, scenarzysta i dramatopisarz nie pracował kiedyś w Berlinie jako kierowca taksówki. To zajęcie daje możliwość studiowania ciekawych sytuacji i ludzkich charakterów. W tomie „Boże Narodzenie we Wrocławiu” główny bohater, Ukrainiec Vitalik wozi po mieście wrocławian i słucha ich historii. Jest ciekawie, prawdziwie, wzruszająco.

Reklama

Kierowca taksówki jest jak terapeuta

Postać taksówkarza w kulturze popularnej jest chętnie przywoływana. W amerykańskich filmach człowiek za kierownicą bywa nie tyle kierowcą, ile często bardziej terapeutą swoich pasażerów.

W filmie „Taksówkarz” Martina Scorsese tytułowy bohater grany przez Roberta de Niro wydaje się zaprzeczeniem klasycznego przedstawiciela tego zawodu. Rozmawia z ludźmi, ale bardziej mówi do siebie i widać, że pogrąża się w powolnej autodestrukcji. 

Z kolei w pięknym, podzielonym na kilka etiud, obrazie Jima Jarmuscha „Noc na ziemi” mamy świetne taksówkarskie historie z całego świata – od jeżdżącego nocą w ciemnych okularach (sic!) Roberta Benigniego po kierowcę z Helsinek, który swoją poruszającą historią osobistą zaskakuje podchmielonych pasażerów.  

Vitalik w Boże Narodzenie jeździ po Wrocławiu

Vitalikowi, kierowcy taksówki z książki „Boże Narodzenie we Wrocławiu” Przemysława Wojcieszka bliżej do bohaterów Jarmuscha. Jest pogodny, choć życie go nie oszczędza. Na Ukrainie zostawił przyjaciół, jeden z nich, Andrij, z którym grał w bluesowym zespole, nie wrócił z frontu.

W Polsce jest bezpiecznie, we Wrocławiu mieszka z żoną Maryną. Byłoby lepiej, gdyby mieszkania nie były tak drogie, niektórzy pasażerowie nie okazywali się ksenofobami, a kolację jadło się przy stole w domu, a nie za kierownicą. 

Akcja książki znanego wrocławskiego reżysera, scenarzysty i dramaturga rozgrywa się w wyjątkową noc, bo Vitalik swoją Toyotą Prius wozi mieszkańców stolicy Dolnego Śląska w Boże Narodzenie.

I słucha. A historii jest wiele – o ludziach, zwierzętach, o nienawiści, żalu. Wszystko w rytmie i klimacie bluesowej muzyki, której słucha w aucie Vitalik i którą kiedyś grał w swoim zespole Vitalik and The Mohawks.  

Ta książka, choć momentami przygnębiająca, ostatecznie rozgrzewa serce, bo bohater ma w sobie pogodę ducha i wyrozumiałość, jakiej wielu z nas nierzadko brakuje. W Boże Narodzenie we Wrocławiu jest niczym dobry duch tego święta, który próbuje naprawiać świat, choćby dobrym słowem, drobną radą, spokojem.

Historię i pasażerów Vitalika widzimy w ilustracjach Krzysztofa Ostrowskiego (z zespołu Cool Kids of Death), którego kreska już stale towarzyszy Przemysławowi Wojcieszkowi w jego kolejnych książkach. I genialnie, klimatycznie dopełnia opowieść. 

Wpadł też na pomysł okładki z charakterystyczną choinką-odświeżaczem powietrza, jaką zobaczymy w niemal każdej taksówce.  

<p>Ilustracje Krzysztofa Ostrowskiego do książki &bdquo;Boże Narodzenie we Wrocławiu&rdquo; Przemysława Wojcieszka</p> fot. OKiS
Ilustracje Krzysztofa Ostrowskiego do książki „Boże Narodzenie we Wrocławiu” Przemysława Wojcieszka

Przemysław Wojcieszek sam był taksówkarzem

Autora „Bożego Narodzenia we Wrocławiu” fani polskiego kina znają jako reżysera świetnych „Głośniej od bomb” czy „W dół kolorowym wzgórzem”, a bywalcy teatru jako dramaturga i reżysera „Made in Poland”, jednego z najważniejszych spektakli lat dwutysięcznych w Polsce, ale też m.in. reżysera dramatu Doroty Masłowskiej „Dwoje biednych Rumunów mówiących po polsku”. 

Wojcieszek w pewnym momencie zrezygnował z reżyserowania. Spędził kilka lat jeżdżąc nocną taksówką po Berlinie. 

– Byłem jednym z nielicznych białych taksówkarzy w Berlinie, przez co policja rzadko mnie kontrolowała i wiem, czym jest to miasto w nocy – opowiadał podczas jednego z autorskich spotkań.

Praca za kierownicą miała plusy, bo zarobki były świetne, ale wrocławianin poczuł, że jednocześnie psychicznie go niszczy.

Berlin stał się jednak inspiracją i miejscem akcji jego powieści „Berlin Heroin” o detektywie polsko-niemieckiego pochodzenia.

Wkrótce potem Przemysław Wojcieszek rozpoczął pisanie książek (teraz stały się już cyklem), których bohaterem jest Kajetan Borovka, komisarz policji z czeskiego Frýdlantu, na pograniczu polsko-czesko-niemieckim (gdzie zresztą zamieszkał autor). 

Teraz przyszła kolej na Wrocław jako miejsce akcji w książce „Boże Narodzenie we Wrocławiu” wydanej właśnie nakładem Ośrodka Kultury i Sztuki. 

<p>Ilustracje Krzysztofa Ostrowskiego do książki &bdquo;Boże Narodzenie we Wrocławiu&rdquo; Przemysława Wojcieszka</p> fot. OKiS
Ilustracje Krzysztofa Ostrowskiego do książki „Boże Narodzenie we Wrocławiu” Przemysława Wojcieszka

Cud w Boże Narodzenie – to możliwe we Wrocławiu

Ukraiński kierowca Vitalik zabiera bohaterów z różnych miejsc miasta – z Jagodna, z Trójkąta i wiezie na Opolską, do Rynku. Bywa, że i kierowca staje się gościem – gdy ląduje we wrocławskiej knajpie.

A w tę wyjątkową, jedyną w roku taką noc, Vitalik może też sprawić bożonarodzeniowy cud. Nie zdradzę jaki, warto o nim przeczytać!

  

Bądź na bieżąco z Wrocławiem!

Kliknij „obserwuj”, aby wiedzieć, co dzieje się we Wrocławiu. Najciekawsze wiadomości z www.wroclaw.pl znajdziesz w Google News!

Reklama