Znalezisko jest niespodzianką, bo opasła teczka z rysunkami nie była skatalogowana. W Archiwum Archidiecezjalnym we Wrocławiu przetrwała kilkadziesiąt lat w dziale „miscellaneous”, co oznacza rzeczy różne, rozmaitości.
Galeria zdjęć
- W 2024 roku, kiedy do Wrocławia zbliżała się fala powodziowa na Odrze, ewakuowaliśmy magazyny archiwum na wyższe kondygnacje budynku. Przenoszą je z powrotem, porządkowaliśmy zbiory. Przy okazji natknęliśmy się na teczkę z rysunkami podpisanymi nazwiskiem Anneliese Tautz - mówi ks. dr hab. Grzegorz Sokołowski z Archiwum Archidiecezjalnego we Wrocławiu. - To kilkadziesiąt prac. Mimo że wyszły spod ręki dziecka, to wydały nam się dojrzałe. Poza tym powstały jeszcze przed II wojną, to są różnorodne pod względem tematyki, w tym charakterystyczne dla Wrocławia miejsca i obiekty.
Szopka, targowisko, Maria Śnieżna
W teczce jest kilkadziesiąt prac, rysunków i obrazków malowanych plakatówkami. To motywy i scenki nawiązujące do Biblii. Wiele przedstawia scenki rodzajowe: bawiące się dzieci, uliczny stragan, ludzi kąpiących się w stawie, pracujących w ogrodzie, ślizgawkę i plażę. W teczce jest także kilka – najprawdopodobniej, autoportretów młodej plastyczki.
Są również szkice budynków, np. kościołów – już na pierwszy rzut oka rozpoznać można znaną bryłę monumentalnego kościoła pw. Michała Archanioła. - Ale jest też kościół „Marii Śnieżnej” koło Międzygórza – podpowiada ks. dr hab. Grzegorz Sokołowski.
Na kilku rysunkach pojawiają się wrocławskie tramwaje. - Tomasz Sielicki, znawca historii wrocławskiej komunikacji miejskiej oraz Wrocławia ocenił z uznaniem, że szczegółowo zostały uchwycone nawet elementy podwozia pojazdu - mówi Alan Weiss z inicjatywy Spod ziemi patrzy Breslau.
Rysunki powstawały w latach 30. Jeden z nich przedstawia dwupolowy herb Breslau – wprowadzony przez hitlerowców w 1938 r. Inny z rysunków powstał na odwrocie ulotki z apelem władz nazistowskich do mieszkańców miasta.
Z zawodu burmistrz
Lider inicjatywy Spod ziemi patrzy Breslau został poproszony o próbę odtworzenia losów autorki niezwykłego zestawu z Archiwum Archidiecezjalnego.
Rodzice Annelise Tautz pochodzili z Górnego Śląska. Jej ojciec - Walter, studiował prawo na uniwersytecie w Breslau, lecz później wrócił na rodzinny Górny Śląsk. W latach 1920-1924 był burmistrzem Żor, krótko pełnił tę funkcje także w Zabrzu oraz w Białej koło Prudnika. Anneliese urodziła się w 1926 roku, dwa lata po ślubie rodziców. Prawdopodobnie była jedynaczką. Około roku 1935 Tautzowie przeprowadzili się do Breslau, zamieszkali w kamienicy przy Brigittetal - obecnie Górnickiego, która nie przetrwała do dzisiaj.Alan Weiss, Inicjatywa Spod ziemi patrzy Breslau
Jeszcze nie udało się ustalić, czym w Breslau zajmował się Walter Tautz, w księgach adresowych jest anonsowany jako „doktor prawa, burmistrz”.
- Tautzowie byli katolikami. Wiemy, że Anneliese uczyła się w szkole prowadzonej przez Urszulanki przy placu Nankiera. Być może teczka z rysunkami dziewczynki stamtąd trafiła do archiwum na Ostrowie Tumskim -opowiada Alan Weiss. – Cała rodzina przetrwała wojnę. Nie wiadomo – to jeszcze ustalam, kiedy wyjechali, za to wiadomo, że po wojnie zatrzymali się na krótko w niewielkiej miejscowości w Westfalii, a ostatecznie zamieszkali w Hamm w Nadrenii Północnej – Westfalii.
Ks. dr hab. Grzegorz Sokołowski: - Zastanawiamy się nad pokazaniem obrazków Anneliese na wystawie w Archiwum Archidiecezjalnym.
Alan Weiss: - Wartość rysunków Anneliese wynika także z tego, że ocalało niewiele tego typu materiałów. To jest pewna forma dokumentu epoki. Z pomocą przyjaciół w Niemczech szukam informacji na temat Anneliese. Jeśli żyje, to ma dzisiaj sto lat.