Sandecja – Śląsk 1:2 w 1/16 Pucharu Polski

Śląsk Wrocław nie bez problemów, bo dopiero po dogrywce, pokonał pierwszoligową Sandecję Nowy Sącz w meczu 1/16 rozgrywek o piłkarski Puchar Polski. Zwycięska bramka dla wrocławian padła dopiero w 110. minucie spotkania. 

  • www.slaskwroclaw.pl


Wbrew przewidywaniom Mariusz Rumak nie dał szans występu od pierwszych minut zawodnikom, którzy do tej pory grali mniej i postanowił wystawić mocny skład, dając tym samym do zrozumienia, że już od samego początku traktuje Puchar Polski niezwykle poważnie. Dlatego na swój oficjalny debiut w bramce musi poczekać Kamenar, między słupkami ponownie stanął bowiem niepokonany w tym sezonie Mariusz Pawełek. Jedynie kosmetyczne zmiany zaszły w linii pomocy, gdzie szansę na odpoczynek otrzymali Alvarinho i Kokoszka. Z przodu na swojego pierwszego gola w sezonie polował Bence Mervo.

Śląsk na prowadzeniu

Od rozpoczęcia meczu pogoda nie rozpieszczała piłkarzy. Rzęsisty deszcz nad boiskiem w Nowym Sączu utrudniał rozgrywanie piłki, dlatego w poczynaniach obu zespołów było dużo chaosu. Po stronie wrocławian najbardziej aktywny był Ryota Morioka. Japończyk, będący ostatnio w nieco słabszej dyspozycji, próbował indywidualnie przedzierać się pod pole karne przeciwnika i najczęściej był powstrzymywany faulem. Gospodarze mieli dogodną sytuację w 10. minucie, gdy po błędzie obrony Śląska piłkę dostał Trochim, ale jego strzał sparował przed siebie Pawełek. Ten sam zawodnik parę minut później popisał się bardzo dobrym uderzeniem z rzutu wolnego, ale bez efektu bramkowego. WKS konstruował swoje akcje głównie lewą stroną boiska, to właśnie z tego sektora wędrowało dużo dośrodkowań w „szesnastkę” Sandecji, ale nie stwarzały one zagrożenia podbramkowego. Na boisku nie było widać różnicy jednej klasy rozgrywkowej dzielącej obie ekipy, starcie było dosyć wyrównane. Po niezbyt efektownych 30 minutach spotkanie ożywiło się w ostatnim kwadransie pierwszej połowy. To właśnie wtedy doszło do najważniejszej akcji tej części gry. Na prawym skrzydle futbolówkę przyjął Grajciar, rozejrzał się w pole karne i posłał dokładną centrę do wbiegającego Bence Mervo. Węgierski napastnik doszedł do pozycji strzeleckiej i precyzyjną „główką” pokonał Radlińskiego. 1:0 dla WKS-u od 32. minuty. Od tego momentu zawodnicy Rumaka przejęli kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami. Chwilę po golu znowu dobrym rajdem popisał się Morioka, ponownie był faulowany blisko od bramki. Kolejne dośrodkowania Grajciara nie znajdowały jednak celu. W 43. minucie swojego drugiego gola mógł zdobyć Mervo – napastnik znalazł się w sytuacji sam na sam i trafił w słupek, jednak chwilę później sędzia i tak odgwizdał spalonego. Sandecja nie potrafiła się otrząsnąć po straconej bramce i już do przerwy nie stworzyła sobie klarownej sytuacji w polu karnym Pawełka. Śląsk pozostał na prowadzeniu aż do gwizdka sędziego, którym zaprosił piłkarzy na przerwę.

Gra o remis

Radosław Mroczkowski, trener Sandecji, musiał odbyć w szatni poważną rozmowę ze swoimi zawodnikami, ci wyszli bowiem na drugą połowę nastawieni bojowo i pełni werwy. Najbardziej na dobrym występie zależało Korzymowi, w ciągu czterech minut przeprowadził trzy akcje, jednak przy każdej z nich znajdował się na pozycji spalonej. Gospodarze mimo to nie chcieli się poddać. Śląsk, inaczej niż w pierwszej połowie, tym razem atakował głównie prawą stroną. Tam na skrzydle szalał bardzo ofensywnie usposobiony dziś Zieliński, dla którego było to jubileuszowy, 90. mecz w barwach WKS-u. Z obu stron była walka, dużo dośrodkowań, brakowało jednak celnych strzałów. W 69. minucie zapachniało golem wyrównującym – Mariusz Pawełek minął się z piłką po ostrej wrzutce, na szczęście nikt ze strony Sandecji nie zamknął tej akcji, bo miałby przed sobą tylko pustą bramkę. Ostatnie 10 minut to bardzo ostra gra z obu stron, Sędzia coraz częściej sięgał po żółte kartoniki. Zmasowane ataki gospodarzy przyniosły efekt w 84. minucie. Trochim podszedł do rzutu karnego i pokonał Mariusza Pawełka, doprowadzając do remisu. Golkiper Śląska wyjmował piłkę z siatki po raz pierwszy od 443 minut. Żadna ze stron nie potrafiła przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść w regulaminowym czasie gry i do wyłonienia zwycięzcy była potrzebna dogrywka.

Rozstrzygająca dogrywka

W niej od razu przycisnęli wrocławianie, natomiast gospodarze cofnęli się głęboko do defensywy, wyraźnie wyczekując rzutów karnych. Śląsk atakował, ale bił głową w mur, aż do 110. minuty. To wtedy Alvarinho zdecydował się na strzał z 25 metrów, piłka jeszcze nabrała poślizgu od mokrej murawy i wylądowała w siatce bramki Radlińskiego. Na ten cios Sandecja nie była już w stanie odpowiedzieć. Po 120 minutach meczu WKS pokonuje pierwszoligową Sandecję Nowy Sącz i melduje się w 1/8 finału. W kolejnej fazie podopieczni Mariusza Rumaka zmierzą się ze zwycięzcą pary Bytovia Bytów – Zagłębie Lubin.

Sandecja Nowy Sącz – Śląsk Wrocław 1:2 (0:1, 1:1)

Bramki: Trochim84’ – Mervo32’, Alvarinho110’

Sandecja: Radliński – Bartków, Piter-Bucko, Szufryn, Kuban, Danek(78’ Piszczek), Baran, Kasprzak, Trochim, Małkowski(68 ’Dudzic), Korzym (63’ Janczyk)

 

Śląsk: Pawełek – Zieliński, Dvali, Celeban, Augusto (90’ Pawelec) – Goncalves (69’ Kokoszka), Stjepanović – Madej, Morioka (60’ Alvarinho), Grajciar – Mervo

Zgłoś uwagę