Śląsk pokonuje Koronę Kielce

W meczu zamykającym 12 kolejkę LOTTO Ekstraklasy Śląsk Wrocław zwyciężył na boisku w Kielcach z tamtejszą Koroną 2:1. Po 52 dniach bez wygranej wrocławianie w końcu zainkasowali 3 punkty.

  • fot. https://www.facebook.com/slaskwroclawpl


Na Kolporter Arenie w Kielcach zmierzyły się ze sobą drużyny z najsłabszym atakiem w lidze (tylko 10 goli Śląska) i najbardziej dziurawą defensywą Ekstraklasy – kielczanie zdążyli już stracić do tej pory 23 bramki. Zarówno zawodnicy Mariusza Rumaka jak i Tomasza Hilmana chcieli w tym spotkaniu podreperować te niechlubne statystyki.

Od pierwszych minut obie ekipy dążyły do przejęcia inicjatywy na boisku, a żaden z piłkarzy nie odstawiał nogi w walce o piłkę. Wrocławianie największe zagrożenie po strzałach z dystansu. W 16 minucie skrzydłowy Śląska Alvarinho dokładnie przyjął piłkę osiemnaście metrów od bramki i posłał ładne, techniczne uderzenie w stronę bramki Gostomskiego. Futbolówka minęła jednak słupek o centymetry. Swoich sił spróbował także Morioka, a jego strzał z jeszcze większej odległości z trudem obronił bramkarz Korony. Jak się okazało, był to jedyny celny strzał WKS-u w pierwszej połowie. Śląsk dłużej utrzymywał się przy piłce, ale to gospodarze przeprowadzali groźniejsze akcje. Najaktywniejszym graczem Korony był były zawodnik Śląska – Jacek Kiełb. To po jego dośrodkowaniach do strzałów głową dochodzili Rymaniak i Pylypchuk, ale dwukrotnie, znakomicie przy tych sytuacjach interweniował stojący dziś w bramce „Trójkolorowych” Lubos Kamenar. Do przerwy kibice w Kielcach nie obejrzeli bramek.

Po przerwie

Początek drugiej połowy to otwarta gra z obu stron, toczona w rytmie akcja za akcję. Na pochwały zasługiwał Kamil Biliński, który był tej części gry prawdziwym motorem napędowym akcji zespołu Mariusza Rumaka. W 69 minucie ataki Śląska wreszcie przyniosły efekt – do rzutu wolnego 30 metrów od bramki Gostomskiego podszedł Kamil Dankowski i pięknym strzałem nad murem umieścił piłkę tuż przy słupku bramki Korony. To pierwsza bramka Kamila w Ekstraklasie. Największe emocje piłkarze zachowali jednak na końcówkę meczu. W 82 minucie Korona wyrównała za sprawą świeżo wprowadzonego Abalo, który głową pokonał Kamenara, a rozpaczliwie interweniujący Celeban nie zdołał wybić piłki sprzed linii bramkowej. Wrocławianie nie załamali się jednak straconym golem i już dwie minuty później ponownie objęli prowadzenie. Po zamieszaniu w polu karnym Gostomskiego piłka wyleciała na 15 metr, gdzie dopadł do niej Kokoszka i huknął bez zastanowienia umieszczając ją w siatce. Do ostatniego gwizdka sędziego wynik się już nie zmienił i ostatecznie Śląsk pokonał Koronę 2:1 i awansował na 10 miejsce w tabeli.

Korona Kielce – Śląsk Wrocław 1:2

Bramki: Abalo 82’ – Dankowski 69’; Kokoszka 84’

Korona: Gostomski – Rymaniak, Dejmek, Wierchowcow, Kallaste – Kiełb (70’Abalo), Możdżeń, Grzelak, Aankour, Pylypchuk – Palanca (73’Przybyła)

Śląsk: Kamenar - Dankowski, Celeban, Dvali, Augusto - Kokoszka, Goncalves - Alvarinho, Morioka (83’Riera), Roman (59’Grajciar) – Biliński(90’Biliński)

Zgłoś uwagę