Północ z południem! Szwecja – Słowenia

W sobotni wieczór parkiet Hali Stulecia nie zdążył jeszcze ostygnąć od wydarzeń pierwszego spotkania mistrzostw Europy w piłce ręcznej mężczyzn, a już wybiegli na niego piłkarze ręczni Szwecji i Słowenii, by zawalczyć o pierwsze, ważne zwycięstwo. Sięgnęli po nie szczypiorniści Szwecji wygrywając 23:21  

  • Północ z południem! Szwecja – Słowenia

  • Północ z południem! Szwecja – Słowenia

  • Północ z południem! Szwecja – Słowenia

  • Północ z południem! Szwecja – Słowenia

  • Północ z południem! Szwecja – Słowenia

  • Północ z południem! Szwecja – Słowenia

  • Północ z południem! Szwecja – Słowenia

  • Północ z południem! Szwecja – Słowenia

  • Północ z południem! Szwecja – Słowenia

  • Północ z południem! Szwecja – Słowenia


Podczas, gdy w meczu Hiszpania – Niemcy kibice mieli przyjemność oglądać popisy w akcjach ofensywnych, tak uczestnicy drugiego starcia pokazywali jak twardo i skutecznie należy się prezentować w obronie. Szwedzi bronili dostępu do własnej bramki w zwartym szyku nie dając za wielu okazji Słoweńcom do rzutów. Ci drudzy nie pozostawali dłużni, stawiając mur niemal nie do przejścia. Przez blisko 20 minut wynik oscylował w granicach remisu, a najjaśniejszymi postaciami byli bramkarze – Mattias Andersson i Matevz Skof. Indywidualnymi akcjami Jonasa Kallmana udało się Szwedom zwiększyć przewagę nad rywalami. W końcówce pierwszej połowy Słowenia jakby opadła nieco z sił i nie broniła już tak dobrze pozwalając szybko uciec podopiecznym trenerów Olsson-Lindgren ze stanu 7:7 na 16:9. Takim też wynikiem zakończyła się pierwsza połowa, pelna taktycznych zagrywek i twardej walki prawdziwych gladiatorów.

Trener Słoweńców od początku drugiej połowy posłał w bój Dragana Gajića, najlepszego strzelca i największą gwiazdę drużyny. To zagranie rozruszało ofensywę podopiecznych Veselina Vujovicia, którz powoli, ale odrabiali straty. To tylko nakręcało bałkańskich kibiców, których liczebnie było mniej niż Skandynawów, ale zachowywali się najgłośniej w całej Hali. Repertuar piosenek zagrzewających szczypiornistów do walki mają prawdopodobnie nieograniczony. Genialnie w drugiej połowie bronili obaj Słoweńscy bramkarze – Skof i Skok. Gdy Dean Bombac doprowadził do remisu 20:20 wszyscy w hali zacierali ręce na końcówkę spotkania, a sympatycy obu ekip oglądali wydarzenia na stojąco. Ostatnie fragmenty to prawdziwy thriller. Na 40 sekund przed końcem Szwedzi prowadzili 22:21, ale to Słowenia miała piłkę i oddała rzut, lecz Mattias Andersson, wybrany zawodnikiem meczu, złapał piłkę. Skandynawowie wyprowadzili jeszcze jedną akcję i przypieczętowali wynik na 23:21.

Pierwszy dzień Mistrzostw Europy we Wrocławiu już za nami. Wszystkie drużyny pokazały, że nie na darmo w oczach ekspertów to właśnie grupa C jest uznawana za „grupę śmierci”. Rywalizacja o przejście do dalszej fazy będzie się rozstrzygać w ostatnich sekundach ostatnich meczów. W tej silnej grupie każdy może wygrać z każdym i to sprawia, że kolejne starcia będą niemniej ekscytujące niż te dzisiejsze. 18 stycznia Słowenia zmierzy się z Hiszpanią, a Niemcy zagrają ze Szwecją.

Zgłoś uwagę