Z miasta Finał sezonu na Partynicach 11 listopada

  1. wroclaw.pl
  2. Dla mieszkańca
  3. Aktualności
  4. Tego nie wiedzieliście o wrocławskim przemyśle

Pijalnia piwa na terenie Pafawagu, liściki zostawiane przez szwaczki z Intermody w kieszeniach wojskowych płaszczy, prototyp prawdopodobnie pierwszej w Polsce gitary elektrycznej, który powstał w spółdzielni Radiotechnika – historia wrocławskiego przemysłu to nie tylko powojenna odbudowa, rozwój, zmiany nazw, adresów, struktury i dyrektorów, ale także drobne wydarzenia, plotki, niezrealizowane pomysły, zaskakujące rozwiązania poważnych problemów i przede wszystkim ludzie. Zajrzycie z nami do kalendarza Wrocławskiego 2026.

Reklama

Archimedes, Hutmen, Pafawag, Polar, ale także Radiotechnika, Intermoda, Pollena – kiedyś te nazwy znali we Wrocławiu wszyscy, a i dziś wielu z nas je pamięta. Kalendarz Wrocławski 2026 – tworzona od1958 roku kronika naszego miasta – poświęcił im aż 180 stron. Co na nich znajdziecie?

Kalendarz Wrocławski 2026 materiały prasowe
Kalendarz Wrocławski 2026

„W zniszczonych halach fabrycznych Wrocławia wciąż unosił się zapach spalenizny. Na betonowych posadzkach leżały fragmenty maszyn, pogięte szyny suwnic i resztki wyposażenia, którego nie zdążono wywieźć albo zniszczyć. Był rok 1945. Miasto dopiero zaczynało oddychać po oblężeniu, a do jego ruin napływali nowi mieszkańcy – ludzie, którzy mieli tu nie tylko zamieszkać, lecz także przywrócić do życia przemysł” – tak zaczyna się w Kalendarzu Wrocławskim 2026 złożona z 19 tekstów opowieść o przemysłowym Wrocławiu. To motyw przewodni tej publikacji.

Znajdziecie tam m.in. cytowane za prasą zakładową wspomnienia osób, które pracowały w Pafawagu, Hutmenie i Archimedesie tuż po wojnie (a wśród nich ludzi, którzy jeszcze niedawno byli w tych samych miejscach robotnikami przymusowymi).

Wrocław był jeszcze wtedy wielkim pogorzeliskiem, a praca ludzi w tym mieście przypominała krzątaninę mrówek w zniszczonym mrowisku.
Antoni Praszczyk, pracownik Pafawagu, we wspomnieniach cytowanych w Kalendarzu Wrocławskim 2026

Mierzono się wówczas z niewyobrażalnymi trudnościami. Np. na terenie Pafawagu było mnóstwo min i niewypałów. Kilkanaście równiutko poukładanych pocisków artyleryjskich znaleziono nawet w kanale kominowym jednego z pieców.

Od A jak Archimedes do Zet jak zabawki

W Kalendarzu Wrocławskim 2026 znajdziecie artykuły dotyczące poszczególnych zakładów, np. o tym, skąd się wziął w naszym mieście Pafawag, jak wyglądały jego początki i co robili tam artyści, albo jak przez dekady zmieniały się tak wielkie zakłady jak Archimedes, Elwro, Hutmen czy Polar i co się z nimi stało w okresie transformacji.

Jest tam również mowa o wrocławskich stoczniach, spółdzielni Radiotechnika, tutejszym przemyśle farmaceutycznym i zabawkarskim, Intermodzie, przemianach w handlu detalicznym po 1990 roku i rewitalizacji architektury zakładowej – całe morze fascynującej lektury na temat niewyobrażalnych problemów związanych z uruchamianiem przemysłu w zrujnowanym mieście i ich funkcjonowaniu w trudnej rzeczywistości politycznej, o braku surowców, ludziach, którzy musieli z tym wszystkim jakoś sobie radzić i mimo wszystko odnosili sukcesy, a także o zmianach po 1989 roku.

Kalendarz Wrocławski 2026 materiały prasowe
Kalendarz Wrocławski 2026

O liścikach do żołnierzy, gitarze elektrycznej, kucykach i spodniach na kant

Nie da się w jednym tekście streścić 19 obszernych artykułów, dlatego wybraliśmy dla was garść ciekawostek i zachęcamy do samodzielnego sięgnięcia po Kalendarz Wrocławski. Z opublikowanych w nim tekstów można się dowiedzieć np. że:

Kalendarz Wrocławski 2026 materiały prasowe
Kalendarz Wrocławski 2026

  • W Pafawagu, w miejscu, gdzie później była rozgłośnia zakładowa, tuż po wojnie działała… pijalnia piwa. „O dziwo nikt nie podpierał godzinami baru i nie wypijał po kilkanaście piw. Dopiero z biegiem lat zaszła konieczność zlikwidowania pijalni z powodów, które satyrykom i karykaturzystom dostarczają tematów do ich pracy” – wspomina cytowany w Kalendarzu K. Kulpa.
  • „Aby zapewnić wyżywienie załodze w powojennych latach zakład utrzymywał potężnie rozbudowany Zakład Zaopatrzenia Robotniczego, który prowadził własne gospodarstwa rolne i hodowle trzody chlewnej” - wspominał Antoni Praszczyk z Pafawagu. Krótko mówiąc, hodował świnie.
  • Na terenie Hutmenu było mnóstwo zwiezionych przez okupanta zabytkowych metali kolorowych, których Niemcy nie zdążyli przetopić. „Któregoś dnia przyjechali skądś księża i zabrali duży dzwon” – wspomina Michał Puchacz. „Posągi, rzeźby – to wszystko leżało, a potem szło do pieca. Jak sobie o tym dziś pomyślę, to dochodzę do wniosku, że byliśmy barbarzyńcami Gdyby się któryś z nas na tym znał…” – dodaje Stefan Kącki.
  • Jadwiga Marycha, która od 1945 roku pracowała w Zakładach Przemysłu Odzieżowego Intermoda wspominała, że pracownice, które przyszywały do wojskowych płaszczy guziki, podrzucały do kieszeni karteczki z imionami i adresem fabryki „na które później niejeden żołnierz odpowiedział”. Z kolei – jak czytamy w tekście dotyczącym zakładu – w latach 70 jednym z kluczowych osiągnięć bardzo cenionej wówczas za jakość Intermody było „opanowanie techniki trwałego zaprasowywania kantów w spodniach w taki sposób, żeby były nie do ruszenia”.
  • Metalowe wozy strażackie, pojazdy kosmiczne, grające bączki i inne zabawki w zakładzie produkcyjnym Palartu wytwarzano tuż po wojnie z puszek po konserwach, bo innego tworzywa brakowało.
  • Zanim Polar zaczął wytwarzać lodówki, w latach 50. produkował nieoficjalnie amunicję, a oficjalnie części do maszyn rolniczych, wózki pocztowe, łańcuchy rowerowe, a nawet… kołdry. Schemat pierwszej chłodziarki absorpcyjnej Mewa powstał w 1957 roku. Do 1963 roku wyprodukowano tam także 90 tys. egzemplarzy motoroweru Ryś, Żak (uboższa wersja Rysia) i Ryś Lux. „Charakterystyką tego okresu było to, że przykładano większą wagę do realizacji planu ilościowego, który był ważniejszy niż efekt jakościowy” – czytamy w Kalendarzu. Skutek: lawina reklamacji. Z czasem sytuacja się poprawiła.
  • W połowie lat 50 w spółdzielni Radiotechnika powstał prototyp… gitary elektrycznej, prawdopodobnie pierwszej w Polsce. Niestety nie wdrożono produkcji ze względu na zbyt małą liczbę zamówień.
  • Przełomowym momentem w historii wrocławskiej fabryki Pollena było uruchomienie w 1969 roku produkcji proszku E, pierwszego w Polsce enzymatycznego proszku do prania.
  • Pierwszy model maszyny cyfrowej Odra powstał w zakładach Elwro w grudniu 1960 roku. Nie nadawała się jeszcze do seryjnej produkcji, jednak dzięki prototypowi można było w naszym mieście kontynuować pracę nad takimi maszynami. W czasach Gierka produkowano tu już 100 komputerów rocznie.
  • Plotkowano, że słynna Jagusia, stojąca przed Hutmenem od lat 70. trzyczęściowa rzeźba Tadeusza Tellera, zawdzięczała swoje imię żonie jednego ze spawaczy, sekretarce dyrektora lub projektantce instalacji wodnej zasilającej fontannę. A może było jeszcze inaczej – wersji nie brakowało.
  • W Hutmenie mieszkały dwa kucyki. Swoje imiona – Szklarka i Dąbek – zawdzięczały nazwom miejscowości, w których wypoczywali na wczasach pracownicy zakładu. Więcej o zakładzie Hutmen (m.in. o „Niedzieli w Hutmenie”, kredytach na zakup dzieł sztuki i Alei Śmiałych Inicjatyw) przeczytacie tu:

W Kalendarzu Wrocławskim 2026, wydanym przez Towarzystwo Miłośników Wrocławia i Ośrodek "Pamięć i Przyszłość" znajdziecie także artykuły na inne tematy, m.in.  o włoskich śladach nad Odrą, wybitnych postaciach, ważnych wystawach. Jest tam także kronikarskie podsumowanie kluczowych wydarzeń kulturalnych, sportowych i społecznych minionego roku. Więcej informacji na ten temat znajdziecie w tekście zapowiadającą premierę publikacji:

Bądź na bieżąco z Wrocławiem!

Kliknij „obserwuj”, aby wiedzieć, co dzieje się we Wrocławiu. Najciekawsze wiadomości z www.wroclaw.pl znajdziesz w Google News!

Reklama