Słyszymy: oddział geriatryczny i od razu kojarzymy go z ostatnim etapem życia człowieka? Nic bardziej mylnego! Klinika Geriatrii i Chorób Wewnętrznych w USK we Wrocławiu ma mniejszą umieralność, niż niejedna interna w kraju. Wszystko za sprawą wyjątkowych pacjentów, którymi opiekuje się jedyny w swoim rodzaju zespół lekarzy.
Czy starość można zaprogramować?
Jeśli nie zaczniemy już teraz, później może być coraz trudniej. To kwestia nie tylko ćwiczeń fizycznych i co jeszcze ważniejsze - umysłowych albo odpowiedniej diety. To także sprawa spotkań, relacji rodzinnych i przyjacielskich, dbania o zmysły - jeśli tracimy słuch, noszenia aparatu słuchowego, jeśli wzrok - okularów. To też nastawienie do życia, innych ludzi i samej starości, albo, jak mówią lekarki z geriatrii - późnej dojrzałości, jako okresu, który przyniesie nam radość.
– Nie można zaprogramować starości ale na wiele rzeczy mamy wpływ i to już teraz! Oczywiście chodzi o zdrowe nawyki, ale moim zdaniem ogromnie ważna jest praca nad własnym charakterem. Z pozytywnym podejściem do życia łatwiej przyjąć kolejne lata i to co one przyniosą — mówi lek. Maria Rataj, pomysłodawczyni kampanii, która ciepło i ze wzruszeniem opowiada o swoich pacjentach.
– Chodzi o drobne nawyki i chęć brania udziału w różnych przedsięwzięciach, realizowanie swoich pasji i to jeszcze przed emeryturą — wymienia Katarzyna Kożuch-Sajdak, zaangażowana w kampanię lekarka z USK we Wrocławiu. – Kiedy wychodzimy z pracy nie rezygnujmy z różnych aktywności, które lubimy, niech nasze życie nie składa się tylko z pracy, miejmy swoje plany i cele. Zawsze powtarzamy to naszym studentom.
"To nie zmarszczki, to skrytki na wspomnienia"
Żyjemy w czasach przesyconych stereotypami i niezgodą na starzenie się. Ludzie młodzi, którym poprzez media forsowany jest strach przed starością, patrzą na osoby w podeszłym wieku przez pryzmat samotności i odizolowania od społeczeństwa, braku aktywności, chorób i niedołężności. Tymczasem wielu seniorów pod 80. roku życia uprawia sport, sztukę, uczy się i spełnia marzenia. A ich bagaż doświadczeń jest ogromny!
– 90-latka, która biega i uzbierała już za to medale i puchary. 100-latka w Stanach Zjednoczonych zażyczyła sobie skoku ze spadochronem. W Łodzi 97- letni pan prowadzi warsztat, pracuje, jest aktywny — wylicza prof. Małgorzata Sobieszczańska, kierowniczka kliniki, także zaangażowana w kampanię.
Nie zapominajmy więc, że choć nie dopuszczamy tego czasem do siebie - wszyscy się zestarzejemy. Nasze społeczeństwo się starzeje, a to oznacza, że seniorów będzie coraz więcej. Pogodzenie się z tym, przyjęcie do wiadomości takiego porządku świata, znacznie ułatwia programowanie dobrej jakościowo starości. – Zmarszczki są skrytkami na wspomnienia — metaforyzuje prof. Sobieszczańska.
Katarzyna Kożuch-Sajdak idzie nawet o krok dalej. – Uważamy, że powiedzenie, iż ktoś w zaawansowanym wieku jest piękny wcale nie jest przysłowiowym malowaniem trawy na zielono. Piękno jest w oczach patrzącego — mówi, odnosząc się do naszego nastawienia do seniorów. — W społeczeństwie jest przestrzeń na każdą grupę wiekową. Seniorzy są potrzebni, bo wnoszą mądrość życiową, doświadczenie, perspektywę, pewien dystans, a to jest potrzebne i wychowawczo i socjologicznie — dodaje.
Przez niebieskie okulary
– Niebieskie okulary kojarzą mi się z uważnością, z lepszym widzeniem – wyjaśnia prof. Sobieszczańska. — Ten sposób spojrzenia na seniorów to właśnie walka z pokutującym w naszym społeczeństwie "ageizmem".
Spojrzenie przez niebieskie okulary przywodzi wiele skojarzeń. Te wypowiedzieli już na głos: prezydent Jacek Sutryk, Grzegorz Daukszewicz, Maria Kaczmarzyk, doktor Goutama Chourasia, Małgorzata Szumska, Grzegorz Kramer, Maciej Zakościelny czy Ignacy Liss.
– Chciałam zarazić innych tym naszym spojrzeniem na osoby starsze — opisuje Maria Rataj. — Niebieski kolor okularów nawiązuje do niezapominajki w logo naszej kliniki. Kampania ma skierować spojrzenia nas wszystkich na osoby starsze, na ich wartość, piękno ale też uświadomić nas z jakimi trudnościami się mierzą. Okazuje się, że przez niebieskie okulary każdy dostrzega coś innego.
Wrocław jest miastem pro-seniorskim
– Wrocław jest jednym z pierwszych miast w Polsce uznanym w Unii Europejskiej za przyjazne seniorom. Potem, po nas, ten wątek aktywizacji seniorów przejął Kraków — zaznacza prof. Małgorzata Sobieszczańska.
Niestety, prawda jest taka, że na jednego aktywnego seniora przypada kilku "więźniów 4. piętra". To osoby o ograniczonej mobilności, odizolowane, niejako porzucone przez sąsiadów, rodzinę, takie, które latami nie wychodzą z domów. – Tu, w szpitalu także zauważamy takich pacjentów. Senior niemobilny, z deficytami fizycznymi albo umysłowymi jest często samotny — zauważa prof. Sobieszczańska.
A to właśnie ten starszy człowiek, zamknięty w czterech ścianach nierzadko ma takie wspomnienia, które odejdą razem z nim. To skarbnica wiedzy i doświadczeń, którymi chętnie podzieli się z młodszymi pokoleniami. Warto więc aktywizować seniorów z naszego otoczenia i dbać o jakość ich życia.
– Przez te niebieskie okulary widzę naszych wspaniałych seniorów, aktywnych, zaopiekowanych, radosnych. Takie miasto staramy się dla nich tworzyć — mówi o akcji prezydent Wrocławia Jacek Sutryk. – Ale nie sami, a ze wspaniałym zespołem geriatrów z wrocławskiego Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego – dodaje.