Skrót informacji
- Policjanci we Wrocławiu zatrzymali kolejnego kierowcę elektrycznego motocykla, który udawał rowerzystę.
- Mężczyzna otrzymał mandaty na dwa tysiące złotych, a poza tym będzie miał sprawę w sądzie.
- Służby dla bezpieczeństwa nas wszystkich egzekwują przepisy i podkreślają, że szybkie jednoślady są motocyklami, a nie rowerami.
– Pojazd nie miał pedałów, posiadał manetkę przyspieszenia, a jego konstrukcja pozwalała na osiąganie znacznie wyższej prędkości niż dopuszczalna dla roweru elektrycznego. Interwencja zakończyła się mandatami karnymi, wnioskiem do sądu i odholowaniem pojazdu – relacjonuje sierżant sztabowy Marek Myśliwiec z Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu.
Prędkość maksymalna tego „roweru” to aż 70 km/h
Policjanci zwrócili uwagę na tego „rowerzystę”, ponieważ nie ruszał nogami, a mimo to pojazd cały czas jechał. Podczas kontroli okazało się, że pojazd nie ma pedałów. W ich miejscu zamontowane są podnóżki motocyklowe, na których kierujący opierał nogi.
Jednoślad posiadał manetkę na kierownicy, która po naciśnięciu nadawała mu prędkość. Po jej naciśnięciu wyświetlacz pojazdu wskazał maksymalną prędkość aż 70 km/h. Pojazd miał silnik elektryczny o napięciu 52 V, a więc wyższym niż dopuszczalne dla roweru elektrycznego.
Zgodnie z przepisami rower może być wyposażony w pomocniczy napęd elektryczny, ale tylko wtedy, gdy napęd ten wspomaga pedałowanie, które jest ograniczone do prędkości maksymalnie 25 km/h.sierżant sztabowy Marek Myśliwiec z Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu
Sąd, mandat i laweta
W związku ze stwierdzonymi nieprawidłowościami 22-latek został ukarany mandatami karnymi za:
- kierowanie pojazdem niedopuszczonym do ruchu,
- jazdę bez kasku ochronnego,
- niestosowanie się do znaku C-13 „droga dla rowerów”
- oraz kierowanie pojazdem niesprawnym technicznie.
Łączna kwota nałożonych mandatów wyniosła 2 tys. zł.
Poza tym funkcjonariusze sporządzili wniosek do sądu za kierowanie pojazdem bez wymaganych uprawnień. Dodatkowo sporządzone zostało zawiadomienie dotyczące braku aktualnego dokumentu potwierdzającego zawarcie obowiązkowego ubezpieczenia OC.
Pojazd został usunięty z drogi i odholowany na parking strzeżony.
Podsumowując: posiadając taki pojazd, nawet jeśli z wyglądu przypomina rower, trzeba dopełnić wszystkich formalności, jakie dotyczą motoroweru lub motocykla. Trzeba go zarejestrować, opłacić OC, mieć prawo jazdy, jeździć w kasku.
Niektóre motory wyglądają jak rowery. Tylko wyglądają
Część użytkowników ma świadomość, że nie porusza się rowerami, ale udaje rowerzystów, aby nie stać w korkach korzystając z dróg rowerowych i z traktów pieszo-rowerowych. Inni mogą nie odróżniać roweru elektrycznego od elektrycznego motoru lub motoroweru.
Dlatego policjanci apelują, aby przed zakupem jednośladów z napędem elektrycznym dokładnie sprawdzić ich parametry techniczne.
– Nie każdy pojazd wyglądający jak rower elektryczny może być traktowany jako rower w rozumieniu przepisów. Jeżeli jego konstrukcja, moc, sposób działania napędu lub osiągana prędkość wykraczają poza dopuszczalne normy, kierujący może narazić się na poważne konsekwencje prawne, a przede wszystkim stworzyć zagrożenie dla siebie i innych uczestników ruchu – podkreśla Marek Myśliwiec z Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu.
Jak informuje Biuro Prasowe UMW Straż Miejska tylko w tym roku od 1 stycznia do 5 maja za niezastosowanie się pseudorowerzystów w Rynku do znaku zakaz ruchu w obu kierunkach nałożyła 27 mandatów na kwotę 8,7 tys. zł.
Kiedy mamy legalny rower elektryczny? |
|
Zgodnie z polskim prawem (Kodeks drogowy - Art. 2 pkt 47), aby pojazd z silnikiem elektrycznym mógł być legalnie traktowany jak zwykły rower, co oznacza m.in. możliwość jazdy po ścieżkach rowerowych, brak konieczności rejestracji oraz posiadania OC, musi spełniać cztery kluczowe warunki:
|
Dla zwykłych rowerzystów oraz dla pieszych pojazdy pędzące po drogach rowerowych lub pieszo-rowerowych z prędkością kilkudziesięciu kilometrów na godzinę są realnym zagrożeniem o potencjalnie bardzo poważnych w skutkach.