Śląsk - Lechia 0:0

Piłkarze Śląska Wrocław zremisowali dziś bezbramkowo z Lechią Gdańsk, w meczu, który mogli a nawet powinni wygrać. Wrocławianie opo raz kolejny grali bardzo nieskutecznie.

  • Piłkarze Śląska Wrocław zremisowali dziś bezbramkowo z Lechią Gdańsk

  • Kilkuminutową przerwę w grze spowodowali kibice, skutecznie zakłócając mecz

  • Piłkarze Śląska Wrocław zremisowali dziś bezbramkowo z Lechią Gdańsk

  • Piłkarze Śląska Wrocław zremisowali dziś bezbramkowo z Lechią Gdańsk

  • Piłkarze Śląska Wrocław zremisowali dziś bezbramkowo z Lechią Gdańsk

  • Piłkarze Śląska Wrocław zremisowali dziś bezbramkowo z Lechią Gdańsk

  • Piłkarze Śląska Wrocław zremisowali dziś bezbramkowo z Lechią Gdańsk

  • Piłkarze Śląska Wrocław zremisowali dziś bezbramkowo z Lechią Gdańsk

  • Piłkarze Śląska Wrocław zremisowali dziś bezbramkowo z Lechią Gdańsk

  • Piłkarze Śląska Wrocław zremisowali dziś bezbramkowo z Lechią Gdańsk


Sam Kamil Biliński miał szansę na strzelenie trzech goli. Najlepszą już  18 minucie, gdy po ograniu tuż za środkiem boiska, zwrotnego jak „gdańska szafa” kapitana zespołu gości Jakuba Wawrzyniaka, popędził samotnie na bramkę Lechii. Niestety, gdy znalazł sie już oko w oko z Marko Mariciem uderzył obok słupka. - W sumie Kamil dobrze to zagrał. Wziął Wawrzyniaka na plecy, dobrze ustawił sobie piłkę, tylko źle uderzył. Cała akcja była bardzo fajna. Obserwujemy przeciwnika także na rozgrzewce. Zobaczyliśmy, że Jakub jest ciężki, a jego koledzy z drużyny zmęczeni i chcieliśmy to wykorzystać. Szkoda że nie padła bramka – narzekał Tadeusz Pawłowski.

Trener Śląska miał także pretensję, do najlepszego od kilku miesięcy ofensywnego gracza Śląska Roberta Picha. Słowak stojąc bardzo blisko bramki, po podaniu od Flavio Paixao nie trafił do siatki. - Myślę, że to był dobry mecz mojego zespołu, w dobrym tempie. Zabrakło mi bramek. Mieliśmy wyśmienite okazje, ale nie można z linii strzelać obok bramki. Także okazje sam na sam należy wykorzystywać okazje. W tej sytuacji z drugiej połowy Robertowi zabrakło piłkarskiej inteligencji. Tu nie trzeba było strzelać, a jedynie dostawić nogę. Na pewno będziemy to analizować. Myślę, że w następnych meczach będzie lepiej – dodał szkoleniowiec Śląska.

Mecz toczył się w przyjaznej atmosferze, albowiem fani obu druzyn „od zawsze” są zaprzyjaźnieni i razem dopingowali oba zespoły. Mimo to pierwsza połowa spotkania została przedłużona przez sędziego o 8 minut. Tyle czasu trwała przerwa, gdy nad boiskiem unosił się najpierw zielony, następnie biały i w końcu czerwony dym, ze świecy odpalonej na trybunie fanów.

Tym razem cały mecz z ławki rezerwowych oglądał były kapitan i gracz Śląska Sebastian Mila. Opaskę po „Milowym” przejął w zespole z Trójmiasta właśnie Wawrzyniak. - Zdecydowaliśmy się na ustawienie z Piotrem Wiśniewskim. To była decyzja czysto sportowa. Sebastian jest naszym ważnym zawodnikiem, ale na pewno nie osiągnął jeszcze takiego poziomu, jakiego byśmy chcieli – wyjasniał trener gości Jerzy Brzęczek.

ŚLĄSK WROCŁAW – LECHIA GDAŃSK 0:0

Żółte kartki: hateley – Wojtkowiak, Wisniewski.

Sędziował: paweł Gil (Lublin). Widzów: 7939.

ŚLĄSK: Pawełek – Zieliński (64 Pawelec), Celeban, Kokoszka, Dudu – Hołota, Hateley – F. Paixao, Pich (80 Grajciar) – Kiełb, Biliński (89 Bartkowiak).

LECHIA: Marić – Wojtkowiak, Janicki, Maloca (86 Rudinilson), Wawrzyniak – Borysiuk, Vranjes (74 Łukasik) – Makuszewski (67 Mak), Wiśniewski, Bruno Nazario – Kuświk.

Zgłoś uwagę