Siatkarki Impelu na czwartym miejscu w Orlen Lidze

Po ogromnie zaciętym spotkaniu siatkarki Impelu Wrocław przegrały trzeci mecz z Muszynianką 2:3. W ten sposób zakończyła się rywalizacja o brąz. Zespół z Muszyny wygrał ją 3:0 i kilkanaście minut po meczu odebrał brązowe medale. Dla gospodyń nie było nawet kwiatów.

  • zdjęcia ilustracyjne


- Jak wygracie tę rywalizację dostaniecie brązowe medale i kwiaty. Jeśli ją przegracie, będą  tylko kwiaty - mobilizował jeszcze przed rozpoczęciem rywalizacji o trzecią lokatę swoje podopieczne Tore Aleksandersen. Pomylił się. Za czwartą lokatę nie było nawet kwiatów. Nie będzie już także we Wrocławiu Norwega. Włodarze klubu dali mu wolną rękę przy budowie drużyny licząc, że Impel przynajmniej powtórzy ubiegłoroczny sukces i wystąpi w finale. Tak się nie stało, a zespół wielokrotnie zawodził. - Nie ma na co czekać, bo szybko trzeba zbudować drużynę na przyszły sezon. Nazwisko nowego szkoleniowca ogłosimy już w najbliższym tygodniu - przekonuje prezes Impel Volleyball SA Jacek Grabowski. Chociaż negocjacje z nowym trenerem prowadzone są już od ponad miesiąca, Grabowski nie chce zdradzać jego personaliów. Nie chciał nawet powiedzieć czy będzie to Polak, czy cudzoziemiec.

Kibice, którzy licznie stawili się w sobotę w hali Orbita mieli nadzieję, że zobaczą dwa mecze (gdyby odbył się też ten niedzielny weszliby na niego za darmo). I było blisko, chociaż nie ma wątpliwości, że drużyną która pokazała znacznie więcej charakteru była Muszynianka. - Ja jestem człowiekiem z charakterem i tę cechę staram się też przekazać swoim zawodniczkom. Jak widać mi się to udaje - mówił wyraźnie wzruszony szkoleniowiec gości Bogdan Serwiński.

Ten niesamowity charakter jego podopieczne pokazały zwłaszcza w trzeciej partii. Dokładniejsze i całkiem nieźle grające wrocławianki prowadziły już w tym secie 20:12 i nikt chyba nie myślał, że może im się stać coś złego. Tymczasem zawodniczki gości zaczęły nadrabiać straty. Nie tylko broniąc w międzyczasie dwa meczbole, ale wygrały go na przewagi. Znakomicie grała w tym okresie Kinga Hatala. Młoda siatkarka zdobyła kilka ważnych punktów z rzędu.

Siatkarką meczu została wybrana Paulina Maj-Erwardt, ale o palmę pierwszeństwa rywalizowała z nią Karolina Ciaszkiewicz-Lach. Rodowita wrocławianka była z trybun dopingowana przez całą rodzinę w tym ojca - Marka, byłego świetnego siatkarza Gwardii. - Trochę przykro, że wygrałyśmy w moim mieście i z moim pierwszym klubem, ale jestem teraz siatkarką Muszynianki i walczę o trofea dla tej drużyny. Mam już w kolekcji kilka medali, ale tato dalej jest lepszy, bo ma 3 złote, a ja mistrzynią Polski byłam tylko raz - śmiała się sympatyczna przyjmująca Muszynianki.

W zespole gospodyń kolejne dobre spotkanie rozegrała Anna Grejman. Zdobyła 23 punkty. To kolejny dowód, że norweski trener pogubił się nie tylko przy budowie składu, ale także przy prowadzeniu drużyny podczas spotkań. Młoda przyjmująca spisywała się bardzo dobrze i wiele osób zastanawiało się, czemu dotąd więcej czasu spędzała poza boiskiem niż na nim. - Popełniamy błędy w ważnych momentach i dlatego nie zwyciężyłyśmy, chociaż miałyśmy nawet piłki meczowe. Wydaje mi się, że gdybyśmy dziś wygrały, jutro poszłoby nam łatwo - podsumowała.

A wracając do kwiatów, to dostała je Agata Sawicka. Ale bynajmniej nie od włodarzy klubu, lecz od grupy wiernych młodziutkich fanek, zawsze wiszących na trybunach transparent" Świetne przyjecie, piękna obrona, naszej Agatki nikt nie pokona". Koszyk z kwiatkami prezentował się pięknie, a libero otrzymała go całkowicie zasłużenie. Jej pozyskanie było z pewnością najlepszym transferem wrocławskiego klubu.

IMPEL WROCŁAW - MUSZYNIANKA MUSZYNA 2:3 (18:25, 25:16, 26:28, 25:20, 14:16).

Stan rywalizacji 0:3

IMPEL: Gryka, Ptak 4, Kąkolewska 13, Grejman 23, Czutura 23, Kaczor 21, Sawicka (libero) - Hagglund 3, Mroczkowska, Kwiatkowska, Topić.

MUSZYNIANKA: Radenković 1, carter 6, Różycka 11, Ciaszkiewicz-Lach 20, Sosnowska 9, Plchotova 9, Maj-Erwardt (libero)- Kurnikowska 4, Hatala 10.&

Zgłoś uwagę