Lista, którą zatwierdziła Rada Miejska, została stworzona według ściśle określonych kryteriów punktowych (stan zabytku i idąca za nim konieczność prac, znaczenie historyczne, artystyczne lub naukowe, dostępność zabytku dla ogółu społeczeństwa itp.). Wnioski oceniała specjalnie powołana komisja pod przewodnictwem dyrektor Wydziału Architektury i Zabytków. Zasiadał w niej także między innymi Architekt Miasta Wrocławia, pełnomocnik Prezydenta ds. Ochrony Dziedzictwa Kulturowego oraz dwójka radnych.
- W porównaniu do poprzedniej edycji, dopuszczone zostały także obiekty z Gminnej Ewidencji Zabytków, a nie jak dotychczas – tylko wpisane do Rejestru Zabytków. Liczba potencjalnych adresatów programu wzrosła około dziesięciokrotnie, co oczywiście przełożyło się także na liczbę złożonych wniosków. Ale taki był cel. Wśród obiektów z GEZ nie brakuje zabytków o dużej wartości – mówi Magdalena Wankowska, dyrektor Wydziału Architektury i Zabytków.
Wnioskodawcy też się uczą
Tak znaczące powiększenie kręgu beneficjentów poskutkowało złożeniem aż 177 wniosków. Wkalkulowany w ryzyko był bardzo zróżnicowany poziom wniosków. Zgłoszono nawet 7 obiektów, które zabytkami wcale nie są. Wnioskowano o dotacje na prace, które w myśl uchwały o dotacjach konserwatorskich nie są tzw. nakładami koniecznymi. Założenie w zabytkowym obiekcie windy lub chęć podłączenia go do sieci ciepłowniczej nie kwalifikuje się do dotacji konserwatorskiej, ale już np. remont dachu czy elewacji – jak najbardziej. Ponadto autorzy niekompletnych wniosków byli wzywani do uzupełnień.
Spośród 29 zabytków, które przedstawiono do otrzymania dotacji, aż 20 widnieje w Gminnej Ewidencji Zabytków. Rok temu nie kwalifikowałyby się do programu jako mające niższą prawnie rangę ochrony. Warto podkreślić, że spośród tej dwudziestki, aż 19 to budynki mieszkalne.
- Poszerzenie formuły to krok w dobrym kierunku. Niczego nie ujmując obiektom z rejestru, ich właściciele mogą pozyskiwać dotacje z innych źródeł. Te z gminnej ewidencji to często obiekty zarządzane przez wspólnoty mieszkaniowe. One w zasadzie nie mają innych możliwości sięgnięcia po środki zewnętrzne. Jeśli jest to podzielona na zaledwie kilka mieszkań dawna willa, koszt remontu części wspólnych budynku, takich jak dach czy elewacja, może być bardzo wysoki w przeliczeniu na pojedynczego członka wspólnoty. A przecież taki dom to też zabytek, budujący tożsamość Wrocławia – zauważa radny Sławomir Czerwiński, członek komisji.
Nie tylko historyczne centrum
Dopuszczenie do możliwości składania wniosków również właścicieli obiektów z Gminnej Ewidencji Zabytków oznacza też większą otwartość na osiedla bardziej oddalone od ścisłego historycznego centrum. Tam zabytki z rejestru są po prostu rzadkie. Tak jak w przypadku remontów zasobu komunalnego i akcji PoWROty Kamienic, Wrocław stara się pomóc w zachowaniu obiektów nieco mniej rozpoznawalnych w skali całego miasta, ale wartościowych dla lokalnych społeczności. Tym sposobem na listę 29 dotowanych obiektów trafiły na przykład trzy dawne podmiejskie wille z Borka i Karłowic. O dotacje skutecznie zabiegały także dwie wspólnoty, zarządzające niewielkimi kamienicami z gminnej ewidencji, stojącymi w ryneczku na Karłowicach (Pl. Piłsudskiego).
W pliku do pobrania pod artykułem znajduje się prezentacja z listą, kwotami oraz zdjęciami dotowanych obiektów.