Arkadiusz Piech: Do Kielc jedziemy z optymizmem [WYWIAD]

– Na wyjazdach gra nam się niezwykle ciężko, choć mecz z Koroną to kolejna szansa, aby odnieść pierwsze zwycięstwo na obcym terenie. Jedziemy tam z optymizmem i wierzę, że wrócimy do Wrocławia z kompletem punktów – mówi Arkadiusz Piech, zawodnik Śląska Wrocław.

  • fot. Patryk Załęczny


Patryk Załęczny: Po dwóch przegranych z rzędu, pewnie wygraliście z Pogonią Szczecin. Zatem można stwierdzić, że porażki z Wisłą Kraków i Płock, to wypadek przy pracy?

Arkadiusz Piech: – Fakt, przytrafiły nam się dwie porażki pod rząd, chociaż należy zaznaczyć, że akurat z Wisłą Kraków nie zagraliśmy słabego meczu. Po prostu nie wykorzystaliśmy swoich sytuacji, w odróżnieniu do naszych przeciwników. Odnośnie meczu w Płocku, mogę powiedzieć, że przegraliśmy na własne życzenie. W 13. minucie popełniliśmy błąd, strata zawodnika, rzut karny i wszystko się posypało. Na szczęście odbiliśmy sobie na Pogoni, chociaż nie uważam, że to słaba drużyna. Wbrew pozorom chłopaki potrafią grać w piłkę, mają dobre statystyki, tyle że mają problem ze skutecznością. Nam w tym meczu sprzyjało szczęście. Strzały Murawskiego czy Frączczaka nie znalazły miejsca w siatce i to my schodziliśmy z boiska z kompletem punktów. Przy okazji rozstrzelaliśmy się i chcemy tę passę podtrzymać w kolejnych meczach.

W końcu i Ty się przełamałeś, choć w tym meczu zagrałeś na skrzydle. Pasuje Ci takie ustawienie, czy wolałbyś jednak tworzyć duet napastników z Marcinem Robakiem?

– Cieszę się, że w końcu trafiłem do siatki, bo już niektórzy zaczynali wyliczać mi minuty bez strzelonego gola. Bramka z Pogonią na pewno doda mi pewności siebie. Wiadomo, że całą karierę grałem jako wysunięty napastnik, choć zdarzały się epizody w Legii czy Zagłębiu, kiedy byłem ustawiany na skrzydle. W meczu z Pogonią trener zadecydował o takim ustawieniu i patrząc na przebieg tego pojedynku, wyszło chyba dobrze.

Topowym napastnikiem Śląska Wrocław jest niezaprzeczalnie Marcin Robak. Podpisując kontrakt ze Śląskiem Wrocław nie obawiałeś się rywalizacji z królem strzelców poprzedniego sezonu Ekstraklasy?

– Nie wiem czy mógłbym to nazwać obawą. Cieszę się, że Marcin trafia do bramki rywali, gdyż bez jego goli nie bylibyśmy w tym miejscu, w którym jesteśmy. Gra na swojej pozycji, a ja jestem nieco cofnięty – mam inne zadania, ale dochodzę do sytuacji, Brakuje tylko wykończenia i szczęścia. Trener szuka na mnie pomysłu i dlatego gram w różnych miejscach. Robię jednak swoje i zawsze chcę pomóc zespołowi w odniesieniu sukcesu.

Dlaczego zdecydowałeś się opuścić gorący Cypr i wrócić do polskiej Ekstraklasy?

– Praktycznie jestem w domu. W końcu się udało dostać angaż i można powiedzieć, że kariera zatoczyła koło. Jestem szczęśliwy, dostaje swoje szanse, a klub osiąga dobre wyniki, choć będziemy starali się, żeby było jeszcze lepiej. W szatni panuje dobra atmosfera, Wrocław jako miasto może się podobać i co ważne, do rodzinnego domu mam około 50 km.

Można stwierdzić, że w tym momencie Śląsk ma najlepszą ofensywę w lidze? Nazwiska nie są anonimowe.

– Na pewno nasza gra może się podobać, bowiem gramy ofensywnie i zdobywamy bramki. Gra na własnym stadionie wygląda bardzo dobrze, jedyne co, to musimy poprawić naszą dyspozycję w meczach wyjazdowych. Mam jednak nadzieję, że przełamiemy się w najbliższym spotkaniu z Koroną Kielce. To dobry moment, żeby pokazać, że potrafimy grać w piłkę. Nasz zespół był praktycznie budowany od zera i dużo osób w nas nie wierzyło. Szybko się jednak zaaklimatyzowaliśmy, wszystko „zatrybiło” i teraz możemy walczyć o najwyższe cele. Znamy się z boisk, niektórzy znali się wcześniej prywatnie, jesteśmy doświadczeni i to wszystko powinno być naszym atutem.

Mówisz o przełamaniu w Kielcach. Jednak patrząc przez pryzmat ich ostatniego meczu z Lechią, którą pokonali na wyjeździe 5:0, będzie ciężko.

– Zarówno Korona, jak i Śląsk prezentują ofensywny styl gry. Kielczanie na pewno starają się dominować i prowadzić grę, jednak mimo wszystko, wierzę w to, że w piątkowym spotkaniu to my pokażemy na co nas stać. Łatwo jednak nie będzie, gdyż tak jak wspominałem, na wyjazdach gra nam się niezwykle ciężko. W piątek będziemy jednak mieli kolejną szansę, aby odnieść pierwsze wyjazdowe zwycięstwo w tym sezonie. Jedziemy tam z optymizmem i wierzę, że wrócimy do Wrocławia z kompletem punktów.

Zderzenie dwóch ofensywnie grających drużyn może dać kibicom poczucie, że będzie to najbardziej widowiskowy pojedynek tej serii gier?

– Na pewno chcielibyśmy zrobić wszystko, żeby każdy kto będzie oglądał mecz, mógł mieć poczucie, że otrzymał kawał dobrego futbolu. Nie zapominajmy jednak, że w tej kolejce Górnik gra z Lechem, więc zapewne oczy polskich kibiców będą skierowane w stronę tego pojedynku.

Często obserwuję wasze treningi i widzę, że za każdym razem jesteś strasznie zmotywowany. Wręcz wydajesz się być typem przywódcy.

– Czy typem przywódcy? Może nie aż tak, ale zawsze byłem nastawiony na ciężką pracę, co chcę potwierdzić na jednostkach treningowych. Testosteron buzuje, przez co zawsze staram się walczyć o każdy metr boiska, niezależnie czy to trening, czy mecz ligowy.

Możesz zadeklarować, że duet napastników Piech-Robak będzie najskuteczniejszym duetem w rozgrywkach Lotto Ekstraklasy?

– Nie wiem czy podejmę się tego wyzwania, ale na pewno chciałbym, żeby tak było. Może uda się zdobyć w duecie ponad dwucyfrową liczbę goli, jednak najważniejsze jest dobro drużyny i będziemy się dopiero z tego cieszyć, kiedy Śląsk na koniec sezonu zajmie dobre miejsce w tabeli, a kibice będą z nas zadowoleni.

Spróbujesz jeszcze swoich sił za granicą, czy jednak zostajesz w Polsce?

– Szczerze powiem, że nie myślałem o tym. Mam kontrakt ze Śląskiem, a przyszłość przede wszystkim zależy od mojej formy. Jeśli będę się prezentował dobrze, a klub uzna, że im się nadal przydam, usiądziemy do rozmów i rozpoczniemy negocjacje. Zawód piłkarza jest trudny. Raz jesteś na szczycie, a drobne potknięcie może wszystko diametralnie zmienić. 

Zgłoś uwagę