WKS przegrywa w Toruniu

Koszykarze Śląska Wrocław nie potrafią wygrać meczu wyjazdowego w Tauron Basket Lidze od października 2015 roku. Tym razem wrocławianie okazali się gorsi od Polskiego Cukru Toruń i przegrali 68:77. Bardzo dobra dyspozycja Witalija Kowalenki i Jarvisa Williamsa okazała się niewystarczająca na solidny zespół gospodarzy.

  • fot:wks-slask.pl


Zawodnicy Emila Rajkovicia nie raz pokazywali w tym sezonie, że nie potrafią utrzymać równego poziomu gry na przestrzeni całego meczu. Tak było i tym razem, gdy w trzeciej „ćwiartce” wrocławianie pozbawili się szans na zwycięstwo.

Początek meczu wskazywał, że czeka nas wyrównana walka. Po rzutach Kulona, Kowalenki i Ikovleva Śląsk objął prowadzenie, które jednak szybko zniwelował świetny tegom wieczoru Gibson wraz z pomocą kolegów. Pierwsze 10 minut zakończyło się remisem po 14. Bardzo dobre zawody rozgrywał Francis Han. Jak się później okazało, był to jego najlepszy występ od czasu dołączenia do wrocławskiej ekipy.

W drugiej kwarcie nie do zatrzymania po stronie gospodarzy był Danny Gibson. Jego rzuty półdystansowe i te zza obwodu rozbijały szyki obronne Śląska. Goście odpowiadali trafieniami Kowalenki, swoje robił też Williams. Nieco mniej widoczny niż w ostatnich spotkaniach był Ikovlev. Widać było u niego zmęczenie ostatnimi pojedynkami. Zawodziła też skuteczność w rzutach „za trzy”. Ani jedna ze wszystkich podjętych przez grzczy WKS-u prób nie wpadła do kosza. To głównie bezradność w tym elemencie gry sprawiła, że obie drużyny schodziły na przerwę przy wyniku 32:25 dla gospodarzy.

Trzecia kwarta w wykonaniu wrocławian ponownie nadaje się jedynie do zapomnienia. Kiepska gra w obronie tylko zachęcała Kornijenkę, Cummingsa i Gibsona do nacierania na kosz podopiecznych Rajkovicia. Do całkowitej katastrofy starał nie nie dopuścić ukraiński duet z Wrocławia Kowalenko-Ikovlev, ale ich trafienia to było za mało, by niwelować stratę do torunian. Błędy w przekazywaniu krycia i mało agresywne interwencje w strefie obronnej przyczyniły się w przegrania przez WKS tej kwarty aż 18:29. W całym meczu na ostatnie 10 minut Śląsk miał do odrobienia aż 16 punktów straty.

Ostatnie minuty Williams i spółka zagrali na większym luzie i to przynosiło wymierne efekty. Najlepsi w tym meczu Han, Kowalenko i Williams ciągnęli grę notując punkty spod kosza i zza linii. Za sprawą licznych zbiórek podkoszowych Witalija możliwe było płynne przechodzenie do ataku. I choć po drugiej stronie tempa nie zwalniali też Gibson i Cummings, to na 40 sekund do końca w hali w Toruniu na kibiców czekały jeszcze emocje. Śląsk zmniejszył stratę do 6 punktów. Chcąc przejąć jak najszybciej piłkę wrocławianie faulowali gospodarzy. Ci jednak nie mylili się na linii rzutów osobistych i ostatecznie dowieźli zwycięstwo do końca. Ostateczny wynik to 77:68.

Polski Cukier Toruń – WKS Śląsk Wrocław (14:14, 18:11, 28:19, 17:24)

Toruń: Gibson 19(1), Cummings 13, Wiśniewski 11(1), Michalak 11, Kornijenko 10, Śnieg 7, Sulima 6, Milosević, Bochno, Michalski

Śląsk: Kovalenko 16(2), Williams 15, Ikovlev 13(2), Han 11(2), N. Kulon 8(1), Chanas 2, Jarmakowicz, Jankowski 3(1)

Zgłoś uwagę